Lenicja rzeczowników rodzaju żeńskiego

Miałem wczoraj okazję niemal po omacku wyźdurać padnięty, dość pancernie zamontowany akumulator z auta (skutecznie - a o ileż łatwiejsze było montowanie go w świetle poranka po naładowaniu!) i po takiemu samemu omacku wyczyścić nagrobek (okaże się, na ile skutecznie, omacek po chwili wytężania wzroku nabrał na szczęście kilku odcieni ciemności).

Słoneczne dni oglądam przez okno, a jak coś jest do zrobienia, to [tu można dokończyć wedle uznania].

Dziś lada chwila plany motoryzacyjne (niespodziewanie możliwy stał się odbiór naprawionego kozła z serwisu skuterowego, który zapowiadał dłuższe niedziałanie i konieczność pchania zepsutego kozła do domu) oraz plany kulturalne (właściwie wypadałoby mieć smoking, ale może będzie ciemno i nikt nie zauważy braku).

O ile odpali wóz z tym naładowanym akumulatorem, bo jak nie, to i z kozła, i z non smokingu będzie psińco - różnie bywa z chwaleniem dnia przed zachodem Słońca.

Z fajnych rzeczy to przyszła wypłata wraz z naddatkiem, co się należał jak psu Michał.

donpepego śwince Wojtek

P.S. Powolutku (bo wieczorami zajmuję się nagrobkami, akumulatorami i kulturą) wkręcam się w książkę "Tortilla Flat" Johna Steinbecka, polecaną daaawno temu, no ale lepiej późno niż wcale. I rzeczywiście, teraz nie dziwię się, że była mi polecana jako komuś trochę jakby z niej wziętemu ;-)
Name:

Komentarze:

05.11.2014, 21:10 :: 89.76.81.194
volver
Bożesztymój co ja się wycierpiałam ostatnio przez akumulator to moje... w każdym razie skończyło się zakupieniem nowego