Kalafonia

Czytam ponownie "Matkę Noc" Vonneguta. Może też podsunę ją jednemu potencjalnemu czytelnikowi, który generalnie nie czyta wiele, a ostatnio zabrał się za "Diunę" Franka Herberta, której ja nie czytałem. Łebski gość, może mu ta "Matka Noc" podpasuje, jeśli go Diuna nie przygniecie wcześniej. Pamiętam film "Matka Noc", który widziałem wcześniej niż czytałem książkę, właściwie chyba od tego filmu zacząłem poznawanie Vonneguta. Nie pomnę, kiedy (i z kim?) ten film widziałem, ale zrobił wrażenie i tak zostało. Może i po części ukształtowało myślenie o świecie.

Dobrze, że na pierwszy ogień nie poszła ekranizacja "Śniadania Mistrzów", bo mógłby to być jednocześnie ostatni ogień (ugaszony pawiem po tym "śniadaniu").

Gra Bernie Marsden, po końcu współpracy z Whitesnake, album "Look at me now", świetne brzmienia i aranże dogasającego klasycznego rocka z samego początku lat 80 - nigdy później już rock nie mógł już udawać, że nie było punka, new romantic, tu co najwyżej czasem bas bangla rasowo funkowo na granicy dyskoteki, a chórki zwiastują baaaardzo delikatnie czasy pudli.

Poza tym pogłębiam znajomość z twórczością Brainstorm - sentyment po byku (było się na koncercie, nawet się robiło wywiad z muzykami, niestety tylko korespondencyjny), ale i teraz przy słuchaniu późniejszych albumów "zupełnie obiektywny" szacunek, w porywach (częstych) zachwyt, bardzo dobrze zagrana muzyka, nieprzekombinowana, a przecież doszlifowana misternie. Taki jakiś błysk, prześwit jakiś w niej.

donpepego post-pudel

P.S. Udało mi się ostatnio dokończyć nagrywanie utworu wyjątkowego. Jego wyjątkowość polega na tym, że jest tak długi, że nawet autor zasypia podczas słuchania. 6 minut i 57 sekund - nie w kij dmuchał.
Name:

Komentarze:

08.04.2013, 14:30 :: 150.254.220.24
swojanka
drugie życie tutułu:
był kiedyś: Ten obcy, a teraz ten: Obcy

;)

08.04.2013, 10:44 :: 192.109.140.186
donpepego
tea> pewnie to nazwisko dostanie drugie życie, jak np. Beethoven, którego każde amerykańskie dziecko - teraz już nastolatek - kojarzy z kudłatym psem z kina familijnego ;-) film hm jak miałem 20 lat, to mi się podobał, możliwe że teraz by mniej.

fosfor> może za rzadko przetykasz aparat poznawczy dołęgą-mostowiczem, hornbym, 50 twarzami greya, agathą christie, cejrowskim czy millenium ;-) dobry przepych działa cuda.

06.04.2013, 23:07 :: 178.181.12.33
fosfor
Vonnegut - wszystko. Tylko zmieniam się, i nie smakuje tak jak dawniej.
Nieco mi się 'oczytał'.

05.04.2013, 20:35 :: 178.56.232.209
tea
Dawno mi się nie rzucił w oczy ktoś, kto przy wymienieniu nazwiska Vonneguta w ogóle wie, o kogo chodzi. Z mody wyszedł, czy co?
Piszesz, że film warto obejrzeć?
Pozdrawiam
Kaja