Skok na głęboką



Dziś wielki skok w życiu Chłopca. Chłopiec poszedł pierwszy raz do przedszkola. Trochę jest dzielny, a trochę mu chyba trudno. Cały czas jestem z nim myślami, wspominając fajne chwile m.in. takie, jak na tych obrazkach.




Już ma za sobą 3/4 dzisiejszego pobytu w nowym miejscu. Mam nadzieję, że wcześniej czy później smętek się ulotni i w przedszkolu będzie takim huncwotem, jakiego znam, może trochę spokojniejszym i bardziej skorym do zachowań społecznych. A na koniec dwa z moich ulubionych ujęć Boruszka z ostatnich czasów.



donpepego padre de don bartolomeo

P.S. A tak na marginesie przypomniało mi się określenie, którego Bartek kiedyś użył: "pachnie smrodem". Urocze, nie?

01.09.2009 :: 12:24 Komentuj (4)

Treść i forma

To jest przerost treści nad formą! - zakrzyknęła przez telefon osoba na korytarzu i pomyślałem sobie, że krótkie a fajne, więc szybko napiszę, no to po 3 godzinach mam pół minuty, więc piszę:

To jest przerost treści nad formą!

donpepego niedorośnięty obustronnie

P.S. Kto wymyślił filmy dłuższe niż pół godziny? (to retorycznie)
I kto z was jest w stanie nie zasnąć na takim filmie? (to już nieretorycznie)

03.09.2009 :: 14:04 Komentuj (3)

O dupach

Strasznie mi dupy w głowie ostatnio.
Ot, dupy - bez szczególnych wskazań.
I bez przeciwwskazań.
Dupy jako idea - a jak każda szanująca się idea, także i ta upatruje z nadzieją swego przełożenia na empirię.

donpepego idealista

P.S. Z przerzedzonej ostatnimi czasy serii moich sukcesów odnotowuję z dumą fakt naprawy zamka do schowka samochodowego. Najpierw trzeba było się do schowka włamać, potem z kupki części złożyć prawie całość, zdiagnozować czego brakuje, wykonać replikę brakującej części z wygiętego przemyślnie gwoździa, rozgrzać tę replikę nad ogniem i zamocować trwale w odpowiednim miejscu w plastik, no i złożyć tak, żeby działało wte i wewte. Zawsze jakaś satysfakcja z takiego wgrzewania repliki, no nie?

07.09.2009 :: 10:54 Komentuj (5)

Wiolinowy



Na pięciolinii zostawionej przez ogumienie ktoś chciał zacząć partyturę.

donpepego na drodze do gumowni

P.S. Dziś o 5 rano mgła na polach była jak zupełnie nie stąd.

08.09.2009 :: 13:18 Komentuj (2)

Mistrz kadrowania


[oryginalny kontekst tutaj]

Gdyby chłopaki się inaczej ustawili do tego zdjęcia, to może kto inny zginąłby w zamachu i od choroby, a kto inny wydawał teraz płyty i szykował się na siedemdziesiąte urodziny?..

donpepego z pozornie nieściętą głową

P.S. Najnowszy album Fireman - pobocznego projektu Paula McCartneya - do posłuchania na www.thefiremanmusic.com

14.09.2009 :: 12:26 Komentuj (2)

Sto tysięcy

O teraźniejszości nie chce mi się pisać. Generalnie to samo, co zawsze, tylko trochę bardziej. Za to o przeszłości: przypomniało mi się, jak kiedyś wydałem sto tysięcy złotych na taksówkę. Teraz bym tyle nie wydał.

donpepego zdewaluowany

P.S. Jara mnie ostatnio odnaleziona w necie mapa mojego miasta z czasów wojny; w odległości spaceru w kapciach od mojego bloku są tereny opisane w "Cholonku" Janoscha. A w niedzielę wyrwałem się na krótki spacer (nie w kapciach) na hałdy, z których pięknie widać.

22.09.2009 :: 10:07 Komentuj (7)

Psińco

Odkąd napisałem o tym zjawisku na blogu, z miesiac temu, psińco zostało z muzyki na owym balkonie, skąd wcześniej dobywał się tak miły memu uchu przyrdzewiały rock i przyjemna połyskliwa muza elektroniczna. Razem z muzą odeszła ta, która tak pięknie i bezwstydnie wieszała skarpety.

I po co, po co pisać o fajnych rzeczach? Ech!..

donpepego jak ręką odjął

P.S. Wrrrr, idę, bo mi z lewej wali tiwi.

24.09.2009 :: 21:37 Komentuj (3)

Od dziś sikanie w wannie to powód do dumy

Samochody, dziewczyny, gitary, telefony... Niby każdy kolejny egzemplarz od któregoś tam począwszy to już zawsze mniej więcej to samo, co było, ale jednak zawsze są jakieś niuansiki. Przy nowym telefonie, który mam od paru dni, pierwsze parę wrażeń było takich sobie: że wyświetlacz dość ascetyczny, że brak radia (przy poprzednich modelach było, ale ani razu nie słuchałem), że brak paru oczywistych rzeczy typu regulacja jasności i kontrastu czy stałe wyświetlanie na ekranie, gdzie jestem (czasem ważna i nie taka oczywista informacja). No i że odtwarzacz muzyki przez słuchawki gra cichutko, nawet w głuszy wieczornego spaceru słychać własny oddech przez to granie... Ale dał się polubić - jak to przy samochodach, dziewczynach, gitarach i telefonach bywa - za proste rzeczy: fajnie wyświetla godzinę, jest zgrabny i zwykłym telefonowym głośniczkiem fenomenalnie gra koncertowy bootleg Boba Dylana gdzieś z Nowej Zelandii, który na każdym innym sprzęcie grającym brzmi jakby nagrywano go z kibla w knajpce w okolicach stadionu, gdzie Bob grał koncert. A tu normalnie każde słowo, każdy brzdęk gitary i pianina.

Sens życia, tożsamość, wzór na siebie samego - nie wiem jak nazwać to coś, wokół czego zataczam zwykle bardzo szerokie kręgi, tylko czasem lekko przybliżając się do sedna. To coś można porównać do tejemniczej parceli o trudnym do określenia areale i zawartości, do której - patrząc ex post - prowadzi każda droga i każda myśl, ale która zamknięta jest murem, zza którego tylko czasem coś zamajaczy, wychynie czy miauknie. Czasami przy sporej dozie uporu da się trochę wdrapać na ten mur, siłowo lub z rozbiegu, nigdy jednak nie wystarczająco wysoko, by dojrzeć i dać się oślepić prostotą rozwiązania... potem odpada się na kość ogonową i na jakiś czas traci zainteresowanie sensem, by gdy ów czas minie, znów się napatoczyć na jego poszlaki. I chyba tak ma być. Bo tylko w ten sposób widok znanego muru kryjącego tajemnicę zaskakuje mnie na coraz to nowych ścieżkach, w niespodziewanych momentach. I tak właśnie - przez pojawianie się jak grom z jasnego nieba lub jak lekki deszczyk we właściwym momencie - tworzy się wiara. Wiara w sens. I w te rzeczy, które chciałoby się pisać z dużej litery i mówić bez wahania prosto w oczy.

donpepego mobilny i labilny

P.S. "Mag" Johna Fowlesa dołączył do czytanych aktualnie "Cholonka" Janoscha i "Paragrafu 22" Hellera. Fajna trójca. Obawiam się, że jeszcze ze dwie z absolutnie najukochańszych książek bym czytał dodatkowo równolegle i byłby to złoty strzał zamieniający mnie w przygrubawą zakładkę do książki.

27.09.2009 :: 23:42 Komentuj (3)

Dziś dzień kosmonauty i dzień tłumacza

I faktycznie: jedni wylatują, inni się tłumaczą.
A ja sobie zasuwam jak co dzień.

donpepego milczący na pustoszejącym kosmodromie

P.S. Dziś to już definitywnie popalcuję po strunach. Ileż można nie!

30.09.2009 :: 11:40 Komentuj (7)




2018: 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl