Czy uważasz się za osobę zorganizowaną?



donpepego tak mniej więcej na pół małej flaszki

P.S. "Do wyceny potrzebujemy dostęp do konta testowego, by przeklinać możliwości " - pisze do mnie jeden fajny kontrahent, mając na myśli przeklikanie, jak sądzę. Zdarza Wam się przeklinać możliwości i chcieć, żeby było ich mniej?

06.08.2012 :: 15:07 Komentuj (8)

Ser Pentyna

"Tato, jesteś prowizoryczny" - uświadomił mnie syn. Pierwszy raz takie określenie słyszałem w odniesieniu do osoby. Raczej trafnie ;-)

Jakie prowizoryczne są nasze ludzkie światy, sprawy hoho jak nienaruszalne, jak dziecięce "daję ci to na zawsze" - kiedy nazajutrz albo nawet w ten sam dzień po deserze już jest zupełnie inne "zawsze"...

Z rzeczy czytanych - ostatnio Andrzeja Stasiuka "Jak zostałem pisarzem (próba autobiografii intelektualnej)" - czyta się nieźle, choć czasem trąci morskimi opowieściami niespodziewanie i niesłusznie postarzałego wujka Jędrka, raz bardziej a raz mniej przekonująca mitologizacja własnej młodości; dobre momenty w ilości i nade wszystko jakości wystarczającej, żeby zbilansować dłużyzny tu i ówdzie i wyjść na spory plus.

Z rzeczy widzianych - 2 tygodnie temu "Kontrym" Marcina Fischera, bardzo polecam - TUTAJ do obejrzenia, choć nie ukrywam, że wieczorny pokaz plenerowy ze słowem wstępu autora wzmaga doznania.

donpepego prowizor z prowizorium

P.S. A w plecaku nowy "Teraz Rock" z wkładką o Europe - skoro ostatnia płyta jest taka fajna, może wato poznać resztę? Plus fajny tekst o the Offspring, coś o Jonie Lordzie, recenzje koncertów Gunsów, Bonamassy, Queen, Faith No More, UK... Dożo koncertów tego lata, a mi coś pary nie starczyło i dezynwoltury, żeby się na któryś uprzeć i pojechać.

09.08.2012 :: 11:55 Komentuj (2)

Stacjonarny podróżnik



... o napędzie zielnym. Eco-power ...

donpepego o napędzie kosmicznym

P.S. Śmieszne to Europe z lat 80, powiedzmy że są takie wieczory, na które nadaje się idealnie. Keeee-eeeee-eeeriiiii, Keeee-eeeee-eeeriiiiiiiiii... ;-)

P.S.2. Dialog para-sportowców sprzed paru dni:
- A gdzie twój duch sportowy?
- Przed chwilą go wyzionąłem...

10.08.2012 :: 14:38 Komentuj (6)

Nie zapominajmy, że czasem trzeba załadować taczki

Z rzeczy bieżących:
- nauczyłem się nowego słowa - EPIKRYZA
- przymierzam się już fizycznie i dotykalnie do instrumentu wymagajacego dyscypliny większej niż mi wrodzona i staranności wyższej niż ta właściwa mej grze; zobaczymy co z tego wyjdzie.
- Europe późne daje radę, gdzie ja bym pomyślał w roku 1985 kiedy sobie pisałem na plecaku Europe, że tyle lat później będę w ogóle czegoś słuchał, albo kogoś
- nowy Offspring jakoś jeszcze do mnie nie dotarł
- za to the Stranglers dotarli znienacka ze swoim "Waltzinblack", rozmarzonym wieczorem na granicy jawy i snu lepiej być po stronie jawy przy tych dźwiękach, bo sen z taką ścieżką dźwiękową potrafi zrobić krzywdę
- no i mam Artura Andrusa "Myśliwiecką" i cieszę się jak dziecko ;-) heeeej - oheeej!

donpepego id sierpniowy

P.S A w ogóle to mogłyby być takie tajne drzwi w pracy, którymi się wchodzi do pomieszczenia socjalnego w poprzedniej pracy, i żeby znajomkowie z poprzedniej pracy w swoich nowych pracach (oraz niedobitki które mają na tyle desperacji żeby tam nadal pracować) też mieli takie tajemne drzwi, żebyśmy się mogli ot tak w środku dnia zmówić na kawę. I nawet bym się nie zżymał, gdyby mi ktoś podpiłdolił przyniesione z domu mleko, jak to się w poprzedniej pracy zdarzało.

13.08.2012 :: 16:26 Komentuj (7)

Krótka wizyta w Szuflandii - blog.pl



"Miło nam poinformować, że dzięki naszym intensywnym staraniom od dziś będą Państwo mieć tylko trochę nasrane codziennie na wycieraczce, a siatki montowane na Państwa oknach przepuszczają już 20% światła, a nie, jak planowano, 15%."

A ja co? Biedny miś, sam sobie redaktorem, nikt mnie nie uszczęśliwi tak pięknym pańskim gestem.
Wolność to trudne wyzwanie.

donpepego ikona aspołecznościowa

P.S. Hrabal mi idzie ostatnio jakby z mniej dzikim tarzaniem się w świecie przedstawionym, za to punktuje Stasiuk, się skrzy ta autobiografia. Jedynie filtru dolnoprzepustowego bym miejscami użył do wytłumienia zbyt złotych wykończeń myśli, bo są co prawda trafne, ale przebija przez nie błysk w oku autora "taaa, to jeszcze dodobrzę, to będą cytować!". Wiem, czepiam się - super to facet napisał i kropka.

16.08.2012 :: 10:19 Komentuj (8)

Wpadł jak po ogień

- jak zwykle -
... ale tym razem
zastał kupkę popiołu.

donpepego trudnopalny

P.S. Ale rypłem, nie?

21.08.2012 :: 14:08 Komentuj (4)

Ultravox

Z nazwą Ultravox zetknąłem się pierwszy raz we wkładce do Tylko Rocka poświęconej jednemu z moich ulubionych zespołów, czyli Jethro Tull. Przy ich najbardziej schlastanej przez recenzenta płycie ocenionej na 1 gwiazdkę w skali 1-5 ("prezent dla wroga") napisano mniej więcej tak, że "gdyby nie charakterystyczna gra Andersona na flecie, muzyka z tej płyty brzmiałaby jak Ultravox".

Potem przez długie kilka(naście) lat nie miałem z Ultravox do czynienia, podobnie jak z większością muzyki z lat 80, zarówno tej do której lekki sentyment (Pet Shop Boys czy Sabrina), jak i tej dla doroślejszego słuchacza. Jethro Tull i inni moi ulubieńcy - np. Uriah Heep - przędli cienko w tamtej dekadzie, ani nie czując nowych tryndów, ani nie grając z przekonaniem po staremu, bądź też po prostu trafiając na producentów/aranżerów, którzy cokolwiek by się zagrało, gały mieli ustawione na konsolecie po ejtisowemu i już - pogłosy na bębnach, urywane schizolskie neurotyczne gitary, bezduszny puls basu, wszechobecne parapety... Robert Plant zanurzył się w tej nowej estetyce ze sporą klasą, choć jego solowe płyty (w szczególności Shaken'n'stirred z roku 1985) do łatwych nie należą. Deep Purple przeszli przez lata '80 bez szwanku, lekutko tylko amerykanizując brzmienie, taaak, no im się akurat ta dekada udała, albumy nieliczne ale śliczne. Osobna historia to The Stranglers, bo oni zawsze obok, czy powiedzmy Queen.

A tu teraz mi wypełzła płyta Ultravox "Vienna", skupiająca niemal wszystko to, co mnie w latach '80 nuży i drażni - i mnie zachwyciła. Zimne klawisze, sterylna perkusja, bas jak ze starego komputera, wokale ściemniackie... To wszystko tu jest. A jednak - prawdziwe cudo, przepiękna muzyka, skrząca się od pomysłów melodycznych i brzmieniowych. Gitara makiaweliczna - bo z jednej strony wpasowana w (nie)estetykę tamtej dekady, z drugiej naprawdę wyjechana w kosmos. Aha, skrzypce jeszcze, elektryczne, takie złowieszcze, odhumanizowane, ważny element brzmienia zespołu. Co więcej - nowy album "Brilliant" też daje radę, też stylowy, melodie zacne, aranże koronkowe i chłodne... Cieszę się, że czasem się trafi spojrzeć na pewne sprawy inaczej. Tyle mam dziś roboty, że piszę jednym tchem - coś się w końcu neleży zamiast pauzy na fajkę.

donpepego Herr X

P.S. Świat uczuć jest dziwny.

23.08.2012 :: 16:38 Komentuj (2)

"Klasyczne polskie naleśniki, zawsze się udają" - potwierdzam

Dziś pierwszy raz w życiu zrobiłem naleśniki. Audytorium było z tych, co pochwał na wiatr nie rzucają, więc oprócz własnych wrażeń mam potwierdzenie, że wyszły dooobre.
A zaraz - po "Baranku Shaunie", fajnej kreskówce - myję podłogi.
Możliwe, że starczy czasu na pabambam-bababaaam na basie.
A wieczorem z chłopakami kino pod chmurką, która oby oszczędziła sobie dosłownego sensu.
Film "Dzienniki zakrapiane rumem", który właściwie mógłby wyjść także poza tytuł.
Życie kura domowego bywa miłe.
Na weekend też fajne plany, ale nie mówię "hop".

donpepego mistrz patelni

P.S. Słowo "patelnia" ma też drugie znaczenie, takie dla dorosłych, wujek mi kiedyś powiedział, hihi.

24.08.2012 :: 13:12 Komentuj (8)

A śnieżna zadymka zamiatała przed nią chodnik

Po programowo niechlujnym, gawędziarskim bez początku i końca "Jak zostałem pisarzem" Stasiuka mały reset i dziś znienacka (wtem!) u mamy wyhaczone "W pół drogi do księżyca" niejakiego Wasilija Aksjonowa; ja też pierwsze słyszę. Samo podpełzło pod rękę i tak jakoś się przykleiło.

Rozkosznie rosyjskie myślenie i postacie, a nade wszystko język - świetne tłumaczenie, takie soczyste i "przezroczyste" jednocześnie! Nawet nie chodzi o jakieś wygibasy i popisy, ale taką rzadką obecnie pieczołowitość w doborze słów, fraz, w nieprzypadkowym i finezyjnym zestawianiu rzeczy dotykalnych z ulotnymi, siermiężnych ze szlachetnymi, taki trochę Makuszyński (okolice "Awantur arabskich" czy "Bezgrzesznych lat") po uskromnieniu ozdobników, albo bardziej Boy nałożony na Dostojewskiego.
Na jakiego pisarza chcielibyście być nałożeni?

donpepegi w pół drogi do łóżka

P.S. Dzień z dziećmi samotrzeć kolejny udany. Brzuszki najedzone, nóżki wybiegane, głowiszki pełne pomysłów, wrażeń, żartów i niegłupich dziecięcych myśli, ząbki umyte, ciałka też, spoczywają sobie teraz śniąc oby same miłe rzeczy. I ja podążę tym tropem, by jutro z rana jako kur domowy zapiać ochoczo, a nie słabowito jak dziś - po krótkiej nocy po wieczorze kinowo-dyskusyjno-lumpiarskim.

25.08.2012 :: 23:23 Komentuj (2)

Tak mam na tapecie

na kompie i w telefonie:



W głowie i okolicach niestety wręcz przeciwnie.

Ładne niebo przed blokiem, nie?

donpepego

27.08.2012 :: 17:23 Komentuj (6)

Tępa rezygnacja

Grali,ście kiedyś w skaczące żabki? Fajna gra. Tępa rezygnacja, poczucie, że cokolwiek bym, to i tak odtąd dotąd i ni chu dalej, a brak jest wroga, z którym walczyć by się godziło, frustr w siłę przekuwszy konstruktywnie miast grzęznąć w miazmatach; trochę ładowanie akumulatorów tym czy owym, np. pracą, ale to tak do jednej kreski na skali pięciu, starcza do pierwszego wdepnięcia w odtąd dotąd, tępa rezygnacja, chałupę bym ogarnął chętnie albo coś bym porobił, co trochę po zrobieniu by jeszcze było i mógłbym na to spojrzeć z dumą, coś bym porobił z woli a nie z roli, ze stendbaja niby niemęczącego, ale bezpłodnego przeszedł w działanie głupie choćby, ale własne, albo choćby film wieczorem bym obejrzał, który dzień cały po głowie chodzi, ale jak już się da, to puk w głowę steraną, zakrawa to na niedorzeczny wysiłek, gdy wszak emerytem dnia jestem jedną nogą w grobie zaśnięcia, na pocieszenie zakupiony wczoraj w 5 sekund od zobaczenia "Doktor Murek zredukowany", co ja bym bez książek - książka potrafi w krótką chwilę wyrwaną hydrze błysnąć i rozświetlić, doprawić trochę myśli pojęciem, że może być inaczej niż odtąd dotąd, i wcale nie boli, że hydra daje tylko moment, bo i umiem szybko czytać, a wiem, że bohaterowie uprzejmie poczekają, ach, gdyby tak inni potrafili, bo większości spraw nawet nie warto zaczynać, skoro wiadomo, że wpół pierwszego haustu trza będzie coś innego, wiem, dramatyzuję, ale u siebie jestem, to trochę podramatyzować mogę, tępa rezygnacja, ech gdyby rzeczywistość dawała przyzwolenie na ciągnięcie jednych wątków i urywanie innych jak we śnie, gdyby nie terroryzowała, że jak nie zjem kolejnego zwitka papieru ściernego, to ten oto mały szczeniaczek straci życie, tępa rezygnacja, nadkładanie drogi, żeby się nie potrzaskać na kolejnym zakręcie wymęczonego porozumienia co trzeba z nieporozumieniem co by chciało się, w sumie nie mam na co narzekać, jest ładny dzień, gra szlachetnie piękna płyta George'a Harrisona, są podobno tacy, co mnie lubią jako mnie, a nie tylko doceniają za odtąd dotąd, to krzepi, są bliscy, którzy momentami bez wątpienia zachwycają i w ogóle to chyba mam pms-a. Sorry za błędy, ale mam tylko chwilę.

donpepego tępo rezy gnat

P.S. Graliście kiedyś w skaczące żabki? Kręci się drzewo, są wyrzutnie i gumowe drużyny żabek i wskakują.
P.S.2. To tak na zasadzie dowcipu o Stirlitzu o przesłaniu, że człowiek pamięta tylko początek i koniec rozmowy, więc spodziewam się komentarzy o żabkach li i wyłącznie ;-)

28.08.2012 :: 09:21 Komentuj (8)

Po jednym dla każdego



donpepego na wywczasie w niedoczasie

P.S. A w międzyczasie:



30.08.2012 :: 12:05 Komentuj (3)

Czyściec

Niebywałe, jak pełne seksizmu i rasizmu są historie w powieściach Dołęgi-Mostowicza, a w szczególności w "Doktorze Murku zredukowanym" (paradny tytuł, prawda?). Soczysta, wciągająca lektura. W dobrych książkach tego nie ma, a tu jak na fotografii obraz postaw społecznych sprzed osiemdziesięciu lat, włos się jeży.

Urlop na pół gwizdka, czyli przeplatanie dni pracy i "aresztu domowego", to kiepski pomysł - bo w pracy i tak trzeba zrobić całą robotę jakby się urlopu nie miało (a jeszcze pół dnia telekonferencja i spotkanie), a w domu skrzydeł się nie rozwija, wojaży się nie praktykuje, na tryb się nie przestawia.

donpepego zredukowany

P.S. Nie bardzo wiem, jaki reset by mi się przydał, nie bardzo mam miejsce w głowie, żeby się wyprostować i tak tkwię w męczącym zgięciu.



31.08.2012 :: 09:11 Komentuj (4)




2018: 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl