Wynalazek



donpepego pozamkowy

P.S. Metoda odpowiadania na pytania, nad którymi nie chce nam się zastanawiać i od odpowiedzi nic nie zależy, a ktoś jej od nas bezwzględnie wymaga: alfabet. Z dwu lub więcej odpowiedzi, które mamy do wyboru, wybieramy pierwszą wg alfabetu. Np. "Mam wziąć niebieskie czy zielone?" - "Niebieskie weź".

01.08.2011 :: 11:35 Komentuj (12)

Wtem!

Na skuter przyjdzie jeszcze czas.



Na dziś wiadomością dnia jest to, że Bartolo nauczył się nagle wczoraj jeździć na rowerze bez bocznych kółek. Wzruszył mnie tym niepomiernie, jakoś tak.

donpepego niepomierzony

P.S. A trochę wcześniej rozbawił i rozczulił mnjie fakt, że dla Hanki przy chyba drugim czy trzecim widzeniu skutera było oczywiste, że "to motor taty", tak jakby tak było od zawsze. A ja się jeszcze nie przyzwyczaiłem do tej zmotoryzowanej jednośladowości. A za tydzień koncert Dżódasów w Spodku. Wrrrauuuu!

03.08.2011 :: 11:04 Komentuj (14)

Foto bo dziś roboty za dużo na pisanie


Droga do przedszkola


Łypnięcie


Oboje lubią wszelkie pojazdy

donpepego wczoraj rower dziś kozioł

P.S. Spałem tej nocy 3 razy - spanie wstępne, jakieś szurumburum, spanie zasadnicze, tiptiripti, wirowanie. Nie żeby w sumie było więcej niż 8 godzin, ale trójdzielność robi wrażenie, jak nie przymierzając w przypadku ołtarza Wita Stwosza.

04.08.2011 :: 14:29 Komentuj (5)

Kontakt

Patrzenie w jednym kierunku - jasne...



...ale czasem potrzebny także kontakt.

donpepego prosto padł i równo legł

P.S. Żużel (tak jeden do niedawna kolega z pracy mówił na muzykę Motorhead) się skończył, pora hop na kozła i wrrrum do domu.

05.08.2011 :: 17:09 Komentuj (4)

Z własnej woli, a nie z roli

Za wcześnie, żeby przejść w tryb plaszczenia jajec na piwnej ławie czy co gorsza plaszczenia jajec i mózgu przed "beznadziejnym małym ekranem", jak to nazwał Leo Cohen. O jakieś 25-30 lat, myślę. Za te 25-30 lat to już pewnie niewiele innych radości będzie, zresztą piwna ława to miejsce, gdzie rozum niekoniecznie gnić musi, są karty, przyjaciele, wspomnienia, odgrzane rumieńce, też będzie życie, oby, oby. Teraz jest jak jest, ale jeśli za 10-15 lat ma być, jak być może i jak ma być, bo chciałbym, by było, to teraz na stendbaju warto zadbać, by za te 10-15 lat nie dostać zawału przed pierwszym widokiem ku dolinie. Czekają połoniny odległe o srylion dni wstecz czy w przód, tyle ile kartoflowate księżyce Marsa Fobos i Deimos, granie czekają, kamienie przydrożne, miejsca, przy których myśl "o, tu!", widoki czekają i mgły czekają, ścieżki i zakręty, i pot czeka, i skóra na obtarcia, i zmarszczki mimiczne te od dobrych emocji mało używane, i słowa, które z własnej woli, a nie z roli, i ludzie, którzy będą, jak ja kiedyś byłem - bardzo szczęśliwi i nie do końca szczęścia świadomi; z wiekiem pierwsza wartość bleknie, druga trochę nadrabia. I oni będą niepokorni, butni, może chmurni nieco, a ja pokorny i bezchmurny jak ci, których spotykałem kiedyś. Niech! Stąd w garść się, by mnie czas nie uczynił rozsypańcem, nim przyjdzie co do czego.

donpepego na szlaku bocznym

P.S. Dziś pierwsza wyprawa rowerowa w trójkę - z Hanną na foteliku na moim rowerze i Bartkiem na jego własnym. Fiasko organizacyne (długi męczący montaż), ale trochę pojezdzili i perspektywy są.

07.08.2011 :: 12:27 Komentuj (4)

Metalowy młot

Jutro Metal Hammer Festival z Dżódasami, a ja już dziś mocno w klimacie - mamy w pracy remont taki mega gruntowny, od wiercenia i walenia młotami aż mi spacja drży i właściwie wszystko drży. Prawie jak Painkiller czy może raczej Demolition.

Jutro też pierwszy dzień dwutygodniowego urlopu utrzymanego w stylistyce aresztu domowego ;-) - realnie patrząc, po dniu-dwóch docierania i stopniowego podkręcania parametru wielodzielności liczę, że zacznie się dość fajny czas w trójkę z dzieciorami.

Dzisiaj długa lista półczytelnym maczkiem rzeczy do przewalenia. Oho, i telefon z wrzutkami.

donpepego przewalacz

P.S. Kto pije whisky, niech się nie zbliża do kołyski.

09.08.2011 :: 09:47 Komentuj (16)

Wybór jednokrotny

Załóżmy, że macie w zwyczaju po powrocie z pracy do domu zostawiać swoje odzienie na łóżku dzielonym nocami z partnerem/partnerką. I potem leżą te ciuszki aż do pójścia spać.

W takiej sytuacji uważacie, że:
A. partner/ka ma prawo tego nie lubić, a wy staracie się tego nie robić, ewentualnie sprzątać po sobie trochę przed pójściem spać partnera/ki.
B. partner/ka powinien/na to tolerować, no bo co kurcze, póki ich nie zgarniecie, ciuchy mają leżeć i już.
C. partner/ka powinien/na to tolerować, a jak się nie podoba, to niech sam/a przełoży rzeczy na krzesło czy gdzieś.
D. partner/ka jak zobaczy nasze ciuchy, powinien/na bez proszenia je ładnie poskładać, tak żeby nie było zagięć, i przełożyć w takie miejsce, żeby nam było wygodnie je brać potem.
E. partner/ka powinien/na bez proszenia zabrać ciuchy, brudne wyprać, wyprasować, schować do szafy, a czyste poskładać, tak żeby nie było zagięć, i przełożyć w takie miejsce, żeby nam było wygodnie je brać potem.

donpepego teoretyk partnerstwa

P.S. Pora wstawić kartofelki. Ciao!

10.08.2011 :: 14:00 Komentuj (10)

Z ostatnich 24 godzin


Poranne gry ze Słońcem, wiatrem i drzwiami.

Blues Brothers... a raczej Brother&Sister przed zachodem Słońca.

Przedobry, wywalony w kosmos koncert Judas Priest niwelujący nudę i rzyg po zespołach zbyt dla mnie nawalających.

Do zapamiętania: fajna jazda kozłem do i ze Spodka, fajny prawie-Halford w publiczności, natrętne nawiązania Morbid Angel w kilku utworach do jednego riffu Budgie (sic!), szalone wizyty samotrzeć z dwójką małych bandytów w Black Red White i ogólnie udana doba.

donpepego raz na koźle, raz...

P.S. Diamonds and Rust polecam uwadze wszystkich, co z lekką goryczą wspominają wielką słodycz. Z czasem gorycz przestaje mieć znaczenie, a słodycz zostaje.

11.08.2011 :: 23:48 Komentuj (6)

Od, poprzez, aż po...



Wyjazdy rodzinne pozwalają zobaczyć i poczuć miejsca, gdzie chciałoby się pojechać bez rodziny i robić te różne fajne rzeczy, które tam robią inni, a nam nie wolno.
Ups, przepraszam, nie "gdzie", tylko "dokąd" - jak na dwulatkę, Hanka wykazuje spore wyczucie polszczyzny, duży zasób słów, buduje zdania z dużą ilością logicznie ułożonych informacji i inwersją ciekawie operuje.
W rodzinnym gniezdzie i jego otoczeniu już lepiej - sprzecznośc interesów aż tak nie skrzeczy, niebo błękitnejsze i w ogóle. No i strasznie tęskniłem za kozłem srebrnym swoim, czyli skuterem.

donpepego poojcowski

P.S. Ale dwie rzeczy były fajne na tym wyjezdzie: żurek z jajkiem w niedzielę u Wernyhory i żurek z jajkiem w poniedziałek u Wernyhory. Romantyk, psiakostka ;-)


15.08.2011 :: 22:04 Komentuj (7)

Kanalia, bardzo mi miło



donpepego zgoła z innej gliny

P.S. "Buszującego w zbożu" po małym zdziebełku czytam sobie po angielsku, lekko menelsku, wchodzi lekko i przyjemnie, jako odskocznia od ciężkiego Hellera.

17.08.2011 :: 14:27 Komentuj (8)

Buty



Tak wyglądają Buty z przodu w Opawie.



Tak wyglądają Buty z tyłu w Opawie. W tle święty Wojciech opromieniony zachodem.



Tak wyglądają Buty u Bileho Koniczka w Opawie - o, pawie tam kiedyś były poczynane, by narodzić się niebawem niedaleczko.

Buty bardziej brzmią, niż wyglądają. Bardzo zacny zespół, do niczego niepodobny, taki niby ppoommaalluu, ale naprawdę jízda. Full profeska i odlot w temacie basu szczególnie, fiufek wszelakich i garkuchni rozbudowanej, klawier i wokal też dają radę, a całość w klimacie takim nonkonformistyczno - prześmiewczo - filozoficzno - bezpośrednio - zdystansowanym, teksty, gadki i w ogóle.

donpepego w sandałach

P.S. A tu kanał ze lwem.



19.08.2011 :: 13:37 Komentuj (8)

Urlaubsende

Koniec dwutygodniowego urlopu - od jutra znów praca. Czerstwy żart o tym, jak to po urlopie człowiek wraca do pracy odpocząć, jest dla mnie bardzo świeżym zupełnie nieżartem. Mimo że w pracy zdecydowanie jest co robić.

donpepego na ostatnim zakręcie trasy Pierre Dolca Maksymalnego

P.S. W przerwie od "Buszującego w zbożu" czytanego w przerwie od "Coś się stało" czytam "Drugie życie doktora Murka" Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Kawał dobrego międzywojennego czytadła.

24.08.2011 :: 14:21 Komentuj (5)

Zen



"Drugie życie" kupiłem sobie za siódemkę w antykwariacie, który był tak blisko kantoru, gdzie kupowałem korunki w drodze do Opawy, że nie mogłem nie wstąpić. Tutaj rzeczona pozycja w pozycji wyuzdanej, grzbietem do góry, na ryczce na balkonie, na którym złożyłem wizytę. Na samej ryczce złożyłem odwłok, ale na krótko, bo dzieciorom usługiwać trzeba było z bardzo krótkimi przerwami.

Obesranie widoczne w górnej części ryciny pochodzi od rodziców gołąbków, które się tam z jaj wylęgły i zostały, niebożątka, pieczołowicie wyniesione w przyrodę przed remontem. Za korunki w Opawie kupiłem m.in. w promocji dziesięciopak "Porzadna czeska desitka" z browaru kruszowickiego, fajne lekkie piwo na takie gorące dni. Wychodzi złotówka z maleńkim hakiem za butelkę.

Dwa wolne popołudnia, które miałem dla siebie podczas urlopu, wykorzystałem bardzo dobrze, koncertowo nomen omen, tak sobie myślę - jedno Dżudasi, drugie Buty. W obu przypadkach piękna podróż - Dżudasi skuterem przez aglomerację górnośląską, Buty przez uroczy Śląsk wiejski i podmiejski co prawda samochodem z Tomaszem, ale fajne klimatyczne, z nisko zawieszonym Słońcem popołudnie na szosach między polami i drzewami, a z głośników Miles Davis "Miles Smiles", jak ja kiedyś mogłem nie lubić dętych instrumentów?..

Od słowa skuter wywiodłem dziś prosty przymiotnik "skuterowy" - prawda, że po podzieleniu na dwie części robi się zabawny?

donpepego reminiscent rekonwalescent requiescat

P.S. Praca się dzieje, odgruzowywanie trwa, ale nie nawala w człowieka z wszystkich stron ośliźle i skrzekliwie.

25.08.2011 :: 16:14 Komentuj (9)

Komunikacja to podstawa

- Siedział tam taki jeden z tej firmy obok mnie.
- A jak się nazywał, kto to taki?
- Nie wiem, nic nie mówił.
- A, to pewnie ten facet z działu komunikacji.

donpepego ze śmigiełkiem

P.S. Roboty dziś w Trzy Gracje. A czuję się grypkowo, bue brrrr. Wczoraj oglądałem telewizję - to już trzeci raz w tym roku! Z łapanki mojej nieocenionej, niezrównanej, niedoścignionej mą myślą oglądaczki - czeski film, nie pamiętam tytułu, ale reżyser Hrebejk i na motywach powieści "Hovno hożi", czyli "Gówno się pali". Strrrasznie dużo reklam było, mimo że to jakaś kulturalniejsza telewizja chyba. A film bardzo wporzo, choć z początku męczący.

30.08.2011 :: 17:08 Komentuj (3)

Miażdżyca komóry serca



donpepego znalazca artefaktów

P.S. Porobiłbym coś innego albo jeszcze inniejszego.

31.08.2011 :: 16:47 Komentuj (5)




2018: 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl