Sztuczki manipulacyjne przy stolikach

Wśród wielu rzeczy, które są mi oferowane w związku z pełnionymi obowiązkami zawodowymi, znalazłem ostatnio ofertę iluzjonisty. Dostępne usługi:

- makroiluzja
- mikro iluzja
- lewitacja
- transformacja
- telepatia
- iluzja kontaktowa

Ponadto rzecz szczególna - sztuczki manipulacyjne przy stolikach w wykonaniu światowej sławy iluzjonistów.

W programie m.in.:

- Znikanie i pojawianie się gadżetów w rękach iluzjonisty, np. papierosy, piłeczki, gumiaki, chusteczki, itd.
- Telepatia, czyli np. odgadywanie daty urodzenia gościa
- Znikanie wody
- Odszyfrowywanie dat z kart
- Karty niewidzialne
- Przejście monety przez szkło lub przez chustę
- Prawdomówne krzesło
- Sztuczki z banknotami i monetami

donpepego ze znikniętą wodą w gumiakach

P.S. Mozolnie wykuwa mi się w głowie jakieś nowe, świeże myślenie. Gdzieś w zawieszeniu między parciem z pragnieniami jak taran (żeby mi nie przeciekało między palcami i nie spełzało na niczym) a poddaniem się falom tego, co jest (bo szczęście jest w nas). Ot, myśl nieprzemyślana, dodatek do iluzji.

02.08.2010 :: 11:53 Komentuj (7)

Separator

W dużych centrach handlowych zatrudnia się specjalistów, których zadaniem jest rozdzielanie zwaśnionych, okładających się wściekle lub zwartych w morderczym uścisku współzakupowiczów. W szczególności stadeł, które nie odnalazły consensusu w kwestii ilości, struktury rodzajowej i - co zwłaszcza - kosztu niedzielnych zakupów.



Przy zakupach za więcej niż 500 pln - rozdzielenie wstępne gratis, na podstawie paragonów.

donpepego galerianin z galerą pod panamską banderą

P.S. Jednym z przejawów upływu czasu jest to, że wersja "Every Breath You Take" z rapującym murzynem, która kiedyś była profanacją, teraz jest prawie klasyką, zwłaszcza w porównaniu z jeszcze nowszą wersją z jakimiś zawodzącymi lachonami. A i tak najfajniejsza jest wersja o Mietku zwanym "Człowiek-Wódka" - znacie?

03.08.2010 :: 12:06 Komentuj (14)

Towar zastępczy

Było kiedyś takie lato, kiedy jeździłem dużo na rowerze w okolicach hałd, żeby ich widokiem zrekompensować sobie brak wyjazdu w góry.

Przypomniało mi się to teraz, kiedy wieczorami jeżdżę na rowerze prawie codziennie po zachodzie słońca i raz mi takie góropodobne chmury pokazano na horyzoncie, że hoho!

donpepego turystopodobny

P.S. Któregoś rowerowego wieczoru zapachniało mi na trasie rowerowej WAKACJAMI. Nie latem, nie urlopem, tylko wakacjami. Coś pięknego.

05.08.2010 :: 13:50 Komentuj (2)

Męska zabawa

- Tato, pobawmy się piłką!
- Dobrze, a jak?
- Ty będziesz pilnował piłki. A ja będę patrzył, czy dobrze pilnujesz! To taka męska zabawa.

- niestety czasy mało dynamicznych zabaw już za nami, dialog pochodzi w ubiegłego lata.

donpepego pilnowacz

P.S. "Wierność w stereo" sobie czytam ponownie pokątnie na zmianę z nowym "Teraz Rockiem". Finał "Miasta na górze" zostawiam na szczegółny nastrój.


06.08.2010 :: 16:36 Komentuj (6)

Taka ryba



donpepego, którego ryba miała na oku

P.S. Niuchnąłem sobie w starym domu kartonik po dobrym winie zostawiony niegdyś pamiątkowo.
Ileś razy przez ostatnie parę lat otwierałem zawleczkę, niuchałem i czułem wyjątkowość tego zapachu powietrza, które zajęło miejsce winka.
Teraz poczułem tylko stare landrynki. Czas zamienia słodkie wspomnienia w stare landrynki.

09.08.2010 :: 15:40 Komentuj (3)

Jestem Władysławpfff, pfffo pfffrostu Władysławpfff

Zastanawiam się, na ile piastowscy monarchowie znali i na ile akceptowali swoje przydomki. Taki Bolesław Krzywousty, Mieszko Plątonogi z pamięci, a potem z podparciem google'a - piastowie dzielnicowi: Konrad II Garbaty, Henryk V Brzuchaty, Bolesław III Rozrzutny czy Mieszko II Otyły (ciekawe, czy trzymał sztamę z Brzuchatym) oraz Władysław Odonic Plwacz, przed którego celną - jak mniemam - plwociną trzęsła porciętami Wielkopolska?

I czy Jerzy II Wspaniały był na pewno lepszy?

Ciekawe, jak by to wyglądało teraz.

donpepego I wieprzogłowy

P.S. "Piosenki z trumienki" Macieja Zembatego oprócz rzeczy znanych mi i lubianych przyniosły parę nieznanych, a lubianych równie albo i bardziej. A "Crazy World of Arthur Brown" zespołu Arthur Brown's Band pokazuje, że Ian Gillan nie przesadzał ani na jotę wskazując Arthura Browna jako prekursora gillanowskiego wrzasku. Dziwna płyta, ale cóż, krejzi to krejzi, jak ktoś lubi Jesus Christ Superstar, to może polubić. Mi się podoba.

11.08.2010 :: 13:47 Komentuj (2)

Rowerowo

A ja zaraz wychodzę na rower, siallalla! Z pracy znaczy się na rower. Dziś pierwszy raz tego lata dane mi było wsiąść na rower przed zachodem Słońca, a to na okoliczność pozostawienia małżonce do dyspozycji samochodu.

Jedzie się dłużej niż samochodem (koło 45 minut zamiast 25), ale na pewno krócej niż autobusem. Chyba nigdy wcześniej nie byłem w pracy na rowerze.

donpepego jednośladowy

P.S. Ostatnio codziennie jeżdżę rowerem wieczorami po moim Zabrzu. Bardzo sobie chwalę te przejażdżki.


12.08.2010 :: 17:07 Komentuj (0)

Warto, nie warto?



Myślę, że za 700 punktów mógłbym się zacząć zastanawiać, czy zostać członkiem.
Siedem punktów ch.. niewarte.

donpepego ewaluujący ewolucyjnie

P.S.1. Zaczął mi się pisać wiersz. Jako że wierszy nie pisałem już od lat, nie licząc codziennych rymowanek okolicznościowych, zapisywanych w powietrzu znikopisem mowy, uczucie towarzyszące tworzeniu ma w sobie coś z końcowej fazy zatwardzenia.
P.S.2. Od rana do godziny jakiejś piętnastej żal mi było, że nie mogłem dziś do pracy zasunąć na rowerze. Od piętnastej przeszło jak ręką odjął.

16.08.2010 :: 15:31 Komentuj (2)

Na całym świecie



Najpiękniej na całym świecie pachną włosy tej dziewczynki.

donpepego niuchacz

P.S. Dziś też na rowerze do pracy, ciekawe jak będzie z powrotem. Wczoraj po dość męczącym dniu machnąłem 30 km rowerem (Dolina Niezdecydowania i z powrotem) i gdybym potem kogoś chętnego spotkał, to chętnie pojeździłbym jeszcze. A tak to wróciłem do "Wierności w stereo".

18.08.2010 :: 10:55 Komentuj (4)

6000 minut miesięcznie za 59 złotych

Nie skorzystałem z propozycji. Gdyby za tę samą - czy nawet ciut wyższą - cenę było 6000 minut świętego spokoju, nie wahałbym się ani chwili. Nawet bez ekranu dotykowego, a wręcz zwłaszcza, bo nie lubię.

donpepego teległuchofon

P.S. Jeden dzień samochodem, jeden rowerem - taki przekładaniec jest fajny, bo się docenia zalety obu opcji. Tak samo chyba z innymi rzeczami w życiu, a może i ludźmi też.

19.08.2010 :: 13:19 Komentuj (1)

Raz się żyje?

Spotkałem ostatnio na dzielni faceta - ani lump, ani super galant, gdzieś tak pośrodku - w koszulce z napisem:

PRZEPRASZAM, ŻE ŻYJĘ
TO SIĘ WIĘCEJ NIE POWTÓRZY

Towarzyszące mu najprawdopodobniej żona i córka nie sprawiały wrażenia skorych do wybaczenia, wyglądały na mocno zdystansowane.

donpepego, któremu być może się powtórzy i żadne tam przepraszam, pff!

P.S. Ale na Połoninę to bym chciał jeszcze za tego życia.

20.08.2010 :: 14:49 Komentuj (4)

Z cyklu "Smakuje lepiej, niż wygląda"



Swoją drogą ja sam jako gitarzysta nie wiem, czy osobiście bardziej powalam techniką, ekspresją czy walorami wizualnymi. Naprawdę cięęężko orzec.

W przypadku tego pana okładka z kocurem zakrawa na - jak to Uola pięknie nazywa - działanie tanim kontrastem, bo płyta zaiste znakomita.

donpepego powalający równo

P.S. A propos Uoli jako skarbnicy - czy może skarbniczki - mądrości werbalnych, chodzi mi ostatnio po głowie, mocno tupiąc, przytoczony przez ową Uolę cytat z bodajże Jima Morrisona o treści mniej więcej takiej, że potrzebuję kogoś, kto nie potrzebuje mnie. W znacznym stopniu tłumaczy on moją wiecznie zieloną miłość do książek, płyt i gór oraz paru innych obiektów, które mają absolutnie w dupie, co ja o nich myślę i jak często z nimi obcuję. I myśl ta nie jest dla mnie czczą gimnastyką słów, tylko rzeczywistym wnioskiem z życia.

23.08.2010 :: 13:51 Komentuj (4)

Godzina idealna

Godzina idealna mi się trafiła - składała się z 45 minut jazdy górnośląskimi zadupiami (na Śląsku miast w trzy dupy, każda z tych dup ma ze cztery zadupia, a trasa autobusu nr 6 wiedzie chyba przez większość z nich), paru minut spaceru i paru minut w katowickim antykwariacie, zwieńczonych zakupem ksiażki Vladimira Parala, pisarza, o którym ze znanych mi osób słyszała tylko moja mama, koneserka literatury mało znanej, a wartej przeczytania, jak się okazało już w kolejnym autobusie, gdzie zacząłem zakup niezwłocznie konsumować. Mama to istny skarb w zakresie wymiany wrażeń czytelniczych, jak również dokańczania zwrotek piosenek - bo ja ciągle śpiewam jakieś początki i potem nie pamiętam, co dalej, a mama pamięta.

donpepego niedopamiętany

P.S. Kupiłem też Alberta Camus "Obcego" i "Upadek" - w wydaniu bez "Dżumy" taniej, bo nie lektury szkolne. Czytałem dawno temu, jakieś 15 lat. Mama jeszcze dawniej i zgadnijcie, kto lepiej pamięta. Bardzo miły piątek i część soboty.


28.08.2010 :: 13:18 Komentuj (6)




2018: 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl