Słoń

Są takie dni, kiedy jedyne, co człowiekowi wychodzi, to słoń.
Czasem zwierzę musi wystarczyć na dłużej niż dzień lub tydzień.



A u mnie w międzyczasie:
- kilka wizyt na placu zabaw, na którym wartość dodaną z mojego punktu widzenia stanowiła fajna muza z balkonu na pierwszym piętrze, wiecie, taka której nie znam konkretnie, ale w typie który lubię
- wartością dodaną do wartości dodanej było zjawisko w stroju plażowym przyjemnie podkreślającym opaleniznę, które objawiło się raz na tymże balkonie celem zdjęcia ze sznura wysuszonych skarpet (też nie znam konkretnie, ale w typie, który lubię), aż szkoda, że tych skarpet były tylko z 20 par
- parę całodziennych podejść mentalnych do filmu, zakończonych padnięciem na ryj w godzinie odzyskanej dyspozycyjności i rezygnacją z projekcjii filmu
- niezwykle trafiony upominek, który trochę głupio było brać, ale mówi się trudno ;-)
- zakup hulajnogi - trudno było organizacyjnie, ale radość dziecka wielka
- nowe tablice rejestracyjne dla nowego auta - w końcu, cud, że obyło się bez świadectwa szczepień pradziadka

donpepego ze zwinną trąbą i zwiewnymi uszami

P.S. "Heart of the Sunrise" z koncertówki zespołu Yes - mniam!

06.08.2009 :: 15:44 Komentuj (10)

Inteligencja niepracująca

Moja inteligencja od czasu do czasu stawia czoła różnym wyzwaniom, ale jest wybredna. Jeśli wyzwanie polega np. na zapamiętaniu, gdzie coś jest w domu, to jest to przeciwnik niegodny i inteligencja nim gardzi - w efekcie nie wiem, gdzie co mam.

A dziś mam zagwozdkę, zgryz i indolencję w temacie procedury opisującej jedną z rzeczy, które robię w pracy. Samą rzecz robię co parę miesięcy przez jakiś miesiąc, chyba nieźle i coraz lepiej. Rzecz wymaga wielu konsultacji, kontaktów, wersji, zwrotów akcji, wycen, poprawek, poprawek do poprawek, świecenia oczami, bieżącego doglądania i interwencji. No i tak mi ją opisali i przedstawili w postaci schematu, że nic tylko się powiesić. Nic mi się tu nie zgadza. Kompletnie mi brak inteligencji do takich procedur.

Wolałbym se pograć na gitarze.

donpepego z nadwyrężonym ścięgnem

P.S. Filmy nadal nie doczekały jednoczesności warunków "mam czas" i "mam siłę".

10.08.2009 :: 14:57 Komentuj (1)

Zlew



Coś takiego rezyduje na moim zlewie od soboty.

donpepego, któremu wypadło "disco" i "tv"

P.S. "Close to the Edge" koncertowych Yesów też cymes.

11.08.2009 :: 11:03 Komentuj (6)

Nie przytulą się cienie z plecakami na szczycie

Dziś w Cisnej Bieszczadzkie Anioły. Zresztą lał pies anioły, ale do tamtejszej Siekierezady by się zaszło wieczorkiem z gór... A ja zupełnie nie tam. Ani nie w Komańczy, ani w Ustrzykach, ani w siodle pod Tarnicą. Albo prawie zupełnie nie tam.

Choć w sumie - prawie zupełnie tam. Zależy jak to widzieć.

Mam taką wygodną teoryjkę, że co odstawione, wstrzymane, zawieszone, w tym się nie zmieniam i nie wypalam, słowem - to pozostaje niezmienne. I jak w konserwie czeka to na mnie, nie ulegając codziennemu wymydlaniu, zgarbianiu, wyszczerbianiu i kapcanieniu. Bo nie można zejść na psy - nie idąć, nieprawdaż?

donpepego między tabelą przestawną a poprawianiem tłumacza

P.S. A tak w ogóle, to strasznie lubię wracać do domu. A w pracy ciepłe i barokowe "Magnification" Yesów wchodzi lepiej niż rozkapryszone "Going for the One". Choć tytuły oba miłe - co lepsze: "Powiększenie" czy "Idziemy na jednego"?

13.08.2009 :: 16:21 Komentuj (1)

Blokers odblokowany

Godzina jakaś pózna jak widać (nie wchodzi mi tu "ziet"), w zasięgu percepcji leżąca na brzuszku książka o 30-letnim Adrianie Mole'u, szum blokowych wentyletorów zza pleców, dystyngowany stuk klawiszy kiedy to piszę na prowizorycznym posłaniu podłogowym w nieurządzonym dużym pokoju, po lewej z centrum multimedialnego (telewizor z dvd na kartonie po telewizorze, obok kartony z niezliczonymi płytami) łyska zamrożony ekran odcinka "Przyjaciół" (Rachel ze słuchawką), na teczce z misiem Puchatkiem (prezent dla Bartka od poprzedniej właścicielki mieszkania) zebrane dla porządku jego graty z milicyjnym fiatem i hippisowskim volkswagenem ogórkiem na czele, za mną pusta jż niestety butelka po piwie z czerwoną etykietą, za mną także dzień weekendu tak naprawdę drugi, bo pracodawca obdarował nas wolnym w piątek. Dzień niepracowy jak zwykle nielekki, jednak lżejszy niż wczorajszy o niebo kamienne, bo zawierający chwile nieco ładujące wyżyłowane do cna akumulatory. Życie to jednak pieprzony kapitalizm i inwestować trzeba, a nie tylko oszczędzać - w sensie że receptą na przerażający brak energii na cokolwiek nie może być tylko ograniczanie wydatków energii (bo ileż można?), ale konieczne jest pozyskiwanie jej zródeł (pieniądz robi pieniądz, energia napędza energię), rzecz dla mnie piekielnie trudna w czasach, gdy naturalne zródła wyschły wieki temu... A zródło można czasem niespodzianie znalezć tam, gdzie zwykle przypisuje się tylko wydatki energii - byłem ci ja otóż dziś z synem na spacerze, wyprawie raczej, która trochę mnie psychicznie doładowała; po jednej wyprawie z piłką po placach, huśtawkach, zjeżdżalniach, zabawie w chowanego nagle druga sub-wyprawa: pojezdziliśmy windami bloku naszego i ościennych, poprzechodziliśmy przejściami na najwyższych piętrach z jednego do drugiego - podobało mu się, było to widać, tak jak i mi się podobało, choć się starałem żeby widać nie było. Magia niby takich samych korytarzy, dziesiatek drzwi, wind z lekka złowieszczych... Bo ja ogólnie jestem perwol blokowy (perwol = zbokol/perwers), kręci mnie widok wielkiej płyty, zwłaszcza jak huśtając się na huśtawce widzę w jednej tafli 100 balkonów i 150 okien, za sobą 250 okien i po bokach porównywalne ilości. Swoją drogą, ostatni raz tyle huśtania zaliczyłem chyba jeszcze za socjalizmu, w podstawówce. "Przyjaciele" zblokowani na ekranie z powodu dokarmiania przez współ-oglądaczkę córki naszej. Córka jest bardzo fajna, lubimy się bardzo. Przydałoby się człowiekowi ze 3 razy więcej czasu na wszystko, nie licząc snu, na który też by się przydało.

donpepego blokers spełniony

P.S. Śniło mi się dziś, że spózniłem się na lot na lotnisko Charles de Gaulle. Trochę z "Przed zachodem Słońca", trochę z własnej wiosennej eskapady do Paryża, z której jedno z milszych wspomnień tego roku: siedzę sobie już po odprawie, mała buteleczka białego wina powolutku się dematerializuje i "Nieznośna lekkość bytu" się czyta, wzrok czasem odrywany od kart by spojrzeć na płytę lotniska i nic nie wskazywało jeszcze, że w Polsce nagły atak zimy.

16.08.2009 :: 01:25 Komentuj (7)

O wyższości telefonii

Plac zabaw, popołudnia, pan w około moim wieku, zakończywszy dość chaotyczną i przydługawą rozmowę telefoniczną, mówi do syna w wieku około mojego syna:
Z twoją mamą NORMALNIE nie da się rozmawiać. A przez telefon to co innego, świetnie można się dogadać.

donpepego, z którym nawet przez CB radio nie ma lekko ;-)

P.S. Strasznie mi ostatnio nogi, dziesiątki i setki nóg, wpadają w oko i chodzą po głowie. Ciężki tydzień, a jutro, czyli oczywiscie dziś, jazda na wesele na 4 dni. Włączam autopilota.

22.08.2009 :: 01:23 Komentuj (5)

Koniec korytarza

... to jedno z miejsc, gdzie kobieta wygląda najładniej.

donpepego na drugim końcu

P.S. Cyklonowi burzliwych negatywnych emocji, który przetoczył się przeze mnie w ostatnich kilku dniach, niniejszym macham ręką. Nie łudzę się, że na pożegnanie, ale niech przynajmniej poczuje, że go lekceważę. Może to sposób na to, by zaznać ciszy w jego oku?..

26.08.2009 :: 16:19 Komentuj (4)

Wkład

Właśnie się dowiedziałem, że mam duży wkład.

Ha, lepiej mieć niż nie mieć, zwłaszcza przed weekendem.

donpepego der kugelschreiber

P.S. Dziecko mi zepsuło schowek w samochodzie i nie mam dostępu do płyt schowanych tamże.

28.08.2009 :: 11:33 Komentuj (2)

Mama you've been on my mind

Bardzo mi dziś rockowo, lirycznie, podeszczowo, dylanowo, ćwierćrewolucyjnie, woodstockowo, a niedawno w pracy między małą gadką o ekspresie kawowym a małą gadką o wydaniu ulotki w formacie A4 zamiast A5, koleżanka palnęła krótką i sensowną mowę o ułomności przychylania się ku dawnym sentymentom, kiedy życie zgoła inne niż w adolescencji... niby politechniczny umysł, ale zadziwiła mnie psychologiczzną trafnością.

Co z tego, skoro nadal wierzę w jednorożce?.. No bo jak nie wierzyć, skoro się dotknęło roga?

To słucham sobie bluesowych zagrywek na "Blondo on Blonde" Boba i myślę, jak to będzie w przedszkolu. 3majcie kciuki.

donpepego A0

P.S. Z Hanumą lepiej się kupuje "Teraz Rocka" niż "Zwierciadło". Córusia tatusia ;-)



30.08.2009 :: 01:20 Komentuj (4)




2018: 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl