Ptaki i ołów

Ranny rower, kawa z termosu o godzinę od domu. Nawet nie pada. Powietrze. Ptactwa mnóstwo, rozszczebiotane uskrzydlenie. Myśli - przeciwnie, nieliczne i ołowiane. Wracają. Nie da się, żeby nie, kapsuła ze złem i fałszem niedomknięta.

Jakoś się to bilansuje, bilansuje bo musi, coś jak ołów, coś jak ptak, nawet jak się budżet uczuć nie spina, to usposobienie człowiecze zasypuje deficyt, bo tak ma ten konkretny człowiek. Inny ma inaczej.

Da się żyć bez rzeczy, bez których się myślało, że się nie da. Sam bym sobie takiej ścieżki samorozwoju nie wybrał, ale nie ja jestem od wybierania. Ja jestem od radzenia sobie w tym, czego bym nie wybrał. Na maturze z polskiego się ta strategia powiodła, to i w życiu ma szanse.

Oprócz tysiąca ptaków - dwóch spacerowiczów z psami przez te 40 minut. Drugi z nich, słyszę z oddali, mówi do swojego zwierza:
- Menda jesteś. Chodź do domu.

To i ja wracam. Dość laby.

donpepego zosia wśród ptactwa

P.S. Ale bez spacerów i muzyki byłbym denat szybko. Chociaż... może nie? Ale proszę, nie każ mi się w tym sprawdzać. Zostaw mi to, zostaw mi Pragę nietkniętą syfem i parę innych miejsc... niewiele mi trzeba.

17.07.2016 :: 09:06 Komentuj (3)

Niechrono

Wpadł mi w ręce ostatnio album rodzinny niechronologiczny.
Wszystko pomieszane, pokolenia, młodości, wieki dojrzałe, mody, składy osobowe.
Wzroku skoki i zaskoki.
Kartoteka bez klucza.

Tak mam ostatnio w sobie. Nie tylko w wymiarze czasu, ale w ogóle rzeczywistości równoległe.
Jedna taka, w której smutno się budzić nawet z koszmarnego snu, druga - o dobrych parę mądrości weselsza.
Im jaśniej w dzień, tym bardziej władza tej drugiej, choć mądrości na kredyt.

Nieraz nie zdążę zmienić koloru oczu przechodząc z jednej w drugą.
Nie wiem, czy mam wystarczająco piękny umysł.
I więcej niż dotąd mówię, kiedy nikt nie słyszy, albo uprzejmie udaje.

donpepego w przebudowie

P.S. "Pražský Výběr-Lucerna 2004" w YouTube - odnotowuję absolutny zachwyt, dopuszczając z dużym prawdopodobieństwem, że raczej się nie udzieli innym.


19.07.2016 :: 17:13 Komentuj (6)

Ach, doprawdy?



donpepego sztukmistrz mimo woli, wagi cięższej niźli bym

P.S.1. Obejrzeć razem czeskich "Guzikowców" - wyzwanie godne uwagi. Ja nadal dziki fan.
P.S.2. Cytowany na obrazku "Książę przypływów" wciąga.

24.07.2016 :: 23:53 Komentuj (3)

Z perspektywy miesiąca

Spokój? O niebo go więcej w ocenie własnej poczytalności, o piekło go mniej w ocenie spraw. Ale zdecydowanie na plus, lepsza prawda niż sączący się jadem skrycie trującym coraz mocniej fałsz - zawsze.
Wolność? Bardziej świadoma, przynajmniej ta wewnętrzna, ale to od niej wszystko zależy.
Miłość? Na pewno już nie jak strzeżone osiedle, raczej jak dżungla, do której można czasem się zapuścić, w której można przy pewnych staraniach się najeść, ale można też i zginąć. A może zresztą dalej to samo strzeżone osiedle, tyle że już wiadomo, że klucz pod wycieraczką, a cieć wiecznie pijany. Ale - jest.
Nienawiść? Tak, to jest coś nowego, tego wcześniej nie miałem. Mam i wcale mnie to cieszy.
Ocalała samoocena, jakoś. Ocalała muzyka i książki - nadal mają smak.

"W moim mieście wyrąbali sady
Ciągnące się szeroko hen aż po zdrój
W moim mieście wyrąbali sady
Pachnące wiosenną zamiecią
Lata owocem dojrzałym
[...]
W naszym mieście wyrąbali sady
I nieważne kto wyrąbał
Bo ważny jest fakt
Że w nas trwa
Sad"

donpepego sadownik

P.S. Fajnie na basenie dziś. I wieszak na pranie naprawiłem. Proste radości :)

27.07.2016 :: 17:33 Komentuj (5)




2018: 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl