Credo

- Tylko ten chodzi dobrze, tato - bo tamten na piecu spóźnia się o minutę, a tamten pod sufitem o dwie minuty.
- Taak? Ale skąd wiesz, który właściwie chodzi dobrze?
- Bo ten sobie wybrałem i jemu wierzę.

Poczułem się trochę jak w "Tangu" Mrożka.

Ale w sumie ma rację - bo ten, któremu uwierzył, jest synchronizowany z jakimś wyższym chrono-autorytetem, a zegary na piecu i pod sufitem są na własnym rozrachunku.

donpepego bliżej tego pod sufitem

P.S. Książkę po 20 latach czytam - tę samą, czy nie tę samą? Wtedy nosiła tytuł "10 Murzynków", a opisane w niej przez Agathę Christie morderstwa na Wyspie Murzynków nawiązywały do dziecięcej piosenki o 10 Murzynkach, kolejno się wykruszających, aż do słów "i nie było już nikogo".
A teraz książka nazywa się "I nie było już nikogo", a w niej wykrusza się po kolei... 10 żołnierzyków. Na Wyspie Żołnierzyków oczywiście. Fakt - w krajach anglosaskich "Ten Little Niggers" nie brzmi tak sympatycznie, jak u nas "Murzynek Bambo", ale ciekawe, że i do naszej Polski dotarła ta troska, żeby słowami nieżyjącej pisarki z obcego kraju nie urazić grupy etnicznej stanowiącej liczną część populacji jeszcze innego obcego kraju.
Z kolei zastanawiam się, czy coś grozi fragmentowi filmu "Seksmisja", gdzie padają słowa "No nie róbcie z nas pederastów!", przy kolczykowaniu chyba, ale chyba nie, bo to medyczne określenie, niewartościujące (jeśli nie liczyć pozawerbalnego wydźwięku tej sceny).

08.07.2014 :: 11:42 Komentuj (11)

"...i to był gwóźdź do trumny, który przelał czarę goryczy..."

- kwieciściśmy, nie? To akurat nie moja złotoustość, ale czym skorupka nasiąka, tym trąci jak psu jajca.

Wczoraj z synem skejtpark z nieplanowanym, ale ciekawym poszerzeniem wiedzy na temat pracy w ratownictwie górniczym (bo z kolegą syna jego tata był). W niedzielę bardzo fajne (też z synem) słuchanie "Cienia Wielkiej Góry" Budki Suflera - jednak przy odpowiednich konstelacjach da się słuchać muzyki w domu.

Z soboty na niedzielę - wychodne, przespane rozkosznie w moim kawaler(yj)skim łóżku, które składa się obecnie głównie z dziury nadającej śpiącemu pozycję jak na hamaku rozwieszonym między dwoma blisko posadzonymi drzewami.

W sobotę za to niedługa, ale fajna rowerowa wyprawka z córką w rejony niby znane, ale czasem wystarczy o 100-200 metrów bokiem i jest coś zupełnie nowego.

Ten czas sam na sam z jednym i potem drugim dzieckiem w weekend rekompensował wątpliwą fajność pozostałego czasu.

W piątek ubiegły (no popatrzcie, a już następny lada dwa dni) fantastycznie smakująca ryba z patelni, coś wspaniałego! A wczoraj zaczęty Murakami z Poznania, przyjemnie się czyta.

donpepego mimo wszystko

P.S. "To trzeba (było) myśleć!" - wariacja na temat mojego ulubionego "czabyło". Otóż przy klasycznym "czabyło" mądrala musi się trochę wysilić i choć z odrobiną sensu nazwać coś przeciwnego do tego, o co ma do mnie wonty, natomiast przy "To trzeba myśleć!" w ogóle nie trzeba myśleć i proponować straconych alternatyw.

16.07.2014 :: 17:39 Komentuj (2)

Z szuflady



donpepego hipster

P.S.1. Najpierw to współczynnik hipsterki był jeszcze wyższy, bo nie pokazywał prawdziwej godziny.
P.S.2. Wczoraj bez większych emocji 20 rocznica Dylana na stadionie Cracovii, za to emocje w stronę jutra, kiedy to w postindustrialnej scenerii Ostravy wystąpi ze swoim zespołem Robert Plant, który (i Robert i zespół Sensational Space Shifters) jest w tym roku w świetnej formie artystycznej, na youtube ogląda się to z prawdziwą radością, jestem fanem od ponad 20 lat i facet jest teraz lepszy, niż był wtedy, kiedy zaczynałem go słuchać. A na koncert raczej nie pojadę.

18.07.2014 :: 17:11 Komentuj (5)

Samba komando

W deszczu w ten gorący dzień pląsa rusałka, podśpiewując "deszczyku,deszczyku, dziękuję ci że padasz". Przez tydzień w pracy pracowicie, ale fajnie i myśląco. Sobota już przyniosła sporo tego, co determinuje moje uczucia względem sobót, ale z pożytecznych i przyjemnych - złożyłem i nieortodoksyjnie powiesiłem 4 szafki łazienkowe. Po zawiesistym Tołstoju i podświetlającym kawałki duszy rzadko odwiedzane Murakamim, teraz stara dobra Agatha. Fajny taki deszcz na rozgrzaną skórę.

donpepego porowerowy

P.S. Fajnie też się na gitarach łoiło w czwartek, kiedy też czerwony jeździk dostał lokalne blachy.

26.07.2014 :: 19:00 Komentuj (9)




2018: 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl