Kolejowa sjesta

Pięćdziesiąta rozmowa komórkowa dobiegła końca, za oknem wagonu uspokajająco pełzły z widniejącą na wyświetlaczu prędkością 153 km/h lipcowe krajobrazy, wiatr z okien łagodził odczucie upału. Co prawda powrót z króciutkiej delegacji to nie całodzienna podróż w Bieszczady, ale i tak sjesta w pociągu to chwila, której nie waham się nazwać szczęściem.

Zwłaszcza, gdy na granicy snu cel podróży i perspektywy przestają mieć znaczenie, liczy się turkot, powiew, rozkołys, horyzont...

donpepego wagonowy wagabunda

P.S. A potem stan się utrzymuje - bo prawda jest taka, że co komu po moim patataj, że przecież można się przejść niespiesznie po katowickim dworcu, przekopać stoisko antykwaryczne, w koszulkach znaleźć "Nic nie muszę" na swoją słuszną niemuszącą posturę, wszamać kapuśniaczka, a i tak zdążyć na ten sam autobus, na który bym zdążył z wywieszonym ozorem biegnąc prosto z peronu.

02.07.2010 :: 14:47 Komentuj (9)

W Książu Wielkim


Droga jest wakacyjna.


Sztuka naścienna jest eklektyczna (rękodzieło, świętość, park wodny i kotki).


Gawiedź jest zapatrzona.


Koszulka i odpowiednie ułożenie aparatu daje pozór względnej niegrubości. Kropką nad "i" jest plasterek dziecięcy na komary.


Oddalenie nie do końca wyprowadza z błędu w kwestii domniemanej niegrubości.


Pierwszy raz od dawna spałem w pokoju o wysokości 5 metrów.


Czymże jest życie, jeśli nie doświadczalnictwem odmianowym?

Podczas weekendu w zamku w Książu Wielkim przy krajowej Siódemce miałem serdecznie dość, dzieki czemu wyjazd ten wspominać będę dość serdecznie.

Po krótkim baaardzo śnie jak najcichsza zabawa od 6 rano na korytarzu zamkowym z dwójką młodych zdobywców z ograniczoną ilością zabawek i nieznaną ilością pułapek świata nastręcza okazji do wykazania się zwinnością, zaradnością, inwencją i wyśmienitym nastrojem, czyli tym, czego - jak można się odmyśleć - ma się w takich okolicznościach pod dostatkiem.

Fajny jeszcze w Książu był Książę Kotłowni, który pojawił się około północy nie wiadomo skąd z miną jak z "Lśnienia" i wieścią, że bojler działa. No i największe dzięki dla Cioci Ani i Wujka Tomka za wspieranie we wszelkich działaniach praktycznych i nie tylko.

To dzięki Wujkowi Tomkowi Książątko Bartosz wie, że śpiewem i grą na gitarze można podrywać dziewczyny. Wymyślił Bartek na poczekaniu frazę, która na pewno przyniesie mu sukcesy na tym polu: "Nie lubię cięęę, dziewczynooo". A efekt swoich działań sprawdza potem bezpośrednim pytaniem: "I co, poderwało cię to?". Do kompletu godzi się jeszcze wspomnień o dzielnej Księżnej Małżonce, która z gracją stanęła na wysokości rozlicznych zadań stawianych przez tę eskapadę - a czasem nawet trochę powyżej. Oraz o Małej Księżniczce, którą, jak przypadkowo odkryłem, śmieszy do rozpuku zeskakiwanie taty po schodach - normalnie taki śmiech w głos, że nie sposób nie zawtórować.

donpepego mały książ

P.S. Edwyn Collins - może ktoś go pamięta z piosenki "A Girl Like You" z lat '90 popowy kawałek z miłym oku teledyskiem z konturem tańczącej - ach! jak tańczącej - pani, oraz w warstwie dźwiękowej z takim bezczelnie fajnym motywem na przesterowanej niechlujnie gitarze. Otóż cała płyta Gorgeous George jest naprawdę milesłuchalna, nie tylko z niej wykrojony hit.

05.07.2010 :: 16:44 Komentuj (11)

Jednym zdaniem

A u pana wesołego, u którego w środę wieczorem zrobiłem pozytywnie przegląd techniczny wozu po naprawie łożyska, które na przeglądzie porannym wzbudziło słuszne wątpliwości, a trzeba było ten przegląd zrobić w środę, bo w czwartek i piątek wyjazd służbowy nad wodę mazowiecką, na który z kolei miłą toyotką, a tam z widokiem na molo prezentacja i integracja połączona z dezintegracją i z powrotem zahaczona Jasna Góra vel Ciemny Dół*, a w sobotę termin przeglądu, więc cud że stacja czynna do 21:30 w środę, bo się zdążyło i w piątek także się zdążyło na wieczorne balkonowanie, a w sobotę się mogło zająć soboceniem, a w niedzielę pojechać nad wodę już prywatnie, skwarnie, korkowo, stromo i wśród tłumów troglodytów, choć w sumie doświadczenie ciekawe, co więcej, wynikłe z niego totalne padanie na ryj odeszło jak ręką odjął po krótkiej drzemce, dając nieco siły na wieczór, a więc wracając do meritum, u tego pana wesołego - na szczęście nie pana Szczególskiego, który w tej stacji ma dyżur w inne dni - w środę przy kanale samochodowym radio zagrało "Working Class Hero" Johna Lennona, utwór, w którym dwa razy pada nieobyczajne słowo na "f", który to fakt zdziwił autora, gdy go o to zaindagował dziennikarz, a dodajmy, że rok był 1970, kiedy nie było to ogólnie przyjęte.

donpepego jednozdaniowiec

P.S. Pozdrowienia z Jasnej Góry -> Schorzenia z Ciemnego Dołu.

13.07.2010 :: 14:06 Komentuj (5)

Egzotyka czy kosmos?



donpepego biały olbrzym czerwony karzeł

P.S. Nowsze wersje edytora są już świadome istnienia zamku Chudów i nie sugerują jak niegdyś pisowni "Zamek Cudów" i "Zamek Ch..ów". O ile pierwsza opcja nawet urocza, o tyle druga trochę uwłaczała właścicielom.

14.07.2010 :: 10:37 Komentuj (7)

Pokoloruj mi dziedzinę, a ja nasycę ci moduł



(Wikipedia rzecz jasna, Swojanka też nie taka znów ciemna)



donpepego część urojona liczby zespolonej

P.S. Vaya Con Dios z zabawnym łaskotaniem pamięci słuchania przed 20 laty, wtedy bez rozumienia żadnego słowa, ale teraz z pamiętaniem każdego dźwięku i niesłabnącą admiracją dla megaseksownego głosu. Maggie Reilly solo bez Oldfieldowego wyindywidualizowania, ale jednak z pobliskiej bajki, popowa perła. Fiction Plane rzeczywiście w wysokich partiach młody pan Sumner przypomina tatę, ale na szczęście ma własne historie do ciekawego opowiedzenia.

20.07.2010 :: 12:32 Komentuj (6)

Lech musi powrócić

- zastanowił mnie nagłówek na stronie gazety na drugim końcu wagonu.

Dopiero drugi rzut oka uspokoił sprawę: to była strona o sporcie.

donpepego obwarzanek

P.S. Jak fajnie przejechać się czasem pociągiem dla ludzi, a nie żadnym InterCity załadowanym laptopami i garniturami! I krakowskim targiem z krakowskim przekupniem książkowym utargowałem 8 zł (z 38 do 30) na cenie 2 książek Kiryła Bułyczowa. Jak kiedyś dawno go czytałem poza głównym nurtem moim, to nie miałem pojęcia, że tak mi się zagnieździ w pamięci. Dwa lata temu wróciłem do "Rycerzy na rozdrożach", teraz do "Miasta na Górze", które ma w sobie coś z "Roku 1984" i coś z "Seksmisji". Pewnie bym więcej utargował, ale miałem pociąg za 4 minuty.

23.07.2010 :: 15:51 Komentuj (7)

Nic szczególnego

Pasmo wspaniałości: po wspomnianej niedawno "Rzeźni nr 5" a przed "Miastem na górze" jeszcze Szczepkowskiej Joanny "Kocham Paula McCartneya", książka niezwykła w treści i formie - nawet jak na moje dziwaczne czytanie, o którym nie mam z kim pogadać.

Przerósł mnie weekend trochę, tak o kilka wysokości. Mam teraz parę dni na zebranie sił przed kolejnym, na analizę luk, zdefiniowanie ki-pi-ajów, ki-ar-ajów, wąskich gardeł, może jakiś poczciwy SWOT, może mała przepierka mózgu i trochę pracy u podstaw.

donpepego w defensywie

P.S. Fiction Plane coraz bardziej mi się podoba, czego nie mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć o The Police.

26.07.2010 :: 14:02 Komentuj (6)

Zamykajcie klapy

Strasznie wszystko po łebkach.
Kiedyś te łebki przyjdą i się zemszczą.

donpepego słowianin połebski

P.S. Ser pyszny dziś jadłem.

30.07.2010 :: 17:09 Komentuj (2)




2018: 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl