Co słychać?

Zegarek sobie kupiłem na rękę po latach bez i mi cyka - fajnie się tego słucha.
Fajnie, choć inaczej, słucha się też "Legacy" zespołu Eloy, które mi Niemiec (ten co chowa okulary?) przysłał omyłkowo zamiast zamówionego "Reincarnation on Stage". I ogląda się, bo to DVD. Uwielbiam matematyczną, architektoniczną muzykę Eloy, a strona wizualna swą pociesznością ciekawie przełamuje patos.
Za złotówkę kupiłem sobie w Karfurze książkę o Goranie Bregoviciu, którego bardzo lubię za muzykę zespołu Bijelo Dugme.
A na starej koszulce robię sobie ręcznie logo The Stranglers, których też jestem fanem.

donpepego zasłuchany

P.S. A poza muzyką jako tako.

11.06.2016 :: 23:10 Komentuj (1)

Smutno

Smutno, kurewsko smutno czasem mieć rację. Słowa nie opiszą.

W jakim to filmie bohaterowi wmawiano urojenia i manię prześladowczą, a potem okazało się, że jednak miał rację?

No to podobnie, tylko potem zamiast triumfu kurewsko smutno.
I nie ma napisów końcowych, tylko trzeba orać dalej i - to będzie trudne chyba - nie zarazić dzieci tą otchłanią.

donpepego z urojeniami

P.S. Mimo wszystko świat znajduję pięknym. I wierzę, że między ludźmi może być pięknie, gdy jest uczciwość i odwaga.

26.06.2016 :: 21:55 Komentuj (4)

Silver lining



Może chociaż kilogramów mi ubędzie od tych... kilometrów?
I żołądek jakiś taki mało zachciewny, przekonywać go trzeba, żeby cokolwiek.
Z kolei świeże powietrze i ruch daje takie samopoczucie fizyczne, że i na psychę trochę skapuje.
Jeszcze jakąś książkę wciągającą znaleźć na chwile słabsze i będzie OK.
Muzyka jakoś nie wchodzi, ale wejdzie.

donpepego kiloPascal

P.S. I pazurami trzymam się wszelkich śmiesznostek. Świat prawie zawsze w nie obfituje, tylko czasem trzeba bardziej wytężyć wzrok.

27.06.2016 :: 14:09 Komentuj (4)

Niebieski horyzont



Wpatruję się i napawam się. Takiego czegoś mi trzeba.

Porozmawiane zostało. Z mądrą i dobrą osobą spoza, co wymogło ponazywanie rzeczy po imieniu.

Nienazywanie nęci nieraz: nienazwane jest zawsze nowe, jedyne, jak "cisza, która nie potwierdza ani nie zaprzecza"*, jest przez to poza dobrem i złem... a nazywając - przyszpilamy motyla do deski - myślimy sobie. I to jest prawda.

Ale, ale - potem bywa wielkie zdziwienie, kiedy jednak to sobie słowami opowiedzieć. Robi się zupełnie, zupełnie inna historia. Niekoniecznie od razu rynsztokowa, banalna - ale najczęściej znacznie mniej urodziwa, niż przed nazwaniem.

Macie jakieś historie przeżyte, których nigdy tak rzeczowo nie opowiadaliście słowami?
Spróbujcie! Jest ciekawie!

donpepego na drodze do zen

P.S. Żarty żartami, a 2 kilo poszło się kochać. Kilogramy, które zostały, dystansują się od tego kierunku.

*"Silence that neither affirms nor denies" - Wishbone Ash, utwór "Blue Horizon"

29.06.2016 :: 16:45 Komentuj (6)




2018: 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl