Wschód na południu

Wstałem o 4:50, chciałem zobaczyć wschód Słońca nad morzem we "Włochatym Kraju", jak go Ania (nie Anka!) nazwała.

Była mgła, aż mi się przytargana na plażę gitara zrosiła jak piwo z lodówki w gorący dzień, kiedy dosłownie na chwilę ją odłożyłem, żeby cyknąć te zdjęcia. Celowo z tego upalnego, pocztówkowego i kolektywnego wyjazdu wybieram takie niereprezentatywne kawałki.






No fajne chwile, takie swoje.

donpepego w "Gniewie" skądinąd

P.S. Zwierzątko towarzyszące na ostatnim zdjęciu gęsi i łabędziowi - takie czarne między sztachetami, a naprawdę rudawe, a wszak rude jest piękne - występuje tu w dużych ilościach, mieliśmy je za szczura (tylko czemu takie ogromne?!) bądź bobra (ale ogon nie ten), okazało się nutrią. Słodziak!



06.06.2015 :: 21:00 Komentuj (7)

Klops

Kolega mówił, że jego znajomi mają pieska rasy york, którego pewnego razu chciała porwać wrona i prawie jej się udało.

Dzisiaj moje młodsze dziecko ma uroczyste zakończenie przedszkola. Wygląda tak promiennie i ładnie, że nie sposób się nie ucieszyć na ten widok - chyba że jest się moim drugim dzieckiem, które od wczoraj jest posiadaczem wymarzonego roweru, na którym dzisiaj chciało jechać do szkoły, a tu klops - deszcz. I w pełni rozumiem, że dziś ma doła. Ale deszcz minie. Dobrze, że wczoraj wieczorem na spontę pojeździliśmy trochę - ja na niebieskim truposzu, on na tym czarno-pomarańczowym śnie.

W aucie słuchałem rano "Band on the Run" McCartneya, wczorajszego jubilata, na którego grę na basie zwrócił wczoraj uwagę inny wczorajszy jubilat, ten album ma fajnie wyeksponowany bas, choć nie tak zagmatwany jak w niektórych kawałkach Beatlesów z czasów, kiedy jeszcze powszechnie na basie grało się po macoszemu, a Paul wyprzedzał te czasy.

A moje opuszki powoli dochodzą do siebie po ubiegłym, dubeltowo przegranym weekendzie. Kostką grać mniej szkodzi, ale ekspresja nie ta...

donpepego tak sobie

P.S. Tyle przez głowę - z jednej na drugą, i coraz więcej, i się rozrasta i układa, potem następne, a potem fuch i nie ma.

19.06.2015 :: 09:42 Komentuj (2)

Fotozbir

Udało mi się ostatnio zrobić dwa najbardziej przerażające zdjęcia w życiu.
W nurcie "wcielone szaleństwo", trochę jak Nicholson w "Lśnieniu". Tylko bardziej.
Ale nie mogę ich pokazać, bo będę miał przechlapane u modelki.

Więc zastępczo może coś takiego - pod względem przerażającości się nie umywa, ale też łypie:



W zaprzeszłą sobotę miałem z kolei okazję poprzymierzać stroje policyjne takie "wejściowe" (nie mylić z wyjściowymi), w których uzbrojeni mili wchodzą na jakiś lokal, w którym spodziewają się zastać równie (albo i lepiej) uzbrojonych innych. A później było zapoznanie z maszyną parową, z symulatorem fikołków we wszystkie strony naraz (Bartek dał radę!) oraz podziemnymi cudakami jak ten.



A w ostatnią sobotę - wycieczka na koncert ulubionego czeskiego zespołu na wypasionych dniach miasta - nawet miałem okazję uścisnąć prawicę i chwilę pogwarzyć z perkusistą, który niezbyt był zachwycony tym występem, bo to taki spęd przypadkowych ludzi. Zbytek skromności - nawet jak grają na pół gwizdka, to grają świetnie i są dla mnie zjawiskowi. Choć, trza przyznać, dość niewyględni.



donpepego rekurencyjny

P.S. A w przelocie między wzmiankowanym zakończeniem przedszkola a pracą kupiłem w pobliskim muzycznym sklepie solidny pas do basu (żeby nie spadł i nie połamał gnacików/gryfu, jak na nim ciosam) i 5-metrowy kabel (żebym mógł z nim biegać w różne strony). A co!

23.06.2015 :: 16:58 Komentuj (4)




2018: 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl