O kupach

Powitanie z gitarami obiema po kolei było czułe.
Wyjazd udany, wrażeń kupa za mną i we mnie.
A w pracy za to roboty kupa przede mną i wokół mnie.
Tak nawarstwionej i zakręconej kupy, jakem żyw, jeszcze nie napotkałem.

donpepego w biegu(nce)

P.S. "Wallenrod" Marcina Wolskiego - cymes. Alternatywna historia II wojny światowej i polskiego w niej udziału.

04.06.2012 :: 15:30 Komentuj (6)

Migawki








donpepego migacz


06.06.2012 :: 10:34 Komentuj (4)

Przy okazji

- O, kot nam siedzi na aucie!
- A co robi?
- Myje się.
- To mógłby umyć też auto. Przy okazji.

donpepego piewca pragmatyzmu

P.S. "Lektor" z Kate Winslet i Ralphem Fiennesem wczoraj ponownie obejrzany - siekł mocno.

09.06.2012 :: 23:30 Komentuj (5)

Z wieczornych lektur dzieciom

Spojrzę tylko w górę i zapytam: "Kim ja w końcu jestem? Najpierw mi powiedzcie, a wtedy, jeśli spodoba mi się bycie tą osobą , wyjdę, jeśli nie - pozostanę na dole, aż stanę się kimś innym".

donpepego czytany przez Lewisa Carrolla

P.S. W nowym "Teraz Rocku" wyborny wywiad z Markiem Ałaszewskim, liderem epokowego zespołu "Klan", wydającego płyty co 20 lat; właśnie wychodzi trzecia, na którą mam ogromną chęć.

10.06.2012 :: 21:56 Komentuj (6)

Ja do centrali...



...z drogi, bo nie wytrzymam!

donpepego zwolennik decentralizacji

P.S. Ale sny to ja poproszę dziś ładniejsze, niż wczoraj. Ohyda była.

11.06.2012 :: 23:20 Komentuj (5)

Przed minutą na korytarzu

- Dzień dobry!
- Zależy na co.

donpepego też dobry

P.S. Kręgosłup dziś lepiej. Zlał mnie strasznie deszcz po drodze.

14.06.2012 :: 10:05 Komentuj (7)

To już 15 lat temu...



donpepego

P.S. Mikrowspomnienie przypadkowe sentymentalne po miłym, niezbyt sentymentalnym wieczorze.

15.06.2012 :: 23:47 Komentuj (4)

Gwoli wyjaśnienia

Rozmazana mapa z poprzedniej notki to góry Velebit w Chorwacji. Ścieżka dochodzi do schroniska, gdzie mieliśmy awaryjne spanie, a wcześniej degustację miejscowego młodego wina z miłą kompanią. W prawym górnym rogu mieszkali (mieszkają?) Mara i Jole, staruszkowie, z którymi siedzieliśmy przed schroniskiem. Jole był bardzo wesoły i cały czas się śmiał, Mara jakby mniej.

Po degustacji część z nas opiekowała się nagle osłabioną w momencie próby powstania drugą częścią z nas, były prycze, były miednice (jedna normalna, a druga przezabawnie wielka), tymczasem Mara zataszczyła również osłabionego w momencie próby powstania Jolego górskimi ścieżynami do domu.

Potem, kiedy sytuacja u nas była w miarę opanowana, Mara wróciła i poprosiła nas o pomoc w szukaniu szczęki, którą zgubił Jole. Sztuczna szczęka po chorwacku - KOMPLETA. Poczuwając się do obowiązku zostawiliśmy z Szymonem mniej mobilną, zażywającą spoczynku część grupy w pustym schronisku, usypawszy z kamyków przed wejściem list, że poszliśmy, ale wrócimy, po czym ruszyliśmy szukać komplety Jolego.

W międzyczasie zgodnie z sugestią Mary zbieraliśmy jeżyny na obszarze od środka do prawego górnego rogu obrazka. Mara była bardzo praktyczna, a zachód Słońca był absolutnie piękny tego dnia. Blisko prawego górnego rogu obrazka dał się słyszeć radosny dźwięk, w którym rozpoznaliśmy znany z niedawnej biesiady gromki śmiech Jolego. Okazało się, że kompleta się nie zgubiła, bo zostawił ją przezornie w domu, o czym Marze nie powiedział. A to było tak naprawdę 14, a nie 15 lat temu, rąbnąłem się w rachunku.

donpepego między środkiem a prawym górnym rogiem

P.S. Godzi się też przywołać postać Davora, gospodarza schroniska z doskoku, który nas ugościł i nakarmił czym miał, przegadaliśmy z nim wieczór grając w karty (w kuraca, czyli ch..a) i dowiadując się tego i owego o sytuacji między Chorwatami i Serbami. W międzyczasie przestawialiśmy z nim jakieś wajchy na śluzie, bo tam było ujęcie wody z rzeczki i mały akwen.

18.06.2012 :: 12:18 Komentuj (4)

Jest inaczej

Przed chwilą w opakowaniu zupki chińskiej zamiast jednego woreczka z treścią zupną znalazłem dwa identyczne.
Poczułem się, jak położna odbierająca nagłe bliźniaki.
Choć pewnie położna odparowałaby natychmiast, że to zupełnie co innego - i miałaby rację.

Zawsze jest co innego, a jak nam się wydaje, że coś jest jak coś, to nam się tylko wydaje.
Że trawa po drugiej stronie zieleńsza - też się wydaje; czasem zdrowo jest porozumieć się z kimś stamtąd, przekonanym że zieleniej jest u nas. Eeeetam, trawa - mowa.

Sobą mierzyć, nie światem - bo nam się na tym świecie miarka połamie i waga zarwie.

donpepego primaballerina gitary

P.S. W niedzielę miałem niespodziewanie wolną chatę, i to mierzoną w godzinach - nagrałem tyle dźwięków, że teraz kompletnie nie chce mi się tego słuchać, porządkować i zlepiać. Chyba wolę grać w większych partiach, na mniej ścieżek, a najlepiej to chyba z kimś.

19.06.2012 :: 15:54 Komentuj (5)

Małym szarym druczkiem blisko środka...



Ile byście dali (po przejściu do kasy) za taką opcję?..

donpepego nieznajomy

P.S. "Rzeź" bardzo fajna. Przemyślana, precyzyjna, polańska, choć przy tym świeża.

20.06.2012 :: 15:58 Komentuj (4)

Kask

Zauważyłem dziwną zależność: kiedy rano przed ruszeniem do pracy nakładam na głowę kask, jest OK, a kiedy ponownie nakładam go przed powrotem z pracy - kask jest wyraźnie luźniejszy.

donpepego głowa mała

P.S. Jest fajna książka Macieja Kuczyńskiego "Kask", kojarzy ktoś? To ten, co napisał "Wynalazek", "Rabunek" i "Katastrofę" i jeszcze książkę o podróży arktycznej, nei pamiętam tytułu.

21.06.2012 :: 14:45 Komentuj (8)

Plantacja

Z głośników "Moonlight in Samosa" i inne wielkie kłody Roberta Planta, przed oczami po raptownie zakończonej, wyśmienitej "Eugenii Grandet" Balzaka, znalezione pod stertą rzeczy odsuniętych celem pełnego otwarcia okna "Auteczko" Hrabala o miłosnych spojrzeniach kotów, plus parę pomniejszych znaków - to za wiele, by sobie nie pomyśleć o dawnych czasach, z czułością i wdzięcznością.

Swoją drogą - gdyby pewien grubawy jak ja, nieco młodszy, acz brodatszy i obdarzony dalece bardziej boskim poczuciem rytmu człowiek ułożył się do snu bardziej na boku, albo podjadł tak jak ja dziś kaszanki, albo po prostu wychylił mniej kolejek pewnego uroczego wieczora w 1980 roku, na pewno nie powstałyby albumy, które bałwochwalczo wielbię. Led Zeppelin grałby pewnie dalej mizeroty jak dwie ostatnie płyty, Robert Plant nie wydałby solowych...

A zresztą, kto wie?.. W każdym razie wynikła z sytuacji solowość wraz z obleśnością estetyki lat '80 w muzyce rockowej wyzwoliły cudne albumy "Principle of Moments" i "Pictures at Eleven" i potem inne, cudne dla mnie jednoosobowo (w porywach - dwu-), absolutnie nikogo do nich nie kuszę, bo obiektywnie to przeciętny rock z czasów dla rocka słabych - tzn. wartościując wg tego, na ile mi się kiedykolwiek z kimkolwiek udało o muzyce dogadać. Nie mainstream, nie alternatywa, tylko oddzielność. Mnie bierze bez reszty, innych nie musi.

donpepego gdybek małorybek

P.S. Muzyka i książki dają mi więcej, nieporównanie więcej, niż reszta spraw mi zabiera. Fajnie mieć dodatni bilans. Żebymż tak z ludzmi potrafił... Obustronnie oczywiście ;-)

21.06.2012 :: 23:33 Komentuj (10)

Klucz i zawias

Jeden dzień z samochodem zamiast kozła to fajna możliwość bezkrępacyjnego podarcia ryja do "Sabbath Bloody Sabbath" (nie miałem pojęcia, że "Killing Yourself to Live" śpiewane jest aż tak wysoko), ale jeden dzień wystarczy, na szczęście dziś powrót na dwa kółka z motorkiem.
Z tego co pamiętam, w niedzielę udało mi się naprawić zawias lodówki (głupio gdyby drzwi wypadły, a było blisko) oraz klucz do miejsca gdzie parkuję skuter - zapchał się środek temu kluczowi i nie nasadzał się na bolec tak głęboko, jak trzeba, żeby zakręcić.
Za to ledwie pamiętam jak się nazywam, bo mam ostatnio mocno rozbudowane, terminowe zadanie w pracy.
Właściwie w tym kontekście można na mnie mówić: "ten od klucza i zawiasu", za formę "ten od kluczu i zawiasa" też się nie obrażę.
Życzę Wam właściwego nasadzania, żeby wszystko działało jak trzeba.

donpepego sabbra cadabra

P.S. A teraz "Rage Against The Machine" w sam raz do aktualnej napierdaki (to nie jest brzydki wyraz, tylko neologizm lekko muśnięty onomatopeją, nie?) pracowej, kawałek "Wake Up" to ten wyjęty z "Kashmiru"Zeppelinów. Bardzo lubię Rejdża, podobają mi się jego piosenki. W międzyczasie John Bonamassa "Dust Bowl" i Europe "Bag of Bones" - w sumie podobne stylowo pozycje coraz bardziej uznanego bluesrockowca i dawnych wysztafirowanych pudli od "Final Countdown" i muszę powiedzieć, że z pudla wyszedł niezły rasowy wilczur, o maści podpalanej - trochę Europe brzmieniowo zalatuje wczesnym Whitesnake, do tego jakieś fajne te kompozycje są, a John Bonamassa dla mnie hm no też niezły, ale taki jakby zjadł wszystkich bluesmanów i rockersów, taki trochę nieczłowiek.

27.06.2012 :: 14:57 Komentuj (5)

Komunikat z przytupem



Urzekł mnie afekt tego komunikatu wyrażony multiplikacją - trochę jak "Nie lubię cię! Nie chce mi sie z tobą gadać! Nie chcę cię widzieć! Idź stąd!"

... a to był dopiero początek dnia, w którym płatki śniadaniowe zjadam o 17:08, a trochę wcześniej z lewego tylnego hamulca samochodu pracowego poszedł mi ostry dym, jeszcze chwila i zajęłaby się opona. A w międzyczasie nagromadzenie dużych i małych pracowych patatajów, które wystarczyłoby bez kitu na miesiąc spokojnego pracowania.

donpepego nie, nie, nie i jeszcze raz tak!

P.S. Oho 17:25 a ja jeszcze tu siedzę, a międzyczasie zrobiłem sporą korektę tekstu; niby wszystko tak ma być tylko do poniedziałku, ale nie oszukujmy się - po poniedziałku wyjdą z szaf wszystkie trupy rzeczy odkładanych przez ostatnie 2 tygodnie na po odpaleniu torpedy, którą aktualnie... pucujemy, chciałoby się rzec.

28.06.2012 :: 17:27 Komentuj (4)

Hadwao

Smak zimnej, zimniuteńkiej wody po pracy fizycznej w pełnym Słońcu - mmm!!!

donpepego mmmający (trochę dość)

P.S. Armageddonu opanowywanie nie jest moją domeną, ale czasem czerpię z tego przyjemność - mam swoje rozwiązania problemów i inni je szanują, fajne uczucie, zwłaszcza jeśli rozwiązania są dobre.

29.06.2012 :: 17:50 Komentuj (2)




2018: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl