Puste autostrady naszych snów

Doceńcie, proszę, możność kichania. Brak tej możności daje się mocno we znaki, a jej odzyskanie daje radość, jakiej zwykły kichacz nie docenia.

W górach było fajnie, z lekkim cieniem na moralności, z którego jednak po części zostałem rozgrzeszony.

donpepego pokichujący z lubością

P.S. Obserwacja: talent shows osłabiają skłonność człowieka do rozkoszy w chłonięciu pełnowymiarowych dzieł i występów. Nawet ulubionych artystów. Taka niecierpliwość: były dwie zwrotki i refren, najwyższy czas na efektowny finał, zejście i następny proszę. Z przerwą na lokowanie produktu.

05.05.2014 :: 17:12 Komentuj (6)

Świetlik

Wczoraj pierwszy raz goliłem twarz w towarzystwie świetlika. Latał sobie i świetlistą dupeczką błyskał niepokojąco nad ciemną ziemią o jakieś 2 metry przede mną.

Również wczoraj pierwszy raz czytałem w wannie z większością głowy pod wodą - wystawał nos, oczy i usta (licząc tylko z elementów powyżej szyi, wszak poniżej też to i owo ponad taflą). Właściwie usta wystawały niepotrzebnie - nie czytałem na głos.

A czytany był "Cud generalny" Vladimira Parala. Podobno jego książki spowodowały swego czasu w Czechach falę promiskuityzmu (hehhe, puszczalstwa i dziwkarstwa, nazwijmy rzecz po imieniu), a w efekcie - rozwodów. Mnie tam fala nie rusza, ale zależność przyczynowo-skutkową rozumiem. Czytam smakując, bo bardzo dobrze to pan inżynier chemik napisał.

donpepego nad i pod taflą

P.S. Jak tak pomyśleć - przy wspomnieniach chwil radości i śmiechu gęściej lecą łzy, niż przy wspomnieniach chwil prób i kłopotów. Przy wspomnieniach niegdysiejszych kłopotów za to i uśmiać się często można, nie? W pewnym sensie zatem bilans każdego doświadczenia zmierza w kierunku zera. One eye goes laughing, one eye goes crying - jedno z moich ulubionych zdań, z piosenki King Crimson, całej fajnej, bo i gitara jak świetlik, i bas wierzga, i klawisz niepokoi, i głos zawodzi adekwatny, a słowa całe takie jakieś na temat.

12.05.2014 :: 15:42 Komentuj (4)

W ten weekend jednak dupa z rowerami



... a miała być wycieczka. Zawsze pocieszające, że to nie ja jutro się żenię, tylko se przyjadę popatrzeć.

donpepego mista bicyklista niebigamista

P.S. Niewyspany jak fiks, ale fajnie się banglało na grubaśnych strunichach.

16.05.2014 :: 17:02 Komentuj (5)

Komar

Łechtałem wczoraj po pięcie dużego komara.

A było to na jednym z ustawionych w pobliżu mojego bloku urządzeń do ćwiczeń cielesnych - takie wahadło boczne na nogi, poprawiające gibkość w bioderkach; komar stał pięcioma nogami na stałej części urządzenia, a poruszana moimi wahającymi się odnóżami ruchoma część przyrządu łechtała go po szóstej. Właściwie grubo po szóstej, bo dosyć ciemno już było, grubo - szczególnie w kontraście z chudością komarzej nogi. A komar tak sobie stał i pozwalał wybranej nodze lekko ulegać ruchowi urządzenia przy wahnięciach.

donpepego w chwilowej symbiozie

P.S. I nawet pobiegać trochę byłem, ostrożnie 2 km po okresie niebiegania ze względu na kręgobóle nerwosłupa.

20.05.2014 :: 17:10 Komentuj (4)

Wolisz na blasze falistej czy na żelbetonie?

- czy komuś jeszcze to pytanie znad dwóch aksonometrii się rubasznie kojarzy?

Udało mi się dziś jedną pracową rzecz doprowadzić od początku do końca. Drobną, ale jednak - to wielka rzadkość, bo generalnie mam sto pięćdziesiąt rozgrzebanych, na różnych etapach, obrabianych symultanicznie, z dużym wysiłkiem skakania rozumem pomiędzy. A tu jeden świeżo zerwany temat przeszedł całą drogę od ust do... no, do końca, a satysfakcja z tego dokonania okupiona została lekkim tylko przygnieceniem kolanem tych stu pięćdziesięciu trupów w szafie, na różnych etapach rozkładu. No, parę trupów też się załapało na passę i są już passe.

donpepego falisty na żelbecie

P.S. Pasjami słucham w tych dniach płyty nowej Artura Rojka. Trafiło mnie dokumentnie, choć niełatwym byłem celem, wszak nie przepadam za jego jęczliwym wokalem i pretensjonalnymi tekstami, jak również za nowoczesną zimną aranżerką. Dziw bierze ogromny, ale z tego wszystkiego wyszła całość, która mnie kupiła na pniu - a ja ją.

22.05.2014 :: 16:42 Komentuj (5)

Delight

Wózek inwalidzki marki "Delight" wczoraj widziałem. I tęczę pierwszej kategorii.
Ze zdemontowanej windy - cyferblat do teleportera dla wujka Tomka.
Przejażdżka skuterem wczoraj przyjemna z pożytecznym przez miast śląskich wiele.
A po drodze za dychę kupiłem coś, co gdybym posiadł w dzieciństwie, byłbym królem osiedla - zegarek, który mówi, która godzina. Nawet nie wiedziałem, że mówi, kiedy kupowałem - chodziło o zegarek na skuter, bo poprzedni się zgubił.

donpepego, który nie mówi, która godzina

P.S. Drzwi w moim bloku zamykając się wygrywają nową melodię, która bardzo mi się kojarzy z muzyką Milesa Davisa do "Windą na szafot" - taki niski przeciągły skrzypodmuch, pauza i narastający dżezik wzwyż.


25.05.2014 :: 12:03 Komentuj (2)

Niewprost

Dziś rano znalazłem koło zsypu i znienacka uwięziłem część uwolnionego przez kogoś stadka książek - Lwa Tołstoja "Sonatę Kreutzerowską", dwóch zacnych Żeromskich z kanonu lektur (lubię Żeromskiego), "Szkło kontaktowe", "Księcia i żebraka" w oryginale, "Ostatniego Mohikanina" też po angielsku oraz podręcznik do włoskiego prosto z Italii. Możliwe, że coś jeszcze, ale nie pamiętam - akcja była szybka, bo rano przed pracą jak to rano - biegusiem dzieci do placówek, dziś potem dodatkowo do sklepu wymienić nietrafionego potwora Lego (Czerwonego Furno z dzidziusiem na Rocka z dzidziusiem) oraz do sądu powiedzieć, że nic nie widziałem.

Za to wczoraj Mama podsunęła mi ze swoich zasobów "Małe listy" Sławomira Mrożka - to jest dopiero odlot. Lapidarnie, megatrafnie, "z głowy" czyli o niczym, żadnej opowieści, same sedna połapane. Bardzo odpowiada mi styl i treść, widzenie rzeczywistości.

A całe to bogactwo drukowane odczytuję jako rekompensatę losu za pozostawiony przedwczoraj w roztargnieniu przy kasie, świeżo zakupiony numer Wprost.

Z całym szacunkiem dla Wprost - los miał gest.

donpepego mimochodem łowca Lwa

P.S. A dziś podobno jest dzień bez biustonosza, mówią w kuchni. Jak na razie - zaobserwowałem, że obchodzą go tylko faceci. Ale dzień jeszcze młody.

30.05.2014 :: 17:12 Komentuj (8)




2018: 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl