Korytarz, czyli rzemieślnik produkujący naczynia dla trzody chlewnej

Tak mi jakoś lekko ciężko, że z kipieli myśli nie mam nic do powiedzenia.
Da się z tym żyć.

Było parę śmiesznych rzeczy na drugim końcu korytarza, ale korytarz dłuższy niż moja pamięć.

Fajnie się wczoraj grało grube nuty. A dziś udało się psim swędem i zupełnie na cool wyjść z opresji w rodzaju tych, co to wiele nerwów potrafiły zeżreć.

donpepego zbrakulak i psiswąd

P.S. "Highlands" - lubię tę piosenkę. Ostatnia na albumie "Time out of Mind" Boba Dylana, który kupiłem w pierwszym dniu samodzielnego i samowolnego (wrrr!) malowania mojego pokoju jesienią roku 1997. Popadywał deszcz, w dumu sytuacja była niefajna, pochlapałem sobie magnetofon farbą trochę mimo starannego osłonięcia dobytku zsuniętego na środek pokoju, potem w nocy spałem na podłodze w kuchni na karimacie, bardzo niespokojnie, a płyta zaczyna się od "Love Sick", które do dziś mnie rozdziera (mimo że osobiste powody zniknęły w miłosiernych czeluściach historii), i względem którego "Highlands" jest przeciwnym biegunem - takim spokojem, którego niektórzy nie potrafią uszanować ani pojąć, spokojem który mimo że nie walczy, nie jest też tchórzostwem.

10.05.2013 :: 17:21 Komentuj (1)

Zdanie proste, czyli podmiot i orzeczenie



Wydawać by się mogło, że skuteczny łowca powinien być bezwonny, ale czasem woń ścierwa pomaga wabić zwierzynę i w tym celu niektórzy łowcy się nim nacierają.

A tak wygląda Pan Bóbr w wersji TSA:



Dzisiejszy dzień odnotowuję w annałach jako ten, w którym udział płci pięknej w rodzinnym rowerowaniu przekroczył 50%, pierwszy raz w historii mojej familiji. I to chyba od paru pokoleń, a może wręcz od wynalezienia koła.

donpepego sporządzający raport mniejszości

P.S. Wersja Białych Pasków bardzo mi pas(k)ująca, o co niełatwo przy estymie, jaką darzę oryginał:



11.05.2013 :: 19:56 Komentuj (6)

Dzida

Zagęszcza się działanie prac w pracy w postępie geometrycznym.
Pozytywem takiego zagęszczenia jest to, że zadanie, które w normalnym toku składałoby się z przeddzidzia, śróddzidzia i zadzidzia, wymagałoby grupy projektowej, konsultacji czterech osób, mających łącznie sześć różnych zdań, zmiennych w czasie, oraz dwóch osób nieuchwytnych, posiadających post factum na pewno inne zdanie od wersji uzgodnionej z osobami uchwytnymi, teraz jako kropla w morzu zadań jest załatwiane po prostu i ze zdrowym rozsądkiem.

donpepego aspirujący do zdrowego rozsądku

P.S. Wczoraj zamontowałem sobie kuferek na skuterek i obejrzałem 2/3 "Północy - północnego zachodu" Hitchcocka.

P.S.2. [aktualizacja] Przechwaliłem. Nie wziąłem pod uwagę opcji "Dzida, dzida, dzida... Niedzida!" czyli odwołania akcji, kiedy już cudem/dużym wysiłkiem organizacyjnym piłka tuż pod bramką. Swoją drogą - szerzej patrząc, jest to decyzja rozsądna. Tylko roboty swojej i cudzej szkoda.

14.05.2013 :: 12:20 Komentuj (1)

Trach czy chart?

Wszystko dopięte na ostatni guzik.

To ten, który czasem w ważnej chwili mówi "trach!".

donpepego guzikowiec

P.S. Wstyd, że jeszcze nie widziałem "Guzikowców".
Hmmm a właściwie - wstyd mam gdzieś. Raczej szkoda.
A jeszcze właściwiej - w sumie to fajnie, bo co przed nami, to przed nami, a co za nami, to za nami.

15.05.2013 :: 17:29 Komentuj (3)

Sraka

Wielka i zaskakująco spoista była ptasia sraka, która wczoraj ubarwiła mój kask rowerowy, kierownicę, włosy i bluzę. Jak takie dobrze wycelowane 100g spada z wysokości sporej latarni z przyspieszeniem ziemskim g, powiększonym dzięki sile wyrzutu dupnego ptaszora oraz prędkości rowerzysty, to naprawdę wrażenie jak na paintballu.

A potem była ulewa. Niewiele pomogła - ta sraka trzyma jak mało co.

donpepego trafiony prawie zatopiony

P.S. I nie było "trach", choć niejednokrotnie dało się posłyszeć otrzegawcze "kchrrr".

19.05.2013 :: 12:14 Komentuj (5)

Z marszu

Dla pełniejszego poczucia dystansu (czy raczej urlopowego przeorientowania napinki z kwestii pracowych na niepracowe), który już tuż tuż, teraz mam przeciwnie - nawarstwienie. Coś jak "Bolero" Ravela, skądinąd odlotowy utwór. Wielozadaniowość symultaniczna w rozkwicie.

Znów mam bąble na palcach grubostrunnych, ale nic to. Grywam zrywami, bądź jeśli kto woli - "z rybami", jak kiedyś niedosłyszał Kolega P.

donpepego rybny

P.S. Godzien polecenia - po tygodniu od obejrzenia, ale nie było okazji wcześniej polecić - film "Nestyda", głupowato przełożony na polski jako "Do Czech razy sztuka", niby się powtarza ten Hrebejk, niby Jiri Machacek zawsze taki sam, ale jednak trafia; gdybym miał wskazać powinowactwo, to z filmem czeskim "Tajnosti" i z rumuńskim "Wtorek po świętach", choć nie tak poważny jak "Wtorek...".
"Nestyda" dostępna w całej osiemdziesięcioparominutowej okazałości na youtube.

22.05.2013 :: 17:32 Komentuj (4)

Andiamo

Dziwnie w domu bez Juliana, świnki morskiej. Jego wczasy u znajomych z bloku obok zaczęły się już wczoraj, nasze dziś/jutro. Właśnie puściłem przedostatnią pracową rzecz (po tym jak wczoraj kisiłem do 19:30 robiąc na zapas), myślę czy by ostatniej nie olać. Termin na za tydzień, czyli w połowie wyjazdu... Zwiększona objętość bagażu z uwagi na aurę wymagającą grubszych ubrań nie wróży, że dociśnie się gitarę, ale kto wie?..

donpepego na walizkach

P.S. Co do walizek, to mam fobię. Sam się spakować - luz, ale udział w pakowaniu na rodzinny wyjazd przerasta mnie zupełnie, przynajmniej w standardach obowiązujących w naszym gospodarstwie domowym. Może to standardofobia.

24.05.2013 :: 09:05 Komentuj (4)




2018: 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl