Teren różowo-żółtego jaszczembia




donpepego o innym upierzeniu

P.S. W pobliżu spotkałem dwa dziki. Na przednówku pewnie im nielekko. W głowie też mam przednówek i myślę, co by było tak przez jakiś czas nie mieć duszy ani myślenia na tematy niezadane.

02.04.2012 :: 12:14 Komentuj (4)

Jakie duże są krasnoludki?

Takie raczej jak telefon komórkowy czy takie raczej jak kosz na śmieci? Zastanawialiśmy się nad tym ostatnio z żoną. W książce, którą czytam, wysokość krasnoludka waha się od 10 do 13 cali, ale po pierwsze czy można wierzyć ludzkim źródłom, a po drugie - czy krasnoludki w krajach o systemie metrycznym są takie same jak w krajach anglosaskich?

donpepego innoludek

P.S. Z książki zapadł mi w pamięć najbarziej krasnoludek-szpieg, który przez ileś lat zwisał w charakterze jednego z kutasików szaty jakiegoś wielmoży, podsłuchując, lecz problem w tym, że pisać nie umiał, a język miał obcięty, więc cały jego szpiegowski trud poszedł na marne.

03.04.2012 :: 12:53 Komentuj (12)

Noce cudów

"Steps taken forward, but sleepwalking back again
Dragged by the force of some inner tide"
- przyśniła mi się bardzo plastycznie treść "High Hopes" Pink Floyd, w kontekście tego, że rozum w jedną, a serce w drugą, i ile dniem mozolnie popchniemy do przodu, tyle nocą nas cofnie w okamgnieniu.

A było to w Warszawie na Centralnym, gdzie wybudowano coś w rodzaju drugich Złotych Tarasów, ale mniej furiacko-mrówczanych, a bardziej przytulnych, zaś przy zejściu na perony w bardzo ładnym, stylowym, lekko dizajnerskim lokalu mieściła się jakaś agencja marketingowa, w której miałem jedno spotkanie zaplanowane, a drugie przypadkowe z kimś zupełnie obojętnym, ale od lat niewidzianym, więc w sumie miło. Mniejsza o fabułę, ale co zrobić z tymi wewnętrznymi przypływami w księżycową noc, kiedy rozsądek śpi kamieniem? "Jak oddzielić nagle serce od rozumu? Jak usłyszeć siebie pośród śpiewu tłumu?".

donpepego lunatyk niepraktykujący

P.S. Ale mi się fajnie na tym Srebrnym Koźle jeździ! No coś pięknego.

05.04.2012 :: 11:30 Komentuj (6)

Intuicyjne machanie rękami nie spowodowało samoczynnego zaświecenia

Lubię na odmianę czas bez buksowania w niuansach, aspektach, despektach i patrzenia pod kątami przez pryzmaty.
Lubię, jak jest - jak może być - prosto. Albo w lewo albo w prawo.
Pyszny dzień dziś w pracy, taki zadowolająco pracujący.

Dostałem dziś na skrzynkę mailową jak zwykle milion rzeczy, większość roboczych, część ściemniackich oraz jedną wiadomość, gdzie w polu adresowym widniało "Lista z excela".

"Zdradziliście, wymusiliście, nadużyliście... ale jesteście na liście!" - cytując klasykę polskiego serialu.

donpepego intuicyjnie machający rękami

P.S. Mistrz logiki
- Wczoraj mówiliście, że one są na później - tak?
- Tak.
- Teraz jest później - tak?
- Tak.
- Czyli te delicje są na teraz, tato!

06.04.2012 :: 16:39 Komentuj (6)

Mam widok na tory

Wpatruję się w kolejową linię horyzontu bardzo dziś.
Migocze ostro Słońcem.
Nie ten na pewno, nie następny, ale któryś pociąg będzie moim.

donpepego dwutorowy przy wtórze samby na jednej nucie

P.S.1. W aktualnej lekturze "Metro 2033" do pewnego momentu brakowało mi planu metra, dość istotnego dla wyobrażenia sobie uwarunkowań. Aż spojrzałem lepiej i go znalazłem. Lubię plany, mapy i inne takie odwzorowania terenów.
P.S.2. A na domu Nostradamusa w Salon jest tablica, gdzie określa się go słowem "astrophile". Fajne, ja właściwie też jestem astrofilem, czyli takim co lubi gwiazdy. A podobno wszystkie wiarołomne niewiasty są czarownicami. A to ci sposób, żeby najgłupsza nawet gęś weszła w posiadanie wiedzy tajemnej! Tu bym się z Nostradamusem nie zgodził, tak na czuja.

09.04.2012 :: 11:21 Komentuj (2)

Słoneczny dzień




donpepego

P.S. Wygrałem wczoraj w scrabble o bardzo krótki pysk słowem "tleć". Właściwie to mogła być cofnięta szczęka.

10.04.2012 :: 16:37 Komentuj (7)

Kierunek ten sam, tylko zwrot inny

I pora przyszła, by opuścić rozkosznie rozkopane miasto, gdzie na parkingu wśród tysiąca aut chodzi bażant, nad głowami lata helikopter, a pan w megafonie mówi o nadchodzącym XXI wieku.
Zwykle jechałem stąd na południe, z Milesem Davisem, Markusem Millerem, Jackiem Danielsem, poczuciem dobrze spełnionego obowiązku i zachodem Słońca u boku.
W tym roku przeciwnie - już przed południem, na północ, zaś to co dotąd wydawało mi się dość sporym wyzwaniem, tym razem jest dopiero przygrywką przed znacznie większym melanżem.
No to wio.

donpepego zmierzający ku siódemce

P.S. No i bez Milesa, Markusa i Jacka, trza będzie coś na zastępstwo.

13.04.2012 :: 11:01 Komentuj (2)

740 potworów

W drodze na większy melanż (nawiasem - za chwil parę część wyluzowana, już po spiętej, zaraz spacer w międzyczasie) minąłem drogowskaz "740 Potworów", normalny, wg standardów zarządu dróg, w sensie 740 na czerwonym tle to numer drogi, a Potworów na zielonym to nazwa.
Strasznie fajna droga, nie?
Natomiast ubawił mnie widok panny sprzedajnej o profilu działalności ciężarówkowym (ciocia mówi na nie "przydróżka", a powszechniejsza nazwa to "tirówka") przy trasie, na skrzyżowaniu z małą drogą z drogowskazem "Duży Dół 2", o który panna była oparta - a oparta była zaiste niemałym dołem.

donpepego również z bogato wymodelowanym punktem ciężkości

P.S. Dobra, to siup w cywilne szatki i patataj ku starówce. Między nasiadówką a baletem świeże powietrze wskazane.

14.04.2012 :: 17:42 Komentuj (8)

Trzej towarzysze

Nie było tak źle - z większego melanżu wróciłem ze szklanym Johnnym o sławie nieustającej od lat prawie dwustu oraz z papierowym Chrisem, któremu dwadzieścia parę lat temu rozbłysła i przygasła wkrótce potem.
Oraz z pewnym panem bez imienia, bo kto by chciał być z nim na ty, o nazwisku semickim, który zwykle przychodzi po swoje, kiedy wcześniej miało się do czynienia przykładowo z Johnnym.

Na szczęście dwaj pierwsi zostali, a trzeci się oddalił.

donpepego też zamierzający się oddalić

P.S. I śliczne bossanovy mi pan didżej wgrał, jak się okazało. Pościel sama się wyjmuje z szuflady na te dźwięki. A propos - w lidlu w promocji damski ciuszek o nazwie "ladies performance shirt", czy może "dress", ale zapamiętałem to "performance". Lubię performensy, jeśli mowa o lejdis.

16.04.2012 :: 17:27 Komentuj (4)

Jazda

Sytuacja, w której najmniej panuję nad aparatem mowy, to jazda skuterem. Radość mocna, atawistyczna, prosta i niezrównana wylewa się we mnie na zawijasach podmiejskiej trasy nieartykułowanie, ni to samogłoskami, ni to spółgłoskami. Bo radość, że sam, i radość, że wespół z tym motorkiem.

Z kolei sprawne panowanie nad aparatem mowy też się czasem przydaje pożytecznie i przyjemnie, ale to już inna historia.

Refleksyjnie mi. Radośnie i sentymentalnie. Smutno i konstruktywnie. Ustawiam się do rzeczywistości pod kątem 45 stopni, ani to prostopadle, ani równolegle, dość gorąco. I chyba jednak twarzą do Słońca.

donpepego półprosty

P.S. Ponawiam niegdysiejszą niby-ankietę: czego u mnie na blogu za wiele, a czego za mało? Z czym przynudzam, a co denerwująco omijam? Bo jak "Piękny umysł", zdaję sobie sprawę, że mam spaczoną percepcję ;-)

18.04.2012 :: 23:02 Komentuj (3)

Basenowa mądrość

"Po wylądowaniu należy niezwłocznie opuścić nieckę hamowni" - uczy wylot rury-zjeżdżalni.

donpepego wyskoczony z hamowni czem prędzej

P.S. Wczoraj rzeczony basen, rowery, spacery, mocno dzieciowo i fajnie.
A dziś praca pozytywne wariatkowo.
List św. Pawła z Marketingu do Dystrybutorów.
(zacznij od "albowiem", a skończ na "niebawem")

23.04.2012 :: 15:50 Komentuj (5)

Jak żyć?

- A to szkolenie wczoraj to z czego było?
- To było takie ogólne...

donpepego nieobecny tam wtedy

P.S. A ja żyję przynajmniej ćwiercią siebie w moskiewskim metrze w roku 2033. Panie Głuchowskij, zacnieś to pan opisał. Pani Doroto, pięknieś to pani zaserwowała.

25.04.2012 :: 17:04 Komentuj (1)

Mmmuahhh!

Pluję sobie w brodę i rwę włosy z głowy, że Iron Maiden nie wytrzymała w składzie z pierwszych dwóch płyt trochę dłużej. Tak, wiem, między pierwszą a drugą też była zmiana, ale jak dla mnie pierwsze dwie płyty, każda po swojemu, tykają miejsc, ku którym kolejne mogą tylko rowkami niedościgle aspirować (bo w owych czasach płyty miały rowki).
Taki to wniosek ze słuchania koncertówki z lat 90 odtwórczej grupy Praying Mantis, czyli Modliszka, w której skład tego wieczora wszedł m.in. Paul DiAnno na wokalu oraz Dennis Stratton na gitarze, filary wspomnianych pierwszych dwóch płyt Maidenów. Mmmuahhh!
Jak dla mnie idealna mieszanka dość ostrego rocka, dość przebojowego popu i dość nihilistycznego punka. Wyknawco w sam raz ciut niedbalej niż pierwsi Ajroni i znacznie mniej gęsto niż drudzy. Potem, po rozstaniu, Ajroni grali zawsze bardziej zachowawczo (oprócz "X-Factor"), a Paul DiAnno nie miał szczęścia do repertuaru, bo albo za miałko (składanka Beyond the Maiden czy jakoś tak - radiolubna prawie country papka), albo wściekle ale bez pomysłu (dwie solowe z lat 90 plus jakieś koncerciwo).

donpepego z Szosy Entuzjastów

P.S. Co ciekawe - lubię solowego Bruce'a Dickinsona, ze wskazaniem na "Accident of Birth" i "Chemical Wedding". Gdzie też dobrą robotę odpala Adrian Smith z Irona Maiden. Może po prostu Bruce mi nie pasuje ze Steve'em Harrisem?..

26.04.2012 :: 22:32 Komentuj (4)

Nie będzie filharmonii - będą gady



Odbiór potwierdziłem, kasę przepuściłem, ale z gadem się lansować nie będę przed gabinetem p. dyrektor.

donpepego fisharmonik

P.S. Wspomnienia z pleneru




27.04.2012 :: 16:57 Komentuj (7)

Grubo i bogato

Dużo roweru i Słońca, wczoraj deskorolka dla syna i po drodze z antykwariatu w pięknej jasnobłękitnej oprawie i "Auteczko" Hrabala o kotach i równie twardo i elegancko oprawne "Sedno sprawy" Grahama Greene'a, czytałem wieki temu i chętnie sobie przypomnę; ponadto w ramach pożyczenia przypełzł "RockMann, czyli jak nie zostałem saksofonistą" Wojciecha Manna, przez którego idę jak burza.
Jest grubo. Jest bogato.
"Metro" skończone w sensie czytania, ale gdzieś tam podziemnie na kilku poziomach zostało we mnie.

donpepego mlaszczący nad zupą literkową, jak "Marta mówi"

P.S. A teraz znów na rowery. Wczoraj byliśmy z Bartkiem na horyzoncie. Niezły jest, ma krzepę.

29.04.2012 :: 13:20 Komentuj (1)

Kuna jednak trochę tego jest...

Moje ulubione książki, z głowy, półki, pamięci, z każdej z nich coś się w mnie odłożyło, śpi spokojnie, ale czasem nagle rezonuje w różnych momentach i sytuacjach życiowych. Kategorie dość płynne, intuicyjne, zdefiniowane po wysypaniu się około 80% poniższych tytułów, zamiast kategorii formalnych typu narodowość autora, styl czy czas powstania. Kolejność nieistotna.

Historie ludzi obrośnięte historyjkami, z nienachalnym morałem, podzielne, anegdotyczne:
Jaroslav Haszek: Przygody dobrego wojaka Szwejka
Janosch: Cholonek, czyli dobry Pan Bóg z Gliny, Sacharyna w sałatce, Żona Schaebla
Frantisek Stavinoha: Piosenki z fabułą, Figurki z gagatu
Joseph Heller: Paragraf 22, Paragraf 22 bis
Milan Kundera: Żart

Plastycznie, bogato pokazane realia innych czasów i miejsc i jednocześnie klimaty gęste emocji i introspekcji:
Bohumil Hrabal: Obsługiwałem angielskiego króla, Pociągi pod specjalnym nadzorem
Erich Maria Remarque: Czarny obelisk, Nim nadejdzie lato, Łuk Triumfalny
Kurt Vonnegut: Matka Noc, Rzeźnia nr 5
Graham Greene: W Brighton, Podróże z moją ciotką, Komedianci
Joseph Heller: Coś się stało
Francis Clifford: Różnie to bywa, Czas to zasadzka, Zielone łąki raju
Kir Bułyczow: Rycerze na rozdrożach, opowiadania guslarskie
Frances Hodgson-Burnett: Tajemniczy ogród
Mario Vargas Llosa: Ciotka Julia i skryba
Guenther Grass: Blaszany bębenek
Max Frisch: Homo Faber, Powiedzmy Gantenbein
Mika Valtari: Egipcjanin Sinuhe

Odloty z pułapem nieokreślonym lub niebotycznym, materiał na sny:
Edward Stachura: Cała jaskrawość, Siekierezada
Joanna Szczepkowska: Kocham Paula McCartneya
John Fowles: Mag
Michaił Bułhakow: Mistrz i Małgorzata
Kurt Vonnegut: Syreny z Tytana, Kocia kołyska
Lewis Carroll: Alicja w Krainie Czarów, Alicja po drugiej stronie lustra

Migotanie i miotanie dusz, duszności, zgryzy:
Fiodor Dostojewski: Zbrodnia i kara
Vladimir Paral: Kochankowie i mordercy
Jacek Indelak: Światowstręt, Niezgoda
Bohumil Hrabal: Czuły barbarzyńca
John D. Salinger: Buszujący w zbożu
Graham Greene: Monsignore Quixotte

Wydzielone światy i społeczności, jednostka w świecie uporządkowanym przez szaleństwo:
George Orwell: Rok 1984, Folwark zwierzęcy
Aleksander Minkowski: Dolina światła
Dmitrij Głuchowskij: Metro 2033
Kir Bułyczow: Śmierć piętro niżej
Tadeusz Borowski: Pożeganie z Marią i inne opowiadania

Rozterki dużych dzieci popkultury i ogólnie 20 wieku:
Nick Hornby: Juliet, naga, Jak być dobrym, Wierność w stereo
John Irving: Modlitwa za Owena, Hotel New Hampshire, Świat wg Garpa
Milan Kundera: Nieznośna lekkość bytu, Niewiedza

Krimis:
Joe Alex: Jesteś tylko diabłem, Cichym ścigałam go lotem, Zmącony spokój pani labiryntu
Agatha Christie: Dziesięciu małych murzynków

Grubymi nićmi szyte, czyli po bandzie:
Tadeusz Dołęga-Mostowicz: Doktor Murek, Znachor, Profesor Wilczur
Janusz L. Wiśniewski: S@motność w sieci
William Wharton: Spóźnieni kochankowie
Paulo Coelho: Demon i panna Prym

Varia:
Joanna Chmielewska: Całe zdanie nieboszczyka, Lesio, Wszyscy jesteśmy podejrzani
Kurt Vonnegut: Witajcie w małpiarni (opowiadania)
Joseph Heller: Paragraf 23 (opowiadania)
Frederick Forsyth: Opowiadania
Milan Kundera: Nieśmiertelność
Zbigniew Nienacki: Pan Samochodzik i...
Edmund Niziurski: Siódme wtajemniczenie, Klub włóczykijów
Janusz Weiss: Jeden potrafi, drugi nie

donpepego czytnik analogowy

P.S. Teoryjka prosto z ryjka:
- Tato, a skąd bierze się wiatr?
- Hm z różnicy ciśnień.
- A bąki też?
- Nooo... właściwie też.
- To może wiatr bierze się z tego, że tam u góry jest olbrzym, który siedzi na ubikacji?..

30.04.2012 :: 12:10 Komentuj (7)




2018: 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl