Po obu stronach Atlantydy

Ameryka i Europa mi się ostatnio zbiegły literacko, przy okazji czytania tego Kundery "Spotkań" i Vonneguta "Trzęsienia czasu". Obie książki niebędące powieściami, tylko szeroko rozumianymi podsumowaniami tego, co się w życiu przeżyło, co ich uskrzydlało, zadziwiało, co pozwoliło wyciosać jakiś własny światopogląd; obie pisane przez autorów w wieku bliskim wieka, a zatem dające dystans - dystans niesprzyjający wychodzeniu poza granice, ale sprzyjający skrupulatnemu ogarnięciu całej linii granicznej.

I w tym zbiegu książkowym znalazłem jak na tacy różnice między Europą a Ameryką. W podejściu do czytelnika, uściślając. Kundera traktuje czytelnika jak erudytę, człowieka mocno obeznanego z historią kultury, łapiącego w lot nawiązania i samodzielnie chętnie zgłębiającego sztukę, radującego się żonglerką motywów i toposów. Kończy nieraz w szczerym polu, pozostawiając nam nieuchwytność, mgiełkę, pył.

Vonnegut przeciwnie, tworząc wizje zaczyna od Adama i Ewy, chwyta czytacza za kawałki umysłu wychowanego na kreskówkach i fastfoodach i prowadzi za rękę ku nowym rejonom, tyleż fantastycznym, co niewymagającym żadnej podbudowy tzw. wiedzy ogólnej. Tu i ówdzie łupie znienacka młotkiem sarkazmu, podsumowuje coś dobitnie, wykręca do absurdu i wali kawę na ławę.

Daleki jestem od wartościowania obu postaw względem czytelnika, obu pisarzy wielbię przeogromnie.

donpepego bez puenty

P.S. Złapałem dziś gumę i przy okazji wulkanizacji wymieniłem opony na letnie, akurat się trafiło. Trafił się również śniegodeszcz akurat w ten kwadrans, kiedy zasuwałem piechotą po drodze do pracy bez pobocza. Fajnie ;-)

02.04.2010 :: 16:17 Komentuj (3)

Wyczytane w Teraz Rocku

"Bycie symbolem seksu nie pomogło mi w życiu" - wyznaje Ville Valo.
W zasadzie u mnie nie inaczej, panie Valo.

donpepego o własnych siłach

P.S. Gościna polegająca na tym, że gospodarz gościom gra muzę z patefonu, gra samodzielnie na instrumentach, gra z nimi, gada o graniu, o strojeniu, o muzykowaniu swoim, twoim, innych znanych i nieznanych, a do konsumpcji są chipsy i mineralna kupione naprędce po drodze - to chyba nie ideał. I vice versa.

04.04.2010 :: 22:40 Komentuj (8)

Informator

Pierwsze 6 punktów dotyczyło konkretnych drobnych spraw organizacyjnych typu nr telefonu do szefa obiektu, a czy wywóz śmieci jest zapewniony, a kiedy będą wydawane karty wjazdowe itp.

Punkt siódmy - cytuję:

"7. Proszę o przesłanie wszystkich informacji, jakie tylko Pan posiada"

donpepego zbierający informacje od 33 lat z kopką

P.S. Zadziwiające, jak dobrze pamiętam piosenki Natalii Oreiro. Po czasie, kiedy stosunki między nami były chłodne i zdystansowane, słucham sobie ich znowu. Poza tym Offspring "Ixnay on the Hombre" i właściwie słabo ze słuchaniem, nie ma jednoczesności chęci i możności, to samo z pograniem.

07.04.2010 :: 16:32 Komentuj (6)

Bakugan

Jako kierownik rozwoju produktu byłbym wniebowzięty i pewnie ustawiony na resztę życia wynalazłszy i wprowadziwszy na rynek kulki Bakugan. Plastikowe gówienko wielkości piłeczki pingpongowej, tyle że z ruchomymi częściami otwierającymi się przy kulaniu, kosztuje 36 złotych i konsumenci w wieku przedszkolnym szaleja za tym do tego stopnia, że... sponsor praktycznie nie ma wyjścia.

Dziwne czasy, kiedy produkty są tak powiązane ze sobą - filmy, gry, zabawki, marki przeróżne, to wszystko się wzajemnie sprzedaje i ciągnie następne niby-potrzeby...

Czy jest jakiś przedmiot, który ja uznałbym za wart KAŻDYCH pieniędzy? I czy nie fajnie byłoby mieć na horyzoncie coś takiego, dla czego cena nie gra roli? Ostatnia taka rzecz to chyba był bilet na McCartneya.

donpepego też kulka z ruchomymi częściami

P.S. A za tydzień będzie już po targach, trallalla, a ja będę pakował ostatki, a potem przemalowniczą w sam raz długą trasą pomykał piękny i gładki!..

09.04.2010 :: 15:14 Komentuj (3)

Również



donpepego także

P.S. Ech.

11.04.2010 :: 09:10 Komentuj (8)

Zbylutek

Myśl to rzecz piękna - nawet w taki weekend znajdzie się czasem jedna myśl-żagiel, która wyrasta nad mizerię myśli przybitych do gruntu codzienności bez marginesu na łopot. A mi na myśl przyszedł drugo- albo i siódmoplanowy bohater pierwszorzędnej historii, Zbyszek napotkany kiedyś w Bieszczadach, jeden ze snujących się tam dziwaków, zwany Zbylutkiem.

Ciekawe, co teraz robi to chude, we flanelę odziane, niestrudzone w łażeniu i niezbyt błyszczące umysłem indywiduum.
Dla mnie zawsze będzie w Bieszczadach.
Kto wie, może on tak samo myśli o mnie?
Kto wie, może waży sto kilo, pracuje w kontrolingu i zrósł się z garniturem?

donpepego bieszczadnik zaoczny

P.S. Wypoczynek na balkonie:

Powrót z targów spełnił oczekiwania: drogi popołudniowo-wieczorne piękne, przeuroczy brak towarzystwa, muzycznie Miles Davis/Markus Miller "Siesta", nie bardzo pamiętam kto mi to kiedyś zaszczepił mimochodem, ale uwielbiam tę płytę.

19.04.2010 :: 14:40 Komentuj (4)

Patrzę, jak pisze

Tylny...
[nieźle, czyli należy do tych 38% ludzi, którzy nie piszą "tylni"]
...zderzak...
[no jasne, jak ktoś umie napisać "tylny", to przecież nie wyłoży się na zet z kropką]
... optarty.

donpepego opt-art

P.S. Z dzisiejszej korespondencji jeszcze "proszę rzuć okiem na kalkulator ze swojego punktu widzenia". W sumie okiem najlepiej się rzuca z punktu widzenia, nie?



20.04.2010 :: 16:53 Komentuj (10)

Zawód

Przeglądałem sobie ładną, nowoczesną (z zachodu), obszerną ilustrowaną książkę dla dzieci o zawodach.
Są pięknie pokazani w akcji i omówieni wszyscy piekarze, kolejarze, burmistrzowie, sprzedawcy, policjanci, dyrektorzy, stewardessy, konstruktorzy, szewcy.
Jest nawet glacjolog, kobieta-guma i wikliniarz.

Nie ma tylko mojego, kurna, zawodu. Mimo że nie można o nim powiedzieć, że "to jest nowy zawód, Jasiu, on nie ma jeszcze nazwy".

Taki zawód mnie spotkał.

donpepego zawodny marketingowiec

P.S. Pretensja - to z pewnością kiedyś było imię żeńskie. I teraz też powinno być w użyciu.

22.04.2010 :: 12:27 Komentuj (9)

Garsoniera

Garsoniera marzy mi się. Gdzie nikt nie czeka, nikt niczego nie chce, jak przyjdę pół godziny później, to garsoniera nawet nie zauważy spóźnienia. Wchodzę, gapię się w sufit, przez okno, drapię się tu i ówdzie, siadam, brzdąkam, palcami badam chropowatość stołu, robię miny, gadam do siebie, od niechcenia wstaję, kimam na szezlongu, budzę się kiedy się budzę, oko otwieram, zamykam, potem drugie, rozglądam się po ścianach, nic się nie dzieje.

donpepego garson

P.S. Powstała piosenka o mnie! Krótka, ale fajna, syn mi ją zaśpiewał, o tym, że "tata lubi książki, sera śmierdziucha i kawkę". Zapytał, co jeszcze lubię, a kiedy odpowiedziałem, że rower, gitarę i spać, to powiedział że to już nie w tej piosence. I ma chyba skubaniec rację - nie w tej.


23.04.2010 :: 16:52 Komentuj (7)

Robienie koło pióra

Do jakiego momentu sformułowania typu "nabyłem drogą kupna", "natentychmiast" czy "popełniłem" (w kontekście "popełniłem skecz" czy "popełniłem obiad") znamionowały lekkie pióro, a od jakiego wychodzą już tylko spod piór "zalewających", takich z rozjechaną stalówką marnującą atrament i utrudniającą odróżnienie treści od braku treści?

donpepego miłośnik ciasnych stalówek

P.S. Fajnie czasem przez chwilę nie mieć większych problemów, niż takie ;-).

26.04.2010 :: 12:57 Komentuj (4)

Nieborakija

Śniło mi się, że się składałem na rakiję, której się w końcu nie napiłem, bo musiałem robić jakieś głupie zdjęcia i potem już była cała wypita. Pfff!

donpepego o suchym wyśnionym

P.S. W pracy lekki konflikt między wizjami menedżerów a logiką geometrii. Przy takich adwersarzach lepiej nie afiszować się z popraciem dla logiki. Samo wyjdzie.



27.04.2010 :: 11:23 Komentuj (6)

Nic nie muszę

Z dala ujrzawszy na stoisku koszulkę z napisem NIC NIE MUSZĘ zapragnąłem gorąco ją kupić.
Niestety, okazało się, że osoby nicniemuszące kończą się na rozmiarze M.
Na mój format znalazłem jedynie OD JUTRA NIE PIJĘ.
Pfff!

donpepego wagi niemuszej

P.S. Dzień plenerowy, aktywny. Ledwie żyję, choć aktywność fizyczna i plenery to najmniej męczące z tego.

29.04.2010 :: 23:05 Komentuj (7)




2018: 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl