nip dok źdaworpW

Wyświetlacz w terminalu kasowym pokazał mi dziś lustrzany obraz parę chwil po obejrzeniu "Alicji w krainie czarów". Fajne. Alicja z kasy mówi, że od rana dzisiaj tak ma.

Poza tym udało mi się w końcu zmienić struny w gitarze nieelektrycznej, co ułatwia pogrywanie z doskoku, bo przecież elektryczną trzeba podpinać, nosić te piece i kable. Tym razem plastiki, niby niewłaściwy wybór dla gitary akustycznej, ale fakt jest taki, że prawidłowe metalowe struny źle w niej grają. Wręcz jedna nie dawała się nastroić, bo złapanie na progu struny w połowie jej długości, które powinno dać dźwięk wyższy o oktawę (bo o połowę krótszy odcinek dźwięczący to dwukrotnie wyższy dźwięk), dawało rozjazd o prawie pół tonu od oczekiwań. Czyli od biedy dawało się na niej grać na niskich progach z pustym E, akordy barowe powodowały przykre fałsze.

A teraz oprócz radości z pogrania mam jeszcze równie frajdową drugą frajdę umysłową, doszedłszy logicznie do tego, w jaki sposób zgodnie z zasadami fizyki wyjaśnić, ze połowa długości nie musi dać dwukrotnie wyższego dźwięku. Czasem wystarczy odrzucić jakieś z automatu przyjęte założenie, które raz na ruski rok okazuje się niesłuszne.

donpepego wędrowiec do niefałszu

P.S. Pracowo udany tydzień - zamknięty jeden temat wielowątkowy z gatunku takich, jakich ogarniać nie lubię, ale jest frajda, że się ogarnęło.

03.03.2013 :: 14:52 Komentuj (2)

Mikcja literacka nr 2

Jak nie ma bata nad plecami, to jakoś kurcze wcale nie ma zbijania bąków. Teoretycznie łatwiej, jednak robota furczy, a ja od dłuższej chwili siedzę totalnie niewysikany.

A w tym sklepie, co w niedzielę rano mi ekran zasunął Alicję z drugiej strony lustra, byłem też w sobotę pod wieczór. Posłała mnie kobieta po wódkę*, a ja niecnota kupiłem oprócz rzeczonej okowity (do fajnego drinka z ogórkiem) dwie książki z takiego wielkiego smutnego kartonu z książkowymi sierotami. Kupiłbym trzy, ale "Wierność w stereo" już mam, więc tym razem "Spuścizna" Isaaca Beshevisa Singera, 2,99 pln za noblistę-gawędziarza z ulubionym słowem w tytule to grzech nie wziąć, oraz dla równowagi menelskie sajfikszyn "Rock'n'roll, bejbi!" Piotra Rogoży, którego cena 4,99 zdaje się być co prawda nietaktem względem Singera, no ale trudno - ta rozkosznie bzdurna pozycja, gwarantująca brak dołujących przemyśleń, ma świetnie zaprojektowaną okładkę, jak imitacja czerwonej kasety BASF (to już 20 lat, bejbi), z lakierem wybiórczym UV, który swoje kosztuje.

Kolejne dwie minuty, a ja nadal siedzę niewysikany.

donpepego diuretyk teoretyk

P.S. I nawet muzy nie puszczam, tylko tak od czasu do czasu do mnie dociera, że od dawna nic nie gra. Coś nie gra.

* zaznaczam, że przypadki bycia posłanym przez tę kobietę po wódkę mógłbym policzyć chyba na palcach jednej ręki, żeby ktoś nie wyrobił sobie fałszywego pojęcia o zwyczajach panujących u nas. Ja z pewnością piję więcej.

Co przypomina mi, że wciąż siedzę totalnie niewysikany.

04.03.2013 :: 16:03 Komentuj (3)

Bestii epi z japy



... serem pleśniowym. 666, the number of the beast!

Nie wiem, czy stwierdzono jakiś związek między heavy metalem a śmierdzącymi serami, ale jeśli dotąd nie, to ja mogę być tym związkiem, na ochotnika.

donpepego trzy czarne szóstki do ekstrakcji

P.S. Isaac czyta się jak Bolesław Prus, czyli plus. Z małym minusem za małą czcionkę, nie nadaje się do trzęsobusu. A "Bejbi" w sam raz. Jutro pojeżdżę hoho.

05.03.2013 :: 22:32 Komentuj (7)

Przygoda z kozłem

Wrócić można z tarczą albo na tarczy. Skoro "z" lepiej niż "na", to pochwalę się, że dotarłem wczoraj do domu nie na skuterze, ale z nim. Rano pojechałem beztrosko - było w miarę ładnie, a przede wszystkim za późno żeby zdążyć na autobus, a po południu to już było trzeba, mimo marznącego śniegu i sopelków u kierownicy.

I chyba mróz winien zablokowania w trakcie jazdy linki gazu nietypowo, bo w pozycji "cała naprzód", przez co do wyboru było jechać szybko dalej albo jechać dalej szybko. Refleksu starczyło na bezkolizyjne skojarzenie, żeby na lodzie na zakręcie nie hamować przednim hamulcem, kiedy tylne koło ma napęd na maksa, a akurat nie wiadomo skąd wysrało kilka aut, które natychmiast musiały mnie wyprzedzić.

Wyhamowanie tylnym hamulcem do niedużej prędkości, obrót kluczyka, stop i oddech ulgi. Chwila dłubania przy maszynie na coraz ciemniejszym zadupiu przy niestrzeżonym przejeździe kolejowym, gdzie jak spod ziemi wyrósł nagle całkiem sympatyczny i zaskakująco elokwentnie się wysławiający pan bocznicowy, który jednak nie miał klucza czternastki, za to miał dobrą radę, że jak się uda odpalić z powrotem silnik, to on osobiście by jechał, w razie potrzeby hamując.

Poważka, nawet połowa moich pracowych rozmówców telefonicznych, reprezentujących różne Ą Ę, nie mówi tak składnie i swobodnie jak pan podobny do Mike'a Pattona, którego zadaniem jest świecić kamizelą i machać lizakiem, żeby jakieś auto nie wrąbało w pociąg.

Próbowałem odblokować linkę i przy kierownicy, i przy samym silniku, ale nic. No to pojechałem, póki w miarę prosto i mały ruch, prawie cały czas kiełznając narowistego wierzchowca, ale potem w centrum na światłach zaczęły mi się podsmażać hamulczyki, więc w pewnym momencie postanowiłem się spieszyć. Nie śpieszyć, tylko spieszyć, czyli zostać pieszym. I powiem wam, że po w miarę równym terenie bez zakrętów 3-kilometrowe prowadzenie stukilowego kozła jest znacznie mniej męczące niż bywa 500-metrowy spacer z dwudziestokilkukilogramową przyczyną całej sytuacji, czyli oporną w procesie porannego ubierania przedszkolaczką (przyczyną, no bo gdyby była mniej oporna, zdążyłbym na autobus rano i kozioł zostałby w swej stajence).

Aha, a przy odpowiednim wyważeniu zarówno spieszonego jeźdźca, jak i niesfornego kozła, najwygodniej prowadzi się jednorącz za uchwyt z samego tyłu skutera, chwilami nawet biegnąc. Po drodze spotkałem też innych biegaczy, ale żaden nie prowadził skutera. A jak kto próżny, to może się przy okazji przeglądać w obu lusterkach - jak się idzie za kozłem, to w sam raz łapią obraz skaczącej głowy.

donpepego skacząca głowa

P.S. "Efekt motyla" - podzielam opinię, że trzeba zobaczyć. Mocny, wyrazisty, pomysłowy, wchodzi przebojem do mojego kanonu. Sama idea tak jędrna, że wybaczam amerykańskie przerysowanie/schematyzm pewnych scen, po prostu dlatego, że aby go uniknąć, trzeba by zrobić film dwukrotne dłuższy, a te przerysowania fajnie podkreślają krejzolstwo całości, jak powiedzmy w "Truman Show".

12.03.2013 :: 13:43 Komentuj (6)

Pozytywka lekko fałszująca

Z pozytywów to pleca mniej mnie boli ostatnio. A robota furczy, że czacha dymi.

I przez to furczenie nie słychać - a przez dym z czachy nie widać - reszty.

Walę strasznie dużo literówek. Odwalam robotę, której zlecenie wydłużyłoby proces, który trzeba skrócić. A pośpiech złym doradcą. Ciekawe, czy jakiś Pośpiech pracuje jako doradca i jaką ma opinię.

donpepego patataj

P.S. A w czwartek, piątek i sobotę będę podróżował i wdychał górskie powietrze zaprawione wiedzą o mediach, ale jakoś nie czuję jeszcze mikroklimatu.

19.03.2013 :: 16:33 Komentuj (2)

Ty mi przetransportuj, a ja ci spsocę



A potem zmiana. Umowa stoi?

donpepego swawolny logistyk

P.S. Pogoda biurowa, ale i tak czas zacząć się pakować, skoro za godzinę zbiórka (nie z biurka).

21.03.2013 :: 12:01 Komentuj (8)

Głowa pełna niczego

Mam nic do powiedzenia. Mogę ewentualnie zaśpiewać albo zagrać.

donpepego no parlando

P.S. Płyta "Gov't Mule" zespołu Gov't Mule - takiej swobody życzyć sobie, pani, panu, społeczeństwu.

28.03.2013 :: 17:17 Komentuj (0)

Lato

Lato poczułem wczoraj, tak koło północy. Poczułem je aparatem nosowym, a po chwili gębowym, przy wsparciu ocznym. Lato było w postaci płynnej, produkcji czeskiej.

Nie byłem nigdy jakmś szczególnym orędownikiem czeskich piw, ale kupiony pod wpływem niezrozumiałego impulsu Maestic będący zakamuflowaną opcją czeską pewnej niezbyt renomowanej marki dostępnej w markecie, który lubię, otóż ten Maestic naprawdę pachnie i smakuje jak lato.

donpepego letniak

P.S. A piwo tak późno dlatego, że dopiero wróciłem z grania na instrumentach ze współgraczem - diabelnie uważnym słuchaczem. Nie było lekko, ale ma to sens.

29.03.2013 :: 16:37 Komentuj (6)




2018: 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl