Publikacja

Ulubiona gazeta wydrukowała mój list! I nawet obrazek dodali na temat.

Jakieś 20 lat temu ta gazeta wydrukowała list Szymona, trochę bardziej pracochłonny, bo Szymon miał życzenie policzyć, ile razy na albumie "The Wall" pada słowo "bejbi" i o tym był jego list.

No to dogoniłem kolegę pod tym jednym względem, choć żaden mądry to on nie jest, ten mój list, bejbi.

donpepego ma gnat prasowy

P.S. Philip K. Dick "Człowiek z Wysokiego Zamku" fajny, oldskulowy klimat jak "Rok 1984" z grubsza, a z chudsza też szacun.

01.02.2015 :: 09:47 Komentuj (6)

Czyste czyściwo / brudne czyściwo

Przez ostatni tydzień z górką sporo było rzeczy albo szybkich, albo rozkojarzonych. Niektóre były przyjemne, niektóre nawet bardzo, a niektóre nie bardzo.

Na ich patatajowym tle wyróżniłbym jedną chwilę skupienia. Jednotorowości wewnętrznej, tak rzadkiej w czasach, kiedy jak się nie łapie kilku srok za ogony, to się ma taką nerwowość, że się coś przegapiło i się odpadło. I ta teraz chwila to był właściwie sequel - albo raczej cień - innej, dawniejszej chwili.

Jakoś w latach '90 pewnego wieczora nawiedził mnie bowiem niespodzianie druh ze szkolnej ławki ze swą dziewczyną oraz kasetą Budgie "Never Turn Your Back On A Friend" celem wspólnego posłuchania. Przekonali mnie. I co prawda wielkim fanem Budgie nie zostałem wtedy, ale zapadło w pamięć. Siedzenie na podłodze, kaseta w jamniku, nienachalne oświetlenie i równie nienachalna rozmowa, jakieś śmichy i w ogóle. I te mewy na końcu. A wcześniej czekanie, aż się skończy "Baby Please Don't Go" i po co w ogóle ten numer.

No i teraz w któryś z szeregu lutowych dni zdobyłem kopię tego albumu po długim niesłyszeniu. Akurat wszystkie prócz kuchni pomieszczenia w domu były tego wieczora zajęte przez czyjąś obecność ze światłem i dźwiękiem, ja w kuchni, pomywszy gary przy pierwszej połowie tego albumu, po chwili stwierdziłem, że myk myk zgasiłem (tu by się przydało plusquamprfectum) główne światło i siedzę sobie na podłodze, przy nienachalnym oświetleniu z piekarnika, nadal leci "Never Turn Your Back On A Friend", z głośniczków niby słabej jakości, ale one mają jakieś takie ciepłe, mięsiste, konkretne brzmienie, które lubię. Trochę psuł czar chwili czerwony wyświetlacz na piekarniku, odliczający minuty i sekundy do piknięcia kończącego sielankę, ale właściwie może nie tyle psuł, co podkreślał ulotność i atrakcyjność tej podłogowej posłuchanki. Dalej nie wiem, po co nagrali "Baby Please Don't Go", ale z wiekiem mniej mi cokolwiek przeszkadza - chcieli, to nagrali. Bardzo żałuję, że nie byłem na koncercie Budgie, grali gdzieś u nas na Śląsku w ostatnich latach, a pewnie już nie zagrają.

Fajnie, żeście mnie wtedy nawiedzili, kumie.

donpepego plizdont goł

P.S.1. Poza tym - palec wskazujący mam wskazujący na nadużycie palca wskazującego. Skutek zacieklejszego niż dotąd zaangażowania w bas, ale i tak super się gra, nawet jeśli nie gra się jakoś super.
P.S.2. Książkowo - lajtowo, po "Człowieku z Wysokiego Zamku" powoli czytam tego Albańczyka "Wypadek", on jest dość dziwny. Dobry, ale nie do łyknięcia duszkiem. Filmowo - wczoraj "Niewinna" z Liamem Neesonem - faaajne, w ekranizacji powieści niemieckiego prawnika znajduję echa nastroju "Homo Fabera" Frischa, bardzo ładne zdjęcia poza tym. W któryś z innych dni "Skutki noszenia kapelusza w maju", kompletnie inna sprawa, ale krzepiący, taki Makuszyński trochę, z realiami świeżego polskiego kapitalizmu lat 90. I powtórka "Broken Flowers" Jarmuscha. Z tego i jeszcze jednego filmu nasuwa się nieodparte wrażenie, że Bill Murray zajmuje się głównie siedzeniem. A przedwczoraj wieczorna rozmowa. Normalnie, w jednym pokoju z rozmówczynią, głosowo; nie wymiana komunikatów, poleceń i relacji, tylko rozmowa, o czymś. Fajnie ;-)

12.02.2015 :: 17:14 Komentuj (1)

Krągłość czasu

Jakże tu nie popłynąć, nie podryfować na fali sentymentu, skoro dzisiaj niespodzianie rocznica okrągła chwili niekwadratowej, przełomowej, której prócz mnie pies z kulawą nogą... no dobra, niepies z niekulawą. To i dryfowawszy dzień cały. Zdumiewające, jak własne dzieje można po szmacie czasu niemal jak dziadków opowieści. A szmatą dziś podłogi. I łazienkę. Inny wysiłek niż wczoraj bieganie - polubiłem bieganie, ustabilizowany dystans 6-7 km mam. Rano przy zakupach spożywki tania książka opisana jako "sowiecki Paragraf 22", bez szału na razie. Paszport odebrany, urząd sprawny. A w domu od tygodnia głośniki, na których przed laty w dawnym domu wiele wspaniałego słuchania.

donpepego szmatonauta

P.S. W pracy dzisiaj lekki dom wariatów, ale pozytywnie i miłe słowa od takich, których stać na 100% szczerości.

14.02.2015 :: 00:17 Komentuj (6)

Luty miesiącem Gwiezdnych Godzin

Nowsze Sternstunden świecą jakby jaśniej, nie dlatego że pamięć świeższa, tylko dlatego, że z czasem więcej da się docenić, skonsumować na bieżąco.

donpepego Schwarzlochjahrenbeobachter

P.S. Marek Raczkowski "Książka, którą napisałem, żeby mieć na dziwki i narkotyki" - jeśli kupiona z drugiej ręki, to czy w jakiś sposób pośrednio się dołożyłem do tych uciech? Wciąga w każdym razie. Nie każdemu bym polecał, ale jeśli ktoś ma selektywnie nasrane w głowie trochę podobnie jak ja, to raczej doceni. A jutro pan Raczkowski ma urodziny.

20.02.2015 :: 09:53 Komentuj (3)

Muzyka nowoczesna

Dziś rano w korycie zsypu znalazłem karteczkę, na której starannym, ale lekko koślawym pismem - na oko - osiemdziesięciolatka, napisane było "Muzyka nowoczesna". Trudno powiedzieć dlaczego, ale polubiłem tę karteczkę.



I było mi trochę smutno, kiedy 2 godziny później, pozbywając się resztek zbitego nieszczęsnym trafem podczas wypakowywania zakupów (no nie dopilnowałem) piwa koźlak, zapaskudziłem "Muzykę nowoczesną".



donpepego muzykozapaskudzacz

P.S. A bliżej spraw rozsądnych - dziś odebrałem ze sklepu łóżko dla Mamy i zmontowałem je w zacnym towarzystwie, pozbywszy się z niemałym trudem 32-letniej wersalki i jej zawartości.
P.S.2. Tak teraz myślę - jak nazwać mieszkankę Versailles, czyli Wersalu? No - wersalka, jak nic! Ale taka wersalka w wieku lat 32 zapewne nie podzieliłaby losu bezpardonowo wywalonego mebla.

21.02.2015 :: 22:07 Komentuj (5)

Grzywy na wietrze

Spośród błędów w pisowni wynikających z homonimów, najbardziej dla mnie jędrnym jest "uwieźć" pisane zamiast "uwieść". Kontekst odmalowuje zmysłowość, ekscytację zakazanym przedsmakiem i poryw, a tu bach - "uwieźć", czyli poryw, tyle że koni, mechanicznych lub analogowych.

donpepego niepoprawny uwoziciel

P.S. Ostatnio dużo śpię. Albańczyka kończę czytać, dobry ten Albańczyk (miałem przerwę na Raczkowskiego i trochę tego radzieckiego Yossariana, na razie w odstawce, z kolei one obie były w dużej przerwie w "Tortilla Flat" i "Wodospadach" oraz jeszcze większej w "Blaszanym bębenku"), do kolejki dołączyły teraz z przeceny "Kroniki wariata z kraju i ze świata" Wojciecha Manna - z przekartkowania sądząc, rozkosznie dalekie od tego wszystkiego, co wokoło, kiedy nie śpię.

25.02.2015 :: 10:31 Komentuj (8)




2018: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl