Z przygięciem na zakręcie

Wczorajsza i dzisiejsza jazda na koźle do pracy to po pierwsze spełnienie snu sprzed kilku nocy, a po drugie zaliczenie kolejnych dwóch miesięcy (styczeń i luty), w których da się skuterzyć przynajmniej raz. To już komplet, bo wcześniej sezon marzec-grudzień odfajkowany.

Dziś na pobudkę dzieciową przećwiczyłem jeszcze jeden utwór, który zyskuje przy przyłojeniu.

donpepego koźlak

P.S.1. Jako słuchacz dryfuję i obijam się o różne rzeczy, np. teraz U.D.O. (ten brzydal z Accept), chwilę wcześniej Motörhead. Ech, taki głos mieć! Nie wiem, czy dla efektu gardłowego reszta człowieka wytrzymałaby tyle galonów kolorowej wódy na myszach...
P.S.2. Jako czytacz mam nowego Teraz Rocka oraz "Metempsychozę" Jacka Sawaszkiewicza - to taka stylowa obyczajowa fantastyka lekko zahaczająca o Vonneguta, autora kojarzę z zupełnie innych treści (opowiadania satyryczno - parareportażowe "Tatko i ja" z kapitalnymi obserwacjami z życia społecznego na blokowisku w schyłkowym socjaliźmie), fajna starawa (choć nie najstarsza) szkoła pisania.
P.S.3. A tu z wczoraj nowa wersja piosenki jeszcze chyba z ubiegłego tysiąclecia. Coś mi w niej nie brzmi, chyba spróbuuję z akustykiem.

01.02.2013 :: 12:13 Komentuj (2)

Zapytaj go: co będzie jutro?

Jedni w niego wierzą, inni nie...

... a on sobie spokojnie robi futra przy placu Warszawskim.

F.H.U. - czyli nie odpowiem filozofom, czy to działalność indywidulna, czy spółka jawna, czy może z ograniczoną odpowiedzialnością. Albo akcyjna? W każdym razie w soboty nie robi.

donpepego, który nie tknął absolutu

P.S. "Tato, coś mi się to nie podoba - była maska i znikła, nigdzie jej nie ma. To chyba musi być jakiś sen. Niech się każdy uszczypnie.
...
Tato, uszczypnąłem się - poczułem. To nie mój sen. Hania też. Tato, to chyba jesteśmy w twoim śnie"

02.02.2013 :: 21:15 Komentuj (2)

Run Rabbit Run

Dziś, kiedy biegłem z pracy do autobusu, zaczął przede mną uciekać duży zając.
Nie żebym go zaraz gonił - bo co niby miałbym zrobić z takim zającem?
Ale sama myśl, że jemu między tymi zajęczymi uszami przeszło, że mógłbym go dopędzić, kiedy zmykał na tych swoich zajęczych skokach - miła.
A autobus dogoniłem, chociaż znów skubany odjechał o 3 minuty za wcześnie.

donpepego potencjalny łowca zajęcy

P.S. Prostuję sobie ostatnio różne babole w tych nowych nagraniach. Fajne zajęcie, choć na takiego kulawego muzykanta jak ja, potrzeba bardzo cierpliwego inżyniera dzwięku, jak ja, żeby sprostać wymaganiom takiej publiczności, jak ja.

04.02.2013 :: 21:29 Komentuj (8)

Surogat, substytut

Właśnie się zorientowałem, dlaczego tak mi spasowały dwie płyty Accept z nowym wokalistą Markiem Tornillo - bo są tym, czym chciałbym, żeby były współczesne płyty Paula diAnno. Podobny wokal, energia, a przy tym dopracowane, zgrabne kompozycje i wysmakowane brzmienia - wysmakowane oczywiście jak na taką hydrauliczno-pneumatyczną muzę. Czyli to, czego Paulowi dramatycznie brakuje.

Doba, spadam snowu gonić zająca.

donpepego

P.S. Którą wersję wybrać?

06.02.2013 :: 17:18 Komentuj (2)

Muuuuuu!

Trafnym przykładem tego, do jakiego stopnia krowa może żreć trawę, a produkować wręcz przeciwnie, mleko i nawóz, jest - z całym szacunkiem - moje muzykowanie w tych dniach: rzeźbię zapamiętale w materii dźwiękowej kruchej, pastelowej, a przyjmuję do(obu)usznie wręcz przeciwnie: brutalną bormaszynę, czyli z niemiecka wiertarę, jaką jest twórczość Accept, szczególnie w wydaniu pierwszego wokalisty, Udo Dirkschneidera i jego późniejszej kapeli nazwanej oryginalnie U.D.O.

Jeśli komuś nazwisko Udo Dirkschneider nie brzmi wystarczająco rockandrollowo, to spieszę donieść, że reszta ekipy Accept to m.in. Wolf Hoffmann i Herman Frank. No normalnie - Haende hoch everybody let's rock schneller, schneller!

Album U.D.O. "Timebomb" z 1991 roku jest bliźniakiem "Painkillera" Judas Priest - kompozycje, moc, instrumentarium, patenty, wreszcie wokal i ogólne wrażenia. Quadratisch, praktisch, gut! Z okładkowej estetyki "czachy i motory" jedni wybrali czachę, a drudzy motor, więc też jakby zostaje w rodzinie. I przynajmniej po dwóch przesłuchaniach "Timebomb" nie mam wrażenia obcowania z jakimiś popłuczynami, zżynką, jeden numer ma co prawda mocno podobną melodię, ale poza tym - no jakby ktoś wymyślił i nagrał drugiego pełnowartościowego "Painkillera", a to się przecież nawet Dżudasom nie zdarzyło.

donpepego timekiller

P.S. Mój ulubiony kawałek tekstu to powtarzany wielokrotnie refren "you're a two-faced woman... but I'm a three-faced man" ;-) na tak rozbrajający szlagwort by Iron Maiden nie wpadło ;-)

08.02.2013 :: 16:09 Komentuj (2)

Zzzzzzz

Żywą reklamą wszystkiego najlepszego by się być chciało - a jest się żywą reklamacją.

donpepego cja-nek

P.S. Ale póki żywą, to jeszcze może być różnie.

12.02.2013 :: 17:01 Komentuj (7)

Rokoko

Jakąś miałem ani chybi genialną myśl czy nawet dwie dziś w drepcie z przystanku do pracy, ale musiałem ją zgubić we wiatrołapie. Może wróci, a może przeminęła z wiatrem.

donpepego po trosze siewca, po trosze żniwiarz

P.S. Lubię, kiedy praca czasem wymaga różnego rodzaju myślenia.

14.02.2013 :: 17:17 Komentuj (3)

Wyginiemy, nie wyginiemy, ale jak się tak czasem wyjdzie na balkon i popatrzy, to pięknie jest



donpepego też wyginie

P.S. "Yamaha, yamaso" - tak rozumiałem refren przeboju Modern Talking, wielce popularnego w 1986 roku, który znacznie później zinterpretowano mi jako "You're my heart, you're my soul". Nim jednak zintepretowany, uważałem za oczywiste, że ci panowie śpiewają o motorze Yamaha, stąd po części moja sympatia do tej marki.



A przez okienko nutnika (który jest mi potrzebny jak rybie rower) patrzy... no właśnie, pewnie ktoś zgadnie ;-)

15.02.2013 :: 16:49 Komentuj (4)

Ommmmmm

Mam klasyczne i mocne deja vu i to ze szczegółami dość rzadko występującymi, zwłaszcza współwystępującymi - tzn. jednocześnie zajmuję się sprawą odpalantowywania internetowych naciągaczy i słyszę niezwiązaną z tym tematem dyskusję osób trzecich o konieczności zaproponowania komuś współpracy mimo wiedzy że nie skorzysta, bo go nie stać, ale jak nie zapytamy, to będzie mógł nam powiedzieć że trzeba było spytać, bo pewnie by skorzystał.

Trochę to pojawianie się deja vu nawiązuje do paradnej powieści Jacka Sawaszkiewicza, gdzie są motywy hipnozy retrocośtam, trochę wynika z domowej kwadratyzacji mojej głowy przez ostatnie kilka dni.

Zamieniłem ból kręgosłupa na katar. Nie wiem z kim i na jakich warunkach, ale w sumie jestem zadowolony, trochę na zasadzie tego niewesołego żartu o zarzyganym pijaku, który jutro, najdalej pojutrze będzie jak młody buk i o brzydkiej pani, która jutro, pojutrze i popojutrze niestety nadal będzie brzydka. Katar jest dość przewidywalny w swojej perspektywie przeminięcia. A na dłuższą metę "all things must pass", jak śpiewał George Harrison.

donpepego na odmianę mający w nosie, a nie w dupie

P.S. Mebel na sylwetką nietypową:



... można by taki postawić za biurkiem pracowym komuś, o kim chodzi fama, że swojego stanowiska nie zawdzięcza kwalifikacjom.

19.02.2013 :: 11:14 Komentuj (5)

Szmat

Lata, kilometry, turbulencje i rekonfiguracje mogą człowieka od jego spraw oddalić, ale nie oddzielić - tak myślę.

Tak myślę, bo lubię tak sobie myśleć.

W półśnie to oddalenie przelicza się zupełnie na grosze, ot spacerek boso po piasku.

Przynajmniej w pierwszą stronę.

Bo w drugą stronę trzeba w sekundę przebyć straszny szmat.
Przeciążenia, opory ośrodka (tarcie atmosfery), dekompozycja i rekompozycja molekularna, zmiana systemu operacyjnego z mekintosza na robota przemysłowego.
Hardkor.

donpepego po piasku

P.S. A może zamiast się wkurzać słabymi postępami muzycznymi, powinienem się cieszyć tak długo trwającym przekonaniem, że jak tylko te fontanny pomysłów skanalizuję, uporam sie z tym że każdy instrument w każdej chwili chce grać pasjonujące solo, to powstanie rzecz epokowa? Bo fakt - słuchając teraz np. gęstej, monotonnej muzyki U.D.O., z melodiami z second- czy nawet third, fourth czy ile tam - handu, jestem święcie przekonany, że moje melodie są ciekawsze ;-) Niemniej - U.D.O. na ten czas i psychokondycję moją jest odpowiedni.

21.02.2013 :: 11:31 Komentuj (2)

Ogólnie to średnio

Trzeba się zatem wyostrzyć na szczegół.
Tylko na właściwy.

donpepego detalista

P.S. Obejrzałem wczoraj pół "Mechanicznej pomarańczy".

27.02.2013 :: 17:14 Komentuj (3)




2018: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl