Hej, dziewczyno, rób zagrychę!

Jechałem sobie wieczorem zastanawiajac się, ile osób w mojej aglomeracji, województwie, kraju i na moim kontynencie też sobie podkręciło dziś głośność przy "Paranoid" Black Sabbath tak jak ja. I co by było, gdyby ich tak zebrać w jednej hali, sali czy pokoju. I jak bardzo by się od siebie różnili i czy mieliby o czym pogadać ze sobą. Pewnie nie bardzo, ale myślę że wszystkie łby kiwałyby się w tym samym rytmie i byłoby to piękne.

A moja ulubiona wersja Paranoida to ta z koncertówki zespołu Piersi z roku 1993 (o, to już pełnoletnie piersi). Zakończona dramatycznym wstępem do "War Pigs". I "Iron Man" też zagrali, cud miód, teksty normalnie genialne!

donpepego jeszcze tylko cztery wioski

P.S. Intensywne słuchanie Sabbathów w ostatnich dniach potwierdza tezę wysuniętą w biografii zespołu przez Chrisa Welcha o gitarzyście grupy, że "koronie króla posępnych riffów nie towarzyszy berło pysznego improwizatora". Faktycznie Iommi takiego berła nie dzierży. Ale korona to korona.

03.02.2011 :: 11:34 Komentuj (7)

Daj

[Tatuś w progu domostwa, w repertuarze Sabbathów dziarsko z siatami zakupów podśpiewujący]:
- Never say die!
[Córeczka, posłyszawszy w/w]:
- Daaaaj!

donpepego backing vocals support

P.S.1. Prywatnie skończyłem dziś "Zbrodnię i karę". Jedna z bardziejszych lektur.
P.S.2. A "służbowo" czytałem dziś synowi baśń (ukłon w stronę polonistów, że nie bajkę) Andersena o ołowianym żołnierzyku i papierowej tancerce, na zasadzie wskazania przez niego na chybił-trafił książki w księgozbiorze ogólnym (bo księgozbiór dziecięcy już miał zgaszone światło), wersja angielska się trafiła, więc tłumaczona na żywca na nasze, kumanie i dukanie, dzięki czemu znika opcja wyłączania myślenia przy czytaniu. Pełna analiza treści - rzadkość przy dziecięcych lekturach jadących z reguły na wymęczonym autopilocie. I wiecie co? Przepiękna jest ta historia, absolutnie zachwycająca.

05.02.2011 :: 23:37 Komentuj (10)

Prawie MacGyver

Kiepski dzień miewa czasem niekiepską klamrę kompozycyjną - moja niedziela zaczęła się od snu o Słońcu, Bieszczadach i długich włosach, potem był dzień, a blisko końca trafiła mi się brawurowa akcja w stylu MacGyvera - wydobywanie kopniętej nieopatrznie przez syna piłki z ogrodzonego placu magazynowego pobliskiego supermarketu. Od bramy, pod kórą się przetoczyła uciekinierka, dzieliło ją jakieś 5-6 metrów, najbliżej dało się podejść od na górę oddzieloną od położonego niżej placu murem wysokości ok. 2 metrów.

Akcja zakończona powodzeniem została przeprowadzona za pomocą znalezionych i sprytnie połączonych dwóch kijów od mioteł i złamanej gałęzi (znalazłem już złamaną). W ten sposób uzyskałem ponaddwumetrowe narzędzie, którym przełożywszy smukłą dłoń między wąskimi kratkami ogrodzenia nad murem przetoczyłem leżącą smętnie u dołu piłkę, nie bez momentów prawie-tracenia-jej-z-zasięgu, ku dużej szparze pod bramą, skąd dało się ją wydobyć. Syn dzielnie wspierał i asystował.

No muszę skądsiś czerpać radość życia, nie?

donpepego ratownik futbolowy

P.S. Nie wydaje wam się, że oprogramowanie biurowe podburza i ogólnie jest nihilizmem i punkiem podszyte? "Anuluj wszystko", "Zamknij system" (wszyscy wiemy, co się pod tym "zamknij" kryje), czasem naprawdę niewiele potrzeba, by nacisnąć guzik, o którym nie masz pojęcia, do czego on służyć miałby (nawiązując do Kazika).

08.02.2011 :: 15:26 Komentuj (3)

Ruinka



Mijamy się codziennie.
Cóż to być miało, dlaczego jest inaczej, a co to z tym będzie dalej? - myślimy o sobie nawzajem.

donpepego trochę zamurowany, a trochę niedomknięty

09.02.2011 :: 16:27 Komentuj (4)

Pies oryginalny

Po wyburzeniu domu z prawej widocznego między filarami balkonu tak, żeby nad żywopłotem od razu było niebo, po dobudowaniu kawałka domu z lewej i przysłonięciu niedoróbek murarskich drzewem, dosłonecznieniu drzewa i domu tak, żeby pasowały do siebie i żeby z września zrobić czerwiec, po przedmuchaniu i sklonowaniu paru chmur, zastąpieniu oryginalnego psa podrasowanym psem z cyfrowego castingu...

... a potem po wycince dodanego drzewa z lewej, wyburzeniu dobudówki też z lewej, przegonieniu w cztery wiatry podrasowanego psa i zaproszeniu na trawę psa oryginalnego oraz zmianie czerwca z powrotem na wrzesień zdjęcie właściwie może być.

Choć po prawdzie w każdej chwili może się okazać, że aby osiągnąć pełnię wyrazu, trzeba z powrotem dobudować dom z prawej widoczny między filarami balkonu.

Takie rzeczy robię sobie między wierszami, a wiersze mam takie, że Słowacki wymięka.
Pies oryginalny zastygł w merdaniu.

donpepego niestrudzony żongler pikselami

P.S. Wentyl bezpieczeństwa to rzecz dobra, póki nie kieruje całej pary w gwizdek. Czasem lepiej go zatkać, żeby lokomotywa ruszyła.

10.02.2011 :: 10:28 Komentuj (3)

Z deszczu...

... pod rynnę
krótko mówiąc:
spływam.

donpepego pływak żółtobrzeżek (pamiętacie z "Głowy na tranzystorach"?)

P.S. I tak my, Polacy jesteśmy mało drastyczni - Anglosasi zamiast z deszczu pod rynnę wpadają z patelni do ognia.

11.02.2011 :: 17:28 Komentuj (4)

Zgasną podłogi i powietrza

Należę do grona tych, którzy utwór "Zegarmistrz Światła" uważają za mocny.
Z ośmiu treściwych linijek tylko wers przywołany w tytule notki kompletnie nic dla mnie nie znaczy.
Może nabierze znaczenia z czasem? A może autor spękał i wypełnił kitem? A może poszli do lasu?

donpepego niejasny i niegotowy

P.S. W wielu punktach moje domowe relacje damsko-męskie zdumiewająco odbiegają od stereotypów, ale jedna rzecz jest absolutnie modelowa: ja nie po prostu mam katar - ja umieram na katar.

14.02.2011 :: 12:10 Komentuj (11)

Agonia trwa

Czuję się jak postać fikcyjna.
Może jestem bliższy prawdy niż kiedykolwiek?

donpepego z ulicy zmyślonej

15.02.2011 :: 14:55 Komentuj (7)

Położenie

Samemu w dzień w słonecznym pokoju leżeć, czytać i słuchać muzyki. Albo: leżeć i tylko czytać. Albo: leżeć i tylko słuchać muzyki. Albo: leżeć, spać i słuchać muzyki. Albo: leżeć i tylko spać. Albo: leżeć i tylko gapić się w sufit. Albo: po prostu leżeć.

Życie po życiu obfituje w przeżycia, które za życia były w deficycie.

A serio to rekonwalescencja. Może po jakimś czasie by mi się przejadło, ale jak na razie jest super!

donpepego postawiony w przyjemnym położeniu

P.S. A wczoraj przeczytałem sobie "Uwiedzionego" Jeremiego Przybory, arcydziełko cyzelowanej polszczyzny w pure-nonsensownym sosie. A sen w dzień ma inspirujące pogranicza z jawą.

17.02.2011 :: 22:04 Komentuj (11)

Kaesekraft

W piątek dostałem od Niani ser, który mnie przerósł. Niemiecki pleśniowy do smażenia w drewienku.
Niby 18 deka wszystkiego, ale moc Bacha, Goethego, Panzerfausta i Rammsteina razem wziętych.
W wojnie obronnej wywiesiłem białą flagę i zmogłem dopiero po mobilizacji sił alianckich oraz oddziałów partyzantki.

W lodówce czeka drugi - zanim z nim zadrę, zwołam serową eskadrę albo osłabię wroga dzieląc go na niezależne strefy okupacyjne i atakując jedną z nich.

donpepego serowy strateg

P.S. Muzycznie ostatnio: Thin Lizzy, Kat, Klaus Schulze, Amarok.

21.02.2011 :: 15:16 Komentuj (7)

Twoje życie to to, o czym myślisz przez cały dzień

Ekscytuje mnie, że wrócę w Bieszczady - na połoniny, do Ustrzyk, Komańczy, Cisnej.
Nie mam pojęcia, kiedy i w jakim splocie okoliczności. Ale czułbym się oszukany, gdyby już nigdy.

A w pracy takiej jak moja trzeba mieć dużo samodyscypliny, żeby w miarę równo traktować zajęcia wciągające fajnością i wciągające jak kadź gówna. No normalnie takie zestawienie dzisiaj dostałem do przemielenia, że wyjątek na wyjątku.

donpepego wciągnięty dwojako

P.S. Poprawiłem trochę piosenkę sprzed 2 notek.

23.02.2011 :: 11:51 Komentuj (7)

Zagadka zmysłowa



Właściwie anatomiczna, ale chodzi o narząt zmysłu.

donpepego bardzo dziś zmysłowy

P.S. Mam dzisiaj do odebrania wymarzoną książkę niespodziewanie szybko właśnie się okazało, mam w lodówce dwa następne sery bojowe od Niani, a w pracy poziom zaczyna przechodzić w pion, co paradoksalnie wprawia człowieka w niefrasobliwie lotniczy nastrój.

24.02.2011 :: 16:39 Komentuj (19)

Torba borba

Codzienne dzielenie czasu między dwa absorbujące wariatkowa rządzące się całkiem odmiennymi szaleństwami.
Łatwiej nieść jedną torbę borbę czy dwie dla równowagi?
Tak czy owak - błogosławiona droga do i droga z.
Zatem - w!

donpepego ósme smake

P.S. Bijelo Dugme "Turneja 2005" piękna koncertówka odśpiewana prawie w połowie przez zjednoczone eksjugosłowiańskie publiczności. Trzech wokalistów na scenie, a i tak w dowolnym momencie, kiedy żaden akurat nie emituje, publika śpiewa każde słowo. Żałuję, że mi się nie trafiło być na takim koncercie.

28.02.2011 :: 17:21 Komentuj (6)




2018: 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl