Dywan i drzwi hermetycznie otwarte

Zamiecione pod dywan.
Posprzątać - no jak już musisz, to możesz spróbować sam, po omacku gmerając - jak daleko to sięga, gdzie szkło, kurz, gdzie opiłki, a gdzie bio-odpady.
Na zasadzie - się uwziąłeś i zamiast udawać ślepego i głuchego, znalazłeś, że ktoś ci napaskudził - no to se posprzątaj. Przecież tylko tobie przeszkadza, tobie chrzęści i śmierdzi.

...

Stoję obok dywanu. Niby ten sam, co kiedyś. Ale jakie "kiedyś" właściwie, gdzie i kiedy ono przestało istnieć?
Ponad dywanem oglądam pokój, patrzę za okno, uśmiecham się.
Na pewno lepiej wiedzieć, po czym się stąpa - żeby nie stąpać.
Postoję obok - tak długo jak ochota i kilka spraw ważnych dla mnie i moich najbliższych.
A jak co - zawsze jakieś drzwi otwarte, a za nimi przestrzeń. I kolejne drzwi i dywany.
Wszystko ma swoją cenę.

donpepego w progu

P.S. Z rozmów niedawnych - jak blisko jesteśmy świadomości tego, co mogłaby z nas wydobyć hipnoza? Na ile to kwestia osobnicza? Skoro całkiem głośno wiem o sobie tyle ciężkiego, to doprawdy - cóż jeszcze cięższego może się tam czaić?

05.12.2016 :: 12:41 Komentuj (3)

Monsters live within



donpepego na 16 tonach gustownych czarnych myśli

P.S. W ten piątek idę na koncert Krzysztofa Daukszewicza, a w następny - na koncert KAT & Roman Kostrzewski. Ciekawe, jaka część publiki się powtórzy.

07.12.2016 :: 17:23 Komentuj (10)

Wielkie Nieba


Czy można

zrozumieć

i wybaczyć

jeśli się nie wie

co?

donpepego przyziemnie podniebny

P.S. Jest taka kraina rano - w migawkach w głowie podczas trasy krótkiej, która któregoś dnia może stanie się dłuższą, bo trzy pasy aż proszą "pojedź nami na południe!" - gdzie wszystko jest jak należy, blisko i naprawdę; ona jest taaaak daleeeko z tego rannego punktu widzenia i czucia, nieprzysypanego jeszcze słowami, rozsądkiem i żabią perspektywą życia...

12.12.2016 :: 12:31 Komentuj (3)

Przed

W książkach i filmach wydawały mi się zawsze naciągane te sceny, kiedy ktoś ma kogoś wysłać na łono Abrahama, ale zwleka, gada, drąży, wyjaśnia. Po co opóźniać to, co jest istotą planu?

Otóż pojąłem - to, co wydawało mi się istotą, jest w gruncie rzeczy dodatkiem, w pewnym sensie koniecznym. A chodzi właśnie o te 3 minuty, godziny, dni gwiazdorzenia przed.

Nabrałem - w teorii - kwalifikacji na psychola z filmów klasy B Rh minus ;)

donpepego Al de Barana w Pendolino do SoundGarden

P.S. 90% prawdy + 10% świadomie wkomponowanej nieprawdy = raczej prawda, czy po prostu nieprawda? Ile waży taka prawda/nieprawda na barkach wypowiadającego, a ile na barkach odbiorcy świadomego, gdzie tkwi owo 10%? Czy z czasem waży coraz mniej, czy coraz więcej?

15.12.2016 :: 07:21 Komentuj (4)

Okręt mój płynie dalej











Ciężko powiedzieć, ile się widowni powtórzyło w CK Wiatraku z tej, która była tydzień wcześniej pod żyrandolami w Pałacu w Rybnej, ba - nie wiem, czy siebie samego traktować jako powtórzenie elementu, czy inny element.

donpepego z chaszczy, nor

P.S. Na świat nasz ludzki, polski, ziemski dziś patrzę, jak na punkcik na horyzoncie prawdziwego świata. Nie no, robię co tam trzeba na tym punkciku, tylko dusza zupełnie gdzie indziej melanżuje.

20.12.2016 :: 14:55 Komentuj (2)

Żebym nie zapomniał

Mody się zmieniają, ale nic się nie zmienia.
Ile ziarenek piasku, ile gwiazd na niebie.


Devin Leonardi: Two Friends on the Shore of Long Island, 2009, Acrylic on paper

... skoro pamięć tyle kosztuje, to niech też i jest z niej jakaś korzyść.

donpepego raz pod wozem, a raz pod Wozem

P.S. "Wherever you are, you are here".

21.12.2016 :: 17:06 Komentuj (2)

2016, idź już sobie

Z tego roku do zapamiętania:
- urodziny samopas w górach (z bonusowym spacerem po Cieszynie) - wyborny pomysł, wart kontynuacji,
- "My, dzieci z dworca Zoo" - książka, film - bomba emocji nieznanego dotąd rodzaju,
- Praga - czerwcowy koncert Paula McCartney'a i ogólnie fantastyczna doba, włączając w to podróż i towarzystwo Adama i Marka
- Wishbone Ash w "Kwadracie" w Krakowie, Penelope Cruz Fan Club w Gliwicach, Kat w "Wiatraku" w Zabrzu, Daukszewicz w Pałacu w Rybnej
- doświadczenia uczące, jak radzić sobie z długotrwale narastającym niepokojem, a potem bólem, nienawiścią i rozczarowaniem (nie da się za bardzo, ale trzeba próbować)
- ludzkie pierwiastki internetu, z jaskrawą na czele (np. w charakterze latarki-czołówki - z taką ksywą to jak znalazł)
- Pokrzywna, Pilica, Mirów, Bobolice, Pszczyna, Wodzisław, Góra Żar, Leśny Park Niespodzianek i inne miejsca odwiedzone z moją niesamowitą (czasem aż za bardzo) rodziną
- "poranne stronice" listów do siebie samego, rozmowy z Olgą
- "Bezcenny" Miłoszewskiego, "Książę Przypływów" Conroya
- Ola
- spacery o świtaniu wzdłuż Morza Czarnego, zakańczane leżakowaniem z lekturą
- "Written in the Stars" Martina Turnera, "Błysk" Heya, "You Want It Darker" Cohena, "Odchodzę wracam" Czyżykiewicza
- króciutki, przelotny spacer po Paryżu w wiosenny, słoneczny dzień
- "fasolki wszystkich smaków" - liczne chwile z dziećmi obfitujące w pełną gamę emocji, oparcie się w trudnych chwilach na bezwarunkowej, najczystszej miłości do tych coraz charakterniejszych indywiduów
- grywanie regularne z chłopakami na instrumentach głośnych i nieregularne samodzielne na cichych
- świnki morskie, które jeszcze nigdy nie powiedziały ani nie zrobiły nic głupiego ani złego



"Szczęście to nie tylko rzeczy, które przynosi nam los. To także te rzeczy, których nam los nie zabiera."

donpepego stosunkowo hojnie oszczędzony

P.S. Trza zakasać rękawy i się sprężyć, żeby 2017 uczynić lepszym.

29.12.2016 :: 16:47 Komentuj (10)




2018: 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl