Wycieczka

Wycie
czka
wką się
odbija.

donpepego dzienny wycieczkowicz

P.S. Napisałoby się coś lekko i ze swadą.

02.12.2011 :: 17:09 Komentuj (7)

Drabina

Śnił mi się budynek z zawalonymi schodami, w których miejsce wstawiono zdezelowaną drabinę, prowizorycznie.
Jakoś po tej drabinie dotarłem do murowanej klatki schodowej. I wtedy u dołu zobaczyłem kobietę bez rąk, jakby zagubioną i nie do końca rozumiejącą, że schodów nie ma. I jedoczneśnie spoza snu usłyszałem skrzeczącą rzeczywistość. Mimo, że już byłem świadomy, że kobieta przy drabinie to tylko sen, było mi trudno podążyć ku rzeczywistości nie pomógłszy bezrękiej kobiecie.

Czym jest ten budynek? Czym drabina? Czy moje miejsce na dole czy u góry czy gdzieś w drodze? Czy godzi się być nie fair względem postaci ze snu?

donpepego na szczeblu nieokreślonym

P.S. Wszystkosłysząca:
- A może sobie zostawię po bokach takie włosy trochę do przodu, jak Liam Galagher? A może Noel? A wiesz, że Noel i Liam Gallagher ze sobą nie rozmawiają?
- Tak, słyszałam.
Zaiste - słuch godzien pozazdroszczenia: słyszeć, jak zwaśnieni bracia milczą do siebie.

04.12.2011 :: 15:39 Komentuj (7)

Notka zastępcza

Wyprowadziłem dziś maszynę z koźlarni i aż pokwikiwałem w głos z radości jadąc skuterem do pracy.
Możliwe, że wracając będę cienko piszczał, ale w pierwszą stronę było bosko.

Weekend przyciężkawy, jak to weekend. Ale miodownik dobry. I są chwile, kiedy miarowy krok i prosta muzyka z prostymi tekstami są jak balsam.

Niebo dziś niesamowite, pełne życia, od klimatu w stylu "Ostatnie dni Pompejów" do zgoła niezimowej i niejesiennej świetlistości.

donpepego pełniący obowiązki

P.S. Żyć tak, żeby w razie czego móc wszystkim w jeden dzień pieprznąć i zacząć coś innego - to dobra myśl?

05.12.2011 :: 15:03 Komentuj (9)

Wybrzmienie

Przyznam szczerze, że wczorajszy P.S. też był P.S.-em zastępczym, zagadnieniem które zawisło w powietrzu podczas jakiejś rozmowy - a może obmowy? obmowa jest zła, za obmowę Mikołaj daje klapsy.

Mam mieszane uczucia rozpięte gdzieś w zakresie takim, jak piszecie. Do krótkich spontanicznych odpowiedzi na TAK myślę, że po chwili zastanowienia przychodzi refleksja, że całe życie spędzić na linii startu czy też na walizce to też trochę kiszka. Mimo że teoretycznie wkażdej chwili można wystartować w wybranym kierunku i to jest nęcące. Czyli zachowujemy energię potencjalną i nie wydatkujemy jej kinetycznie, po to, żeby mieć świadomość, że jak zechcemy kinetycznie, to możemy. Dodatkowa oddzielna rzecz, która mi nie przyszła do głowy to to, co pisze Jaskrawa i lepiej bym tego nie wyraził - choćby dlatego, że w ogóle o tym nie pomyślałem.

Lekkim odejściem od stawiania sprawy na ostrzu noża jest umiejętne pokierowanie rozwojem osobistym tak, by nie zginąć, kiedy sytuacja wokoło zmieni się diametralnie. Być zależnym od spraw, które dają szczęście - to w dużym stopniu nieuniknione. Ale można się uniezależnić od przywiązania do spraw, które dają byt. A to już coś.

donpepego przegad

P.S. "This is hardcore" - brzmiała mi pod nosem wczorja piosenka zespołu Pulp, gdym wracał na koźle przez niekozłową już, wietrzną i półśnieżną aurę.

06.12.2011 :: 11:22 Komentuj (5)

Młot, sen, kowadło, ogień

Rozsuwam rano rolety u dzieci z widokiem na ciemność i wieczny ogień i zasuwam wieczorem rolety u dzieci z widokiem na ciemność i wieczny ogień i rozsuwam rano rolety u dzieci z widokiem na ciemność i wieczny ogień i zasuwam wieczorem rolety u dzieci z widokiem na ciemność i wieczny ogień. I tak na zmianę. Pomiędzy suwami coś się dzieje, ale mało co przykuwa uwagę.

Dzisiaj rano między młotem a kowadłem w wykradzionym półśnie (północy półletniej?) przydarzył mi się Steve Hackett ze swoim "Snem nocy letniej" gitarowym koronkowo-atomowym z nieprzeszkadzającymi filharmonikami, dwa krótkie utwory zachwyciły.

Aha, wieczny ogień to nie jakaś głodna metafora, tylko niegasnący płomień z koksowni na horyzoncie, koksownia wypala nadwyżki gazu koksowniczego z procesu technologicznego. Jak im lepiej idzie sprzedaż nadwyżek, to wieczny ogień mniejszy. Proste.

donpepego z nadwyżkami do spalenia

P.S. "Tato, umówiłem się z Maksem, że jak jego mama umrze, to ja też przyjdę, a jak ty umrzesz, to Maks też przyjdzie. Na pogrzeb." Ale się ustawiłem, nie? Chyba już zacznę zbierać na stypę.

07.12.2011 :: 10:22 Komentuj (10)

Rude do niebieskiego pasuje



I tak wesoło chlupotało o burtę, jak się podpływało.

donpepego, ale ten wrak to nie ja

P.S. "... i w tej kwestii musimy mówić wszyscy jednym głosem, o dwunastej w nocy obudzeni!" - słyszę z biurka obok.

08.12.2011 :: 14:13 Komentuj (13)

Momentum

Wczoraj po padnięciu na ryj wczesnym motywacja do snu po kąpieli osłabła, stąd w nocy ciekawie poczytałem Newsweeka, jak również posłuchałem sobie "Momentum" Steve'a Hacketta.

I przez takie rzeczy jak "Momentum" w (nie)odpowiednim momentum potem rzeczywistość nie ma szans. Góra skali ustawia się tak wysoko, że cokolwiek by się potem w dzień działo, jest poniżej dołu. Trzeba chyba popracować nad przedłużeniem skali albo przestać bywać na wyżynach.

donpepego nieznośnie egzaltowany i afektowany dziś

P.S. Mam fajnego woielorybka - stojaczek na zdjęcie. Od dawna. U dołu stojaczka sześcian, w nim płyn ciężki niebieski i lekka woda, na powierzchni niebieskiego miły delfinek pływa z wyblakłym od pływania brzuszkiem. Jak mu się zrobi burzę, to tak fajnei na fali się smyka. A u góry to dopiero! A pracy dzisiaj dużo.

09.12.2011 :: 15:16 Komentuj (4)

Pies bez makijażu

Złote przeboje do tańczenia najlepsze - na poranny dansing z moją ulubioną partnerką do tańca trafiło się "All That She Wants" Ace of Base (lubię! z Bieszczadami się kojarzy, o ironio!), "Boys" Sabriny (ekhm, wiadomo - i w sumie fajny kawałek, taki bezpośredni), Maryla "Ale to już było" (no i co z tego, że było, właściwie wszystko już było)... wreszcie "Every Breath You Take" The Police (o dziwo, oryginał!), który oprócz hopsania skłonił mnie do refleksji, że to psychol jakiś się wypowiada w tej piosence.

Bo ja rozumiem, drogie Panie, że Boski Sting, że kawał talentu i charyzmy, głos zdalnie zdejmujący bieliznę przez głowę, że seks tantryczny, że uśmiech, spojrzenie, ciało i w ogóle, ale... czy naprawdę chciałybyście być pod stałym monitoringiem, jak w tekście? Ani w nosie podłubać, ani poflirtować z kolegą z finansów, ani nabluzgać komu, ani powiedzieć jednej koleżance tak, a drugiej siak, ani puścić pocztówki czy oka pod zakazany adres, ani wyjść z psem bez makijażu... Każdy oddech, każde słowo, każdy ruch, każda złamana obietnica... "Obserwuję cię!"

No litości! Myślę, że szybko magia "Every Breath You Take" ustąpiłaby panicznemu "Don't Stand So Close To Me!" tegoż samego zespołu.

donpepego watcher raczej of the skies z innego repertuaru

P.S. Utknąłem w "Profesorze Wilczurze". Muszę przetkać czymś zupełnie z innej beczki, może "Mag" albo "Na wpół uśpieni w żabich piżamach"; na "Szwejka" jeszcze nie czas.


10.12.2011 :: 12:48 Komentuj (11)

Fajrant

Jestem spocony jak świnia i mam trochę ponad godzinę na doprowadzenie sie do stanu używalności.
Woń pracy fizycznej nie jest najlepszym, co można wnieść na galową konsumpcję w lokalu o nazwie "Atmosfera".

Pozostaje dokonać niezbędnej toalety w toalecie, wyfraczyć się z zasobów samochodowych i wio.
Niech chociaż tam dobrze nakarmią, bo nie było kiedy pomyśleć o głodzie... Ale on przyjdzie.

donpepego magazynier plenerowy

P.S. Następnym razem inaczej to zorganizuję. Chociaż w sumie?..

12.12.2011 :: 17:24 Komentuj (7)

Jak zacieśnić relacje

"Ten czas - drugą połowę grudnia - wykorzystajcie na zacieśnianie relacji. I dodatkowe dopchnięcie."

Przesłanie dla działu sprzedaży. Nic dodać, nic ująć. Tylko trochę dopchnąć.

donpepego niemaczający w tym palców, przynamniej nie wprost i nie po łokcie

P.S. Wczorajszy wieczór w sumie udany, ale te nieduże porcje niezbyt smacznego jedzenia mogliby podać wcześniej ;-) Na fotce obok - autoportret w drodze do Atmosfery.

13.12.2011 :: 17:07 Komentuj (12)

Ich świat to blat



Jak gdyby nigdy nic spotkali się około 6:48 pod kuchennym księżycem.

I porwał ich uczucia zew, choć wiedzieli dobrze, że karą jest zlew.

donpepego sympatyk utensyliów kuchennych

P.S. Adam Cohen - bardzo niedaleko padło jabłko od jabłoni. Ładna piosenka "Out of Bed", sformułowania i wszystko - taki Leonard w wersji light.

15.12.2011 :: 10:06 Komentuj (10)

Odliczanie do klocka



Trochę się opuściłem ostatnio z pisaniem o dupie i sraniu, więc nadrabiam fotką z podróży (spod róży?) do pracy dzisiaj.

donpepego trzy dwa jeden...

P.S. Metallica "Kill'em All" jakąś mega-płytą dla mnie nie jest, ale miło się słucha. Trochę jak Pentargam, może mniej rasowa i bardziej pryszczato-młodzieńcza ta muza, ale miło sie słucha.

16.12.2011 :: 11:30 Komentuj (13)

Zep Sabbath

Śniło mi się dziś, że byłem w Metal Mind Productions, ale firma wyglądała zupełnie inaczej, niż kiedy w niej byłem naprawdę; tym razem było to coś w rodzaju wielkiego teatru z niezliczoną ilością korytarzy, zakamarków, schodków, drzwiczek, dziwnych pomieszczeń niewiadomego przeznaczenia, istny labirynt, który można było przemierzać i przemierzać. I na jednym z zakrętów znalazłem pendrive'a z odnalezionymi cudem nagraniami Black Sabbath z udziałem Roberta Planta i Jimmy'ego Page'a.

Przyznaję - wziąłem, czyli ukradłem. Na swoja obronę mam świadomość, że to nie jedyna kopia, że po prostu będę miał to wcześniej niż szeroka publiczność. Cóż, jak widać - co innego jakieś tam cielesne zakazane rzeczy w snach, wtedy do odparcia pokusy moja moralność często wystarczy, a co innego takie rarytasy muzyczne, nie?

Śniła mi się też po wyjściu z Metal Mind miła, ciepła i pełna porozumienia rozmowa z kimś, kogo w prawdziwym życiu wspominam z licznych emocji, fajerwerków, akcji i zalet, wśród których jednak ciepło i porozumienie jakoś nie przychodzą na myśl w pierwszej setce. Czas robi swoje - przynajmniej w snach.

Już drugi dzień coś mi siedzi w karku.

donpepego snodziej

P.S. Czytam sobie od koleżanki Dzikuski "Życie prywatne elit artystycznych Drugiej Rzeczypospolitej" Sławomira Kopra. Fajna alternatywa dla współczesnego świata celebrytów.

18.12.2011 :: 13:00 Komentuj (3)

Ugór po horyzont

Ugór nie jest jakiś szczególnie odrażający ani orka nie jest szczególnie trudna. To nie to.
Sęk w bezkresności ugoru. I niepotrafieniu wyorania zeń chęci do dalszego orania.

Gdzieś tam podobno są Bieszczady. Gdzieś są wschody i zachody, szum morza, dni bez kalendarza i zegarka, rozmowy ludzi, a nie tylko pogawędki robotów czy komunikaty wspólników codziennej zbrodni.

Czasem stamtąd jakieś promyki omiatają ugór. Jest pamięć, jest wyobraźnia. Druga wypiera pierwszą.

donpepego ugórek kiszony

P.S. Zespół "Piersi", koncertówka z roku 1993 - cymesik. Akurat na granicy moich możliwości darcia mordy do wtóru. "Skop po mordzie melancholię" - wiśta wio łatwo powiedzieć ;-)

19.12.2011 :: 10:36 Komentuj (5)

Motyla noga

Dzisiaj będą w punktach niezwiązane ze sobą fakty i obserwacje, z których nic nie wynika:

- od 2 tygodni noszę w plecaku zupkę chińską serową i jakoś nie było okazji.
- zgubiłem szalik, ale go znalazłem po 2 dniach.
- zgubiłem książkę "Na wpół uśpieni w żabich piżamach", podejrzewałem córkę o przywłaszczenie (bo lubiła też ją "czytać" i ustawiać na swojej pólce z książkami), jednak dziś po prawie tygodniu książka się znalazła. w plecaku pod zupką chińską. tam ją schowałem przed córką.
- właśnie zabieram się do roboty pracowej - rzeczy których nie będę robił jutro, bo jutro mam wolne.
- w pracy zostawiłem słuchawki do grajeczka, jak z obłędem w oczach i w miejscu po duszy, skończywszy najgrubsze tematy przed dniem wolnym, wyrywałem do chaty, już wiedząc że się spóznię. jutro słuchawek nie odzyskam, bo mam wolne.
- w ogóle nie mam ochoty na alkohol. i to już od kilku dni. ale liczę, że mi to przejdzie.
- "and I sing this for the captain, whose ship has not been built [...] for the primaballerina who cannot dance to anything" - jedne z bliskich mi słów, Leo Cohen "The Captain" [poprawka - piosenka nosi tytuł "Heart with no Companion"].

donpepego remamętny

P.S. "Tato, a jeden z Motylków kopnął Patryka z buta prosto w ryja" - news z przedszkola. Motylki to inna grupa.

21.12.2011 :: 21:55 Komentuj (7)

Serowa

Zupka nadal niezjedzona.

donpepego wstrzemięźliwy

P.S. Odświeżyłem bardzo miłą znajomość z debiutancką płytą zespołu Quidam. Nadal jest bardzo miła i nadal debiutancka. Późniejsze to już dla mnie prog-rock bez wypieków, a na tej mmm wypieki takie, że niejedna piekarnia by się ze wstydu zapłoniła.

23.12.2011 :: 17:04 Komentuj (5)

Kierunek

W łóżku przez sen kręcę się przeciwnie do ruchu wskazówek zegara - takie mi się to zawsze wydawało jednoznaczne. Tymczasem jeśli spojrzy się na zagadnienie od strony nóg, to kręcę się zgodnie z ruchem wskazówek.
Wniosek - czas jest względny.
I drugi wniosek - da się zgodnie, kwestia spojrzenia z innej strony.

donpepego kręciśpioch

P.S.1. "Mamo, nie mów takich dupich dupotów" - mówi moja córka, usłyszawszy jakąś uwagę pod moim adresem. A chwilę pózniej przy śniadaniu - "Mamo, nie wydupiaj się, nie zaczepiaj mojego taty!". Taki urok wieku, kiedy jest się już wygadanym, a jeszcze niektóre głoski brzmią nie tak ("g" na "d", "k" na "t"). Staramy się jej nie podpuszczać w tym kierunku, ale czasem strasznie kusi.
P.S.2. W sumie czasem niech ta mama pozaczepia i czasem niech mówi dupie dupoty, nie mam nic przeciwko ;-)
P.S.3. Tato, a wiesz, że w moim klubie będzie przedstawienie o kosmosie? Tausa będzie kosmonautą! Ma kombinezon i go lubi - właśnie powiedział Bartek. No to kłaniam sie Państwu i odpalam rakietę!

24.12.2011 :: 08:58 Komentuj (3)

Wieczysta nieczystość

Przedwczoraj jasnym punktem dnia był kwadrans spędzony na oglądaniu u cioci starej kasety VHS z filmem o tym, jak jej zięć gotuje ziemniaki.

Czytam po kawałeczku "Listy na wyczerpanym papierze" Agnieszki Osieckiej do Jeremiego Przybory i Jeremiego Przybory do Agnieszki Osieckiej. Otrzymałem. "Mag" spełzł również z regału ku łożu i łypie. Elity międzylecia dwudziestowojennego także nęcą klimatem.

A może szczęście to świadomość, że świetnie się wie, co by się chciało?
A nieszczęście to odkrycie, że jednak zle się wiedziało?
Albo że nie chce się nic? A może to właśnie szczęście?

donpepego któremy wydaje się, że wie

P.S. Tytuł knotki bierze się ze skośnego przeczytania dwu sąsiednich pozycji podrożonego czynszu przymagnesowanego na lodówce - użytkowanie wieczyste i wywóz nieczystości.

27.12.2011 :: 09:42 Komentuj (11)

Bywaj



donpepego przechodzący mimo

P.S.1. Zaś wino ze lwem będzie na zaś.
P.S.2. "Listy" czyta się wybornie, z wielokrotnym uniesieniem brwi w kwestii: jak pięknie może się dziać poezja między dwojgiem ludzi niepołączonych prozą.

28.12.2011 :: 12:53 Komentuj (9)

Równowaga względna

Na jednej szali - skazańcza wędrówka między markami, regałami, stoiskami, kasami, bogactwem towarów i ubóstwem zdrowego rozsądku, z natrętnym sprawdzaniem, czy nic nie zginęło z bogatego zestawu tobołów i osób towarzyszących, z niepoddającym się rozumnemu tamowaniu rozchodem pieniądza metalowego, papierowego, plastikowego oraz najtwardszej waluty - świętego spokoju - w zamian za dobra, które osobiście latają nam koło dupy, z zazdrosnymi, powłóczystymi, krzyczącymi wręcz łypnęciami w stronę tych bez balastu, pośpiechu i kupujących tylko to, co chcą posiąść, oraz tych, które ewentualnie mogłoby się posiąść, gdyby nie.

Na drugiej szali - kilkusekundowy spontaniczny kwartet taneczny na parkingu w wykonaniu swojej drużyny, po akcji.

Powiadają - porównujcie jabłka do jabłek. Nie ma jednoznacznego przelicznika jabłek na śledzie. W sumie wróciłem do domu zadowolony, choć przyznaję, że jest to zadowolenie wymagające znacznie więcej abstrakcyjnego myślenia, niż mogło się śnić dekadę temu. Abstrakcji rozpiętej między własnymi odczuciami i myślami w rzeczywistej rzeczywistości, a nie wyabstrahowanej syntetycznie z najtrafniej opisanych cudzesów.

donpepego po-galernik

P.S. Paul McCartney na grudniowych koncertach wyciąga takie cudaczne utwory do zagrania, że aż "serce roście". W Moskwie na ten przykład "Come and Get It", "The Word" czy "The Night Before". Mam nadzieję, że to nie zagęszczanie ruchów przed odejściem. W każdym razie mam taki kajecik, w którym przed laty literka po literce wykaligrafowałem wszystkie tytuły utworów The Beatles, a przy tych które znam też w w wersji koncertowej, zaznaczałem ptaszki. Teraz zdążyłoby się już zebrać pokazne stado ptactwa, z czego sporo w ostatnich kilku latach. Aha, solowe też wyciąga z lamusa - ja bardzo lubię solowe rzeczy. Nie tylko Paula.

29.12.2011 :: 23:03 Komentuj (5)

Towar



Wolałbym "dobrze rokujący". Choć spotkałem w życiu parę towarów dobrze rotujących.

donpepego wolnorot

P.S. Syn natomiast, otrzymawszy samochodzik-agentkę z filmu "Auta 2" i zestawiając go (ją?) z samochodzikiem-agentem z tegoż filmu, posiadanym dłużej, eksploruje tematy zakochiwania, całowania, żenienia itp. W taki trochę dziecięcy, a trochę inżynierski sposób. I pyta:
- Tato, a ty lubisz się całować ze swoją żoną?
- Tak. - odpowiadam.
- A z kim jeszcze lubisz się całować? - strzela z biodra.

Co byście odpowiedzieli?

30.12.2011 :: 18:47 Komentuj (12)




2018: 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl