Czas a przemiana materii

Twoja dzisiejsza uczta to twój jutrzejszy stolec i pojutrzejsze nic, asolutnie nic.
Chyba najwyższą i najżywszą formą bytu jest to, co wcześniej - twój wczorajszy głód.

donpepego przedwczorajszy filozof

P.S. Porządki pracowe wykazały, że pod Ważnymi Rzeczami posiadam biurko - i to znacznie większe, niż miejsce na klawiaturę i monitor, pod którym istnienia biurka właściwie się spodziewałem.

03.12.2010 :: 11:32 Komentuj (7)

Jutro kupuję własny dupolot



Tyle o sobocie, a w niedzielę na odmianę fajnie - dla ducha bootlegowa koncertówka Juliana Lennona, a dla ciała - i dla ducha jeszcze bardziej - wyprawa dupolotowa z Bartoszem przedpołudniowa i dupolotowo-sankowa z Bartoszem (i nie tylko) wczesnowieczorna na spontan na duuuużej górce w parku w Katowicach. Super się zjeżdżało, zadziwił mnie syn chęciami i osiągami sportowymi, a i własna dupa nabiła kilometraż zjazdowy aż miło.

donpepego

P.S. "Kochankowie i mordercy" Parala zostali mi na jeden wieczór, max dwa, a z półki wyżej sroży się Dostojewski. Zresztą ten Paral też sroce spod ogona nie wypadł w kwestii zagmatwania ludzkiej duszy w nieludzkich realiach, plus nowatorska narracja.

04.12.2010 :: 17:00 Komentuj (5)

Staram się nie wyglądać perfekcyjnie

- powiedziała dziś rano z okładki kolorowej gazety jakaś ładna buzia.

Satysfakcja: mi to wychodzi lepiej. Nawet bez specjalnych starań.

donpepego plusquamperfectum

P.S. I klasyka gatunku: pół godziny zostało na przygotowanie rekomendacji z 11-stronicowego dość najeżonego dokumentu i zrobienie prezentacji na kompletnie inny temat.

07.12.2010 :: 16:30 Komentuj (3)

Zdies' rastamanam nieliekko

Mam taką przypadłość od przedwczoraj, że w rękach mam siłę i zręczność oseska lub starca. Przy zginaniu boli, prawdziwe akrobacje gdy trzeba buty zawiązać, rozporek zapiąć czy odpiąć zatrzaski ubranka córki. Przypuszczam, że i laur wyśmienitego szybkootwieracza zapięć staników mógłby zsunąć się nieco z mej utrudzonej przypadłością skroni, gdyby okazja się nadarzyła, na szczęście jakoś ostatnio się nie nadarza. Przypadłość nieszczególnie się wpasowała we wczorajszy wyjazd służbowy, który wymagał kilku spośród wspomnianych i paru niewspomnianych zdolności manualnych. A jak normalne miejscówki w pociągu są wyprzedane, to sprzedają takie inne - "bez wskazania miejsca".

Fajny patent, można też tak sprzedawać np. mieszkania w zasiedlonych budynkach czy kwatery na przepełnionych cmentarzach.

Za nic mając tłuszczę, która z obłędem w biznesowych oczach wyszukiwała miejsc na swe dupska i laptopska, stanąłem w korytarzu przy drzwiach, zapuściłem na słuchawki Juliana Lennona i z torby dobyłem "Zbodnię i karę", stałem i czytałem, w okolicach Pruszkowa stało się, co się stać musiało - lichwiarka zabita. Strasznie dobrze się chłonie tę lekturę, tak aż się nurza w niej człowiek, piękny język, piękne postacie ludzkie, satysfakcja wielka. Takie chwile nazywam szczęściem - coś tam może i niewygodnie, ale widok za oknem mknie, a ja sobie jadę i czytam. A od dziś przez tydzień mam L4 na tę przypadłość. Po lekarzu 15 minut w pracy na pogaszenie najpilniejszych pożarów przed absencją trwało około 4 godzin oczywiście.

donpepego na rewirze

P.S. Czy gruba dupa od leżenia i czytania mądrych książek różni się czymś od grubej dupy od leżenia i oglądania głupich seriali?
I czy nie jest manipulacją takie postawienie sprawy, pomijające całkowicie istnienie mądrych seriali i głupich książek?
Oraz chudych dup?

10.12.2010 :: 21:37 Komentuj (13)

Perspektywa z elementem retrospektywy



donpepego introspektywny

P.S. Dziś poćwiczę kolędy, wymyślę jak zrobić projekty w corelu bez corela, dentystka rozwierci mi kanał, a mama wymieni pierwszy tom na drugi. Na razie luz.

15.12.2010 :: 11:00 Komentuj (8)

Szatańskie kotlety

Ale byłby mezalians, gdyby na Miodowego Szatana spadł Pasztet Gajowego!

Czy wam też nazwy na mięsnym przywodzą na myśl osoby?

donpepego salami rushdie

P.S. Ząb spoko, kolędy spoko, tom spoko, zostaje corel. No ale coś musi być niespoko.

16.12.2010 :: 12:02 Komentuj (5)

Czege Wara z Linoleum



Wytupany, wyszurany, wyźdurany obcasami przez ostatnie ćwierć wieku w windzie.

donpepego mimowolny współtwórca

P.S. Ostatni dzień L4.

17.12.2010 :: 11:00 Komentuj (8)

Burczoły

Mam bardzo wiele do powiedzenia na mnóstwo termatów, z których żaden specjalnie mnie nie interesuje.
A kiedyś myślałem, że mówi się nie gruczoły, tylko burczoły.

donpepego siódmak

P.S. Czy godzi się płakać nad śmiercią ostatniej cząsteczki swego ciała, która pamięta coś, co było 7 lat temu? Bo podobno co 7 lat nie zostaje już ani jedna cząsteczka ta sama, co była. Ciekawe, które zostają z nami najdłużej. Bo które najkrócej, to nie tak trudno wykoncypować, zresztą stosunkowo łatwo je wypędzić.

21.12.2010 :: 17:35 Komentuj (6)

Spodnie

Słuchałem sobie dziś rano zespołu Dod Kalm i w dość poważnym tekście usłyszałem "osrane spodnie" lub też "obsrane spodnie", nie byłem pewien. Okazało się, że jest tam "od strony spodniej", w kontekście obłudy i zakłamania.

Trudne wyzwanie dla śpiewaka, zaśpiewać żeby się nie kojarzyło. Właściwie mogłyby być też obsrane spodnie od strony spodniej, takie ćwiczenie dla lektorów. Miła płyta, fajne brzmienie.

donpepego od strony wierzchniej

P.S. Wczoraj natomiast przy "Zbrodni karze" oraz szklaneczce wina z Argentyny słuchałem sobie albumu "Sgt Pepper's Lonely Hearts Club Band" Beatlesów, próbując sobie przypomnieć, od kiedy znam tę płytę - i będzie z 20 lat. Genialna rzecz. I nie ma tam chyba obsranych spodni, ale na wszelki wypadek posłucham jeszcze.

23.12.2010 :: 14:45 Komentuj (5)

Niewysłowienie

"Juliet, naga" Nicka Hornby'ego - rewelacja, jak dla mnie.

Mam wrażenie, że kilkadziesiąt i więcej lat temu książki pisane były bardziej "od" niż "do". Że pisarz wykrzesywał je z siebie i oddawał światu, nie analizując, kim jest czytelnik i gdzie w książce odnajdzie siebie (ani ile sztuk się sprzeda). Czytelników tych dawniejszych książek łączy może wiele cech, ale bardziej na zasadzie "co im w duszy gra", niż segmentacja demograficzna. Książek świeżo napisanych czytam niewiele, zdecydowanie za mało, żeby generalizować, ale właśnie przy prozie Hornby'ego odnoszę wrażenie, że target jest dość wyraźnie określony, nie tylko wg prostych kryteriów typu wiek, etap życia, wykształcenie, ale też dużo bardziej przemyślnych, nakierowanych na nieliczne rejony niezapisane... Tu mi brakuje języka na doprecyzowanie. Może ma to związek z tym, że w pewnym sensie kiedyś była gospodarka niedoborów, a teraz nadmiarów, także w literaturze (chyba jeszcze lepiej widać to w muzyce), co sprzyja takiemu mniej lub bardziej świadomemu analizowaniu odbiorcy.

Coś się dziś wysłowić nie umiem, choć chodzi mi o coś. Tak czy owak w kategorii nazwanej przez Paula McCartney'a "paperback writer" Nick Hornby jest absolutnym miszczuniem i nie mam na myśli, że to jakaś gorsza kategoria, tylko taka bliższa rynku po prostu. Bez szkody dla bliskości człowieczym sprawom, o których się nie śniło filozofom.

donpepego, ubrany

P.S. Moje niewyspanie w porównaniu z niewyspaniem niektórych to prawie jak wyspanie.

27.12.2010 :: 16:40 Komentuj (12)

Żeby nie zapomnieć fajnego czasu

Kronikarsko: spacer po ulubionym lesie z ulubioną muzyką - w dzień(!) - przyswojony wykład nt. kryzysu światowego z częściowym przynajmniej zrozumieniem mechanizmów (banki, operacje międzybankowe, bańka nieruchomości, złe kredyty, pakiety pomocowe rządów, niewydolność gospodarek narodowych wobec bankierstwa ponadnarodowego), mięsko pokrojone na kawałki, fajna podróżna rozmowa z synem, ubranka dla Tausy i Romana, opanowanie nieużywanych dotąd funkcji telefonu, poczytanie sobie ok. 18 czy 19(!), nieliczenie czasu, dobre wyspanie, kawałek "Podróży Pana Kleksa" z mistrzowskimi efektami, scenografią i muzyką, teraz koniec dwudniowych wakacji.

donpepego niezapominajek

P.S. Zapulsowało mi też, jak to w miłych chwilach, przypuszczenie o realności spełnienia marzenia o nagraniu albumu, który miałby ręce i nogi. Metaforycznie rzecz jasna, uprzedzając supozycje, bo dziecek dość.

30.12.2010 :: 21:09 Komentuj (5)




2018: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl