W niepewnych kręgach

Przyśnił mi się w dzisiejszą noc bezsenną (miewam takie 2-3 razy w roku) fajny kawałek piosenki.
Przyśnił na tyle konstruktywnie, że nawet rozkminiłem na cacy układ sylab i akcentów.
To teraz sobie gdzieś tam rozbrzmiewa na łąkach i urwiskach snów bezsennych - bo oczywiście zapomniałem.

Chwilowa niepełnosprawność kręgosłupowa nakręca człowieka przekornie do chęci różnych działań.
Oby chęć nie minęła wraz z niepełnosprawnościa.

Na ile prostolinijnym być, żeby było dobrze? Zawsze myślałem, że im bardziej, tym lepiej. Ale wychodzi, że nie.
Że mniej problemów komunikacyjnych i obcości by było, gdybym też pełzał w mule i wodorostach. A ja chyba nie chcę. Chyba nawet na pewno. Na pewno. Uwielbiam grząskie historie w książkach - choćby, nomen omen, "Czynnik ludzki" Grahama Greene (wyborny!) wczoraj skończony. Na wyciągnięcie ręki zdecydowanie nie lubię. Oczywiście, zawsze można odwołać się do przemożnej siły splecionych okoliczności, że ja pewnie bym też z kamienną twarzą lepił latami posągi z gówna, gdyby tak bardzo przycisnęło. Przyciskało. Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono - nie porównam, nie porównasz, kogo bardziej, a nawet jeśli, to co z tego? Więc zostaje osobność, ostrożna konfederacja, nie unia. Jak się to pojmie i zacznie praktykować, to jesteśmy w domu.

Ścieżka dźwiękowa wynagradza babole fabuły i to ona mnie tu trzyma.

donpepego fabol babuły

P.S. Po Greene'ie kolej na Hellera "Nie ma się z czego śmiać", w ogóle zdziwiło mnie, że ten Heller to niewiele książek napisał, na tyle niewiele, że brakuje mi tylko jednej do kompletu (nie licząc wspomnianej nie-powieści). W sumie fajnie, bo nie o ilość chodzi, każda z nich ma swoje indywidualne jaja; z drugiej strony u takiego Kundery lubię to, co też i u Irvinga - że do pewnego stopnia piszą wciąż tę samą książkę czy dwie, lepią ileś razy z tych samych motywów i klimatów, jak Oldfield. To też mnie tu trzyma.

06.11.2017 :: 17:31 Komentuj (2)

Libra to waga, a liber to książka - przypadek?

Kobieta to taki trochę zwój pergaminu z wiedzą sprzed wieków, trochę zapach świeżego druku, od którego w głowie nieraz się zakręci, trochę tabliczka gliniana, trochę kamienna (ale niepodobna w treści do mojżeszowych), trochę beletrystyka, trochę literatura faktu, trochę poezja, trochę sensacja, trochę hieroglify w piramidach, trochę Mahabharata, trochę Kamasutra, trochę Kabała; trochę komiks, a trochę audiobook, trochę księga skarg i zażaleń, a najbardziej to chyba "Księga Dżungli".

donpepego błogosławiony między regałami

P.S. Wracając do latających smoków - draco volans w wydaniu kobiecym ma znacznie mniejszą gulę u szyi, niż samiec. Samica ma małą i niebieskawą, samiec - wielką, żółtą, nakrapianą. Przed kopulacją samiec rozwija swoją gulę i trzykrotnie (!) okrąża wybrankę. Ona eksponuje swoją gulę tylko wtedy, kiedy odmawia udziału w amorach.
(Źródło)

07.11.2017 :: 11:36 Komentuj (9)

Liar, liar

Kłamca z pierwszej linii - ten, co prosto w oczy, jak wyćwiczona maszyna, z opanowaniem, świadomością, wyczuciem "słabych" punktów ofiary, znawstwem jej zwyczajów, w ramach służby wspólnej sprawie z kłamcą z drugiej linii.

Kłamca z linii drugiej - ten, co technicznie patrząc właściwie nie kłamie, nie ma okazji, tworzy legendę ułatwiającą temu z pierwszej linii racjonalizowanie postępowania, nie wie lub udaje że nie wie o każdym z tych razów, kiedy to dla niego ten z pierwszej linii kłamie komuś prosto w oczy.

Który bardziej niebezpieczny? Bardziej wyrachowany? Bardziej odrażający? Bardziej żałosny?

Snajper czy generał?

donpepego nieco postrzelony

P.S. Świetnie się czyta Hellera "Nie ma się z czego śmiać", tyle w tej książce ciepła i życzliwości względem ludzkich słabości, taka pochwała otwartości i fantazji w podejściu do rzeczywistości, dystansu i humoru, kiedy życie nie rozpieszcza! A na Śląskich Targach Książki - z których miałem ochotę zwiać ledwo tam wszedłem i tylko spotkanie z Z. Miłoszewskim mnie trochę wstrzymało - zakupiłem ostatnią brakującą mi powieść Hellera "Namaluj to". Będzie co czytać ;-)

14.11.2017 :: 14:35 Komentuj (6)

Latajmy, póki skrzydeł



donpepego chodzący, póki nóg

P.S. By się coś też, póki strun. Ale wciąż niemoc, niemota, zamotanie, zaniemota, chyba coś przed sobą ukrywam...

15.11.2017 :: 13:26 Komentuj (5)

Niektóre postacie pojawiają się przelotnie, niektóre zostają dłużej





A w sercu i głowie i tak wybieramy sobie, które chcemy.

donpepego też może czyjś rysunek na szkle

P.S. Graham Nash, dość nowy (2016) album"This Path Tonight" - zasłuchuję się w dziarskich smętach starego hipisa od wczoraj.
Np. "Beneath The Waves" - DO POSŁUCHANIA


17.11.2017 :: 13:18 Komentuj (1)

A może, amorze?

A może nieuchronność utraty wiary w świętego Mikołaja ma nas przygotować na nieuchronność utrat innych wiar?
A może są enklawy jakieś dwuosobowe, które traktują się wzajemnie serio na dłuższą metę?
(świat poza tym najlepiej traktować niezbyt serio)
Może do nich przychodzi Mikołaj?

Dzisiaj kolorowy, chaotyczny, żywy, rozmigotany dzień. Wśród swoich. Fajnie.

donpepego w przypadkowej migawce

P.S. Podobno prawda wcale nie leży pośrodku. Tylko tam, gdzie leży prawda.

24.11.2017 :: 17:19 Komentuj (6)




2018: 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl