17:17

"Nie mam dowodów na istnienie świata zewnętrznego" - wyczytałem dziś rano (!) w książce.
Względnie powstało we mnie wrażenie przeczytania - w przypadku, jeśli świata zewnętrznego nie ma.

Michał Protasiuk - "Punkt Omega", fajna lektura dla rozkminiaczy.

donpepego dopuszczający taką alternatywę

P.S. Piękne "Raingods With Zippos" Fisha.

02.11.2012 :: 17:17 Komentuj (3)

Zagwozdka dla tych, co posiedli lenguydż

Jak byście jednym słowem (z podmiotem domyślnym) przetłumaczyli na polski "it echoes"?

donpepego też echował

P.S. Mając świadomość bliskiego końca sezonu jeszcze bardziej doceniam radość z dojazdów do i z pracy skuterem, deszcz mi niestraszny, to chyba ulubione chwile dnia. Dziś mi przyszedł do głowy w drodze fajny riff do utworu, któremu riffu brakowało, mam nadzieję że go nie zapomnę.

05.11.2012 :: 14:10 Komentuj (6)

Proszę przekazać musze, że z bólem udać się muszę



donpepego impacjent, czyli niecierpliwiec

P.S. Jeśli chodzi o pałeczki, to wierzcie mi na słowo - były.



Jak do prędkości dojdzie precyzja i feeling, to sekcję rytmiczną już mamy.

07.11.2012 :: 13:39 Komentuj (5)

Jak ma na imię amerykańska Maryna?

Słucham sobie pierwszej płyty zespołu America (tej z Bezimiennym Kuniem), kurcze, zawsze ją lubiłem, a teraz słyszę jak fajnie tam pracuje bas elektryczny zupełnie rockowy przy gitarach akustycznych folkowych. Żre to zestawienie, bo często przy subtelniejszej muzyce bas też jest taki dżezowy, jakiś bezprogowy albo kontrabas, też fajnie, ale tu narmalne motoryczne bam bam bam elektryfikuje przekaz, bez tego byłyby mimry z mamrami.

Mam też ich inną płytę, na odwrocie okładki jest trzech kudłatych ciepło ubranych gości w słoneczny zimowy dzień na schodach drewnianej chaty - i tak mi się to zdjęcie fajnie kojarzy, że zawsze Americę widzę jako paru luzaków którzy wyskoczyli na parę dni do górskiej chaty, grają na gitarach razem, w rozsądnych ilościach popijają piwo czy wino, gadają o dupie Maryny (jak ma na imię amerykańska Maryna?), cieszą się bo się widzą pierwszy raz od dawna, zębate słońce prześwieca przez firanki, jest 10 rano, są wyspani i nigdzie nie muszą iść i jest czas na wszystko.

donpepego końfabulant

P.S. A z Beth Hart i Joe Bonamassą to mam dwoiste uczucia - tzn. podoba się, słucha się dobrze, ale też i brzmi mi to jak doskonała, idealna podróba prawdziwej muzyki, nie umiem wytłumaczyć czego i dlaczego mi brakuje. Może nie brakuje, może za bogato jest? U zespołu grającego muzykę typu Iron Maiden by nie brakowało, tam tego nie trzeba, bo ona z założenia jest mechaniczna, komponowana matematycznie metodą losowego zestawiania rytmów i wysokości dźwięków i sprawdzania czego jeszcze nie było (ten ostatni etap nieraz pomijają)... A w bluesie i bluesrocku szukam czegoś nienazwanego, jakiegoś błysku i skazy, czegoś co jedni mają, a drudzy próbują imitować na bazie istniejących już wykonań tych pierwszych. Podobnie lubię The Brew, ale tak jakoś przez szybkę. A może sobie dorabiam ideologię w stylu "najlepiej to było przed wojną"? Bo w sumie cieszy mnie ta muza.

08.11.2012 :: 12:11 Komentuj (3)

Cisza [na zawsze]



Program do robienia muzyki najwyrazniej chce mi coś powiedzieć.

donpepego głuchy na sugestie

P.S. Żeby spać i śnić, trzeba chyba żyć. A może nie? Ciekawe, czy powłoka cielesna jest konieczna do śnienia. Inne jej zastosowania jakoś mało mnie kręcą ostatnio. Ale to jedno jest warte świeczki.

08.11.2012 :: 22:50 Komentuj (7)

Strofy ze strefy

"Szklana pułapka" i butelka wina
Weseli się chłopak, raduje dziewczyna
Butelka wina i "Szklana pułapka"
Niech żyje Polsat i pobliska Żabka
"Pułapka szklana" i wina butelka
Na nerw napięty to radocha wielka
Wina butelka i "Pułapka Szklana"
Jupijajej, dla pani i pana

Acz bacz, by nie odkryć
pewnej zimy, a
wnet się zaczyna
Że twą "Szklaną Pułapką"
nagle stała się
butelka wina

I jeszcze jeden wątek uwagi zda się wart:
Czy po angielsku "pułapka" to jest "die" czy "hard"?

donpepego prozaik z przerwą

P.S. Pani Szalo złańcuszkowała mnie takim czymś, dziękuję:



do wkopiowania "kawałek lodu":
<img border="0" src="http://images35.fotosik.pl/1704/2c65e80ce320d6d1.png">

co idzie w komplecie z:
1) wyjaśneniem o co chodzi
2) pytaniami Pani Szalo i odpowiedziami mojemi
3) listą moich libstów i libst, których proszę o odpowiedzi i przekazanie dalej.
4) moim zestawem pytań dla libstów i libst


Wyjaśnienie:

"Wyróżnienie Liebster Blog otrzymywane jest od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawane dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechniania. Osoba z wyróżnionego bloga odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę, która blog wyróżniła. Następnie również wyróżnia 11 osób (informuje je o tym wyróżnieniu) i zadaje 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie."

Trochę mnie swędzi ta "mniejsza liczba obserwatorów", bo niby skąd mam wiedzieć i co to ma za znaczenie, więc umówmy się że u mnie ten warunek synchronicznie olewamy.

Pytania P.Sz. i odpowiedzi me:

1. Gdyby świat powstał na nowo...?
Cały czas powstaje, ja bym dał szansę temu, który jest.
2. Co robisz nocą, kiedy gwiazdy nie migocą?
Tu niespodzianka: śpię.
3. Kawa, herbata czy płaszcz?
Płaszczka bez cukru.
4. Jak ma się determinizm panatywny do aspektu interdukcji wizualnej?
Ma się zadziwiająco dobrze, zwłaszcza ostatnio.
5. Masz talent czy tańczysz z gwiazdami?
Tak.
6. Morze czy góry?
Góry.
7. Twój znak zodiaku?
Laga. Taka do kładzenia.
8. Ulubione miejsce na ziemi?
Dolina Pięciu Stawów Polskich.
9. Wschód czy zachód słońca?
Zachód. Ale z perspektywy Słońca wciąż jest wschód i wciąż jest zachód.
10.Ulubiona czynność na p. :))
P. w bambus z przerwami na plumkanie na instrumentach.
11. dlaczego tych pytań jest jedenaście?
Z badań przeprowadzonych przez grupę Onet wynika, że 80% blogierów potrafi doliczyć do jedenastu. Zwiększenie ilości o jeden, czyli do trzynastu, byłoby już ryzykowne.

Moje libsty i libści (alfabetycznie):
agrest
a-poza-tym
asprocolia
całajskrawość
cristoforo
cynkada
fosfor
marekmarecki
narzeczona-lukego
portaceleste
swojanka


Linki po prawej, jakby kto nie wiedział albo zapomniał. Obecność nieobowiązkowa, ale nie róbcie mi tego, że tego nie zrobicie, bo będzie mi przykro - przecież wszyscy lubimy łańcuszki.

Mój zestaw pytań:

1. Co koniecznie musisz mieć przy łóżku, kiedy śpisz?
2. Jaką książkę ostatnio przeczytałas/eś lub czytasz?
3. Na jakiej trasie chciał(a)byś uprawiać seks z nieznajoną/ym świeżo spotkaną/ym w pociągu?
4. Jaki utwór chciał(a)byś, żeby zagrano na Twoim pogrzebie?
5. Jakie jest Twoje ulubione miejsce na Ziemi?
6. Jakie Twoje przekonanie z dzieciństwa okazało się w dorosłym życiu nieprawdą?
7. Dlaczego nie myjesz rąk po korzystaniu z toalety?
8. Co chciał(a)byś robić na emeryturze?
9. Gabinet ilematojaki?*
10. W czym przejawia się Twoja kocia natura?
11. Kiedy ostatnio dałaś/eś komuś w ryja / dostałaś/eś w ryja?

* podpowiedź: pojawia się w mojej knotce z dnia niedawnej rocznicy Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej**
** Rewolucja wybuchła w kraju, gdzie paźdzernik wypada(ł) częściowo w listopadzie.

12.11.2012 :: 13:03 Komentuj (13)

Eliminator versus Hunter

Dwa albumy mnie dziś kręcą. Jeden to wczesny Whitesnake "LoveHunter", który kiedyś był dla mnie zbyt rozlazły i jakoś się przezeń prześliznąłem bezobjawowo - co nie dziwi, bo punktem odniesienia były dla mnie absolutne killery hardrocka. A "LoveHuntera" doceniam tak naprawdę dopiero teraz, kiedy oprócz wokalu Coverdale'a, który lubię od zawsze, oprócz gitar, które są bardziej wyluzowane, slide'owe, niż np. u klasycznych Deep Purple (a bliższe, co naturalne, Purplom z okresu Coverdale'a), z misternymi dogrywkami tu i tam, słyszę fe-no-me-nalną sekcję rytmiczną, której niestraszne żadne rytmiczne zawijasy. A przy tym unika czegoś, czego nie lubię u niektórych zespołów progresywnych, czyli programowego, tępego w gruncie rzeczy komplikowania faktury rytmicznej bez pozytywnego przełożenia na soczystość utworu. Piękny, selektywny bas, niestrudzenie i ze swobodą napędzający utwory rockowym, lekko podfunkowanym drajwem, a przy tym wygrywający mnóstwo melodii - to jest prawdziwa sztuka, jednocześnie trzymać rytm w ryzach i grać melodie. Chwilami zakrawa wręcz na marnotrawstwo, bo z tych motywów basu by się też ukręciło parę oddzielnych numerów. Neil Murray się nazywa pan. Do tego perkusja, raczej bez gwiazdorstwa, ale pięknie akcentująca wszystko co potrzeba i świetnie rozgrywająca wszelkie przejścia i zmyłki rytmiczne. Dave Dowle, pierwsze słyszę. Wspomnieć należy jeszcze klawisz Jona Lorda, który ma parę fajnych wejść; co prawda nie były to dobre czasy dla hammondowania, ale nawet syntezator pod odpowiednią łapą potrafi być naprawdę rockowy, a trochę tego hammonda jednak przemycił.

A druga rzecz to dla mnie niespodzianka - ZZ Top "Eliminator". Pierwsza sprawa, która rzuca się w uszy, to perkusja, która brzmi jak z maszyny, taka uboga, monotonna i... no ona chyba naprawdę jest z maszyny. Trochę mi się twarz krzywiła na początku, ale jak tak trochę posłuchać, to... ze zdumieniem stwierdzam, że to nie takie głupie, przy odrobinie otwartości słuchacza. Bo oprócz tego udającego bębny metronomu mamy przestrzeń na fajną, raz motoryczną, a nieraz rozmarzoną, bluesem nasiąkniętą gitarę trochę jak u Snowy'ego White'a czy nawet Petera Greena, mamy całkiem przyzwoite wokale, takie matowe (czy zarost matowi głos?), bas też daje radę i koresponduje nienajgorzej z gitarą - na szczęście, bo gdyby bas robił tylko bam bam bam bam równo z tą gar-maszyną, to już byłoby trochę za wiele. A tak to panowie odnieśli wielki światowy sukces - jak na podły dla rocka czas (1983) pomimo tego, że perkusista był na chorobowym, na wczasach, strajkował albo stwierdził, że on to chromoli.

donpepego z uśmiechniętymi uszami

P.S.1. Tylko ta okładka LoveHuntera - ojacie... (okładki - źródło: Wikipedia)
P.S.2. Jakby kto chciał nie dłubać w html-u, a mieć obrazek, to proszsz:

do wkopiowania "kawałek lodu":
<img border="0" src="http://images35.fotosik.pl/1704/2c65e80ce320d6d1.png">


14.11.2012 :: 12:45 Komentuj (7)

Chamol Gizdur

Na opuszkach palców wskazującego i środkowego prawej ręki mam od wczorajszego popołudnia obfite i jędrne bąble, na które jednak spoglądam raz po raz z lubością, wspominając okoliczności nabycia rzeczonych bąbli. Choć niewykuczone, że jak tak dalej pójdzie, to chcąc niechcąc przerzucę się na granie piórkiem, zwanym też kostką.

Warta wspomnienia jest przemyślność kolegi Dż. w zastąpieniu brakującego elementu zestawu perkusyjnego mechaniczno-elektroniczną (ze szpejów będących akurat pod ręką) konstrukcją, która całkiem nieźle zadziałała. Po takim czymś poczynania Johna McClane w drugiej części "Szklanej Pułapki" nie robiły już AŻ TAKIEGO wrażenia ;-)

donpepego kudłaczek z bąbelkami

P.S. "Adelo, zrozum mnie!" na tle innych książek Edmunda Niziurskiego wyróżnia się szczególnym nagromadzeniem sytuacji, postaci i sformułowań wybitnie niziurskich. Super.

19.11.2012 :: 14:55 Komentuj (7)

Życie towarzyskie

Zahaczyłem wczoraj na chwilę okiem o wywiad z Erikiem Idle, weteranem Monty Pythona. Jak na weterana zresztą nieźle dawał radę na ceremonii zamknięcia Olimpiady w Londynie, stwierdziłem zahaczywszy drugim okiem o youtube.

W wywiadzie zwróciło moją uwagę zdanie o tym, że pan Eric nie lubi rozmawiać z ludźmi przed lunchem - ma wręcz obsesję na tym punkcie.

Mnie wystarczyłby właściwie brak towarzystwa do śniadania. Po śniadaniu mogę już je znieść. Powiedzmy - po późnym. Mogę zadawać się z ludźmi po późnym śniadaniu. I przed kolacją. Raczej wczesną, bo niezdrowo jest późno jeść. Powiedzmy - w środy. W co drugą środę. W miesiącach parzystych. No chyba że akurat miałbym jakąś przerwę w towarzyskim nastroju, to niektóre drugie środy miesięcy parzystych między 10:00 a 17:00 wolałbym wyjątkowo spędzić sam.

donpepego wtorkowy

P.S. Zatrzymałem się dziś skuterem na światłach czerwonych przy zakładzie pogrzebowym i pomyślałem sobie patrząc na osobę która tam pełniła urząd i dyżur, przerzucając papierki - kurcze, gdybym miał taką pracę, to jakiej muzy mógłbym sobie tam słuchać. I czy w ogóle. A na drugich światłach już miałem zdjąć rękawicę, żeby sobie zmienić muzykę w telefonicznym grajku dousznym, ale zobaczyłem dwóch staruszków, którzy mogli pamiętać film "Gilda" z Ritą Hayworth, i zrezygnowałem.

20.11.2012 :: 11:14 Komentuj (8)

Piątku nie czuję

"Nie wprowadzajmy czwartego akordu" - powiedział podobno kiedyś jeden z brodaczy z ZZ Top do drugiego.
Trzecim też nie szastają na lewo i prawo.
Trzecim akordem.
Trzecim panem zresztą również, bo to ten, co grał na perkusji zaocznie.

Dziś rano miałem wręcz wrażenie, że mi się odtwarzacz zapętlił, ale nie - po prostu jeden po drugim są utwory o łudząco podobnym riffie, ale drugi jest o jakieś 5% szybszy.
Może któremuś było pilnie do kibelka.

Poza tym - listopadowy autopilot.

donpepego na oparach paliwa

P.S. "Siedzę, patrzę na ścianę, myślę o baseballu i staram się nie rozkminiać za bardzo" - dziś w pracowym natłoku i jeździe dotarły do mnie słowa w ten deseń, też z repertuaru ZZ Top, a może je sobie tak przeinaczyłem pod siebie.

23.11.2012 :: 16:28 Komentuj (4)

Uśpienie? Jakie uśpienie?! Gotowość ma być!

- to z cyklu "rozmowy ze sprzętem biurowym". Jest dość patatajowo wielofrontowo, ale w sumie fajnie.

"Dwadzieścia lat na rynku polskim bez działalności - napiszcie" - "?!" - "No w sensie samo dwadzieścia lat na rynku polskim, a nie dwadzieścia lat działalności na rynku polskim" - "Ahaaa!".

donpepego na rynku hiszpańskim bez działalności od co najmniej średniowiecza

P.S. "Apart i Miles & More na Święta" - zaspamowało mi pocztę elektroniczną. Miles (& More) Apart - czyli oddalmy się od siebie bardzo (albo i bardziej) na święta? Swoją drogą, ciekawe, jaka myśl przyświecała założycielowi marki Apart, żeby taka nazwa właśnie. Co ma oddzielenie do biżuterii?

28.11.2012 :: 13:02 Komentuj (5)




2018: 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl