Synu, kiedyś zrozumiesz...



... albo "Tato, kiedyś rozumiałeś".

W każdym razie parapet wąski, a na dole ciemno.

donpepego na etapie niezrozumienia

P.S. Grejpfrut dobry, ale strasznie pryskaty.

02.11.2011 :: 16:34 Komentuj (9)

Ze strachu - na dachu

Wczoraj duplikacja - zamiast sam z dwojgiem dzieciorów, spędziliśmy wieczór we dwóch ze szwagrem i czwórką młodocianych, z których najstarszy fajnie mi pomógł przy przygotowywaniu kolacji.

Dzisiaj w Pradze "modele omal nie poumierali ze strachu - na dachu", pisze artystka. Ale chyba się nam udało.
Inżynierowie dzisiaj nie naparzają, ale coś czuję że jutro coś wymyślą.

Poza tym w pracce trochę targów i wyścigów z czasem oraz elastycznych adaptacji do zmian frontu.
Własnoręczne fotografowanie obiektu ruchomego, acz pokaźnego, który trzeba było przytaszczyć i trzeba będzie odtaszczyć - teraz przerwa bo akumualtory w aparacie siedli. A telentu foto u mnie za grosz.

Rano nowy Teraz Rock przy dworcu zakupiony (bo bliżej niedostępny), jazda kozłem po Słońcu rozlanym na kocich łbach śródmiejskiej ulicy. A wieczorem do luksusowego wyboru między "Znachorem" a "Juliet, Nagą" (którego to wyboru absolutnie z nikim nie muszę konsultować i na tym luksus polega), dołącza rzeczony "Teraz Roczek" świetlistym szlakiem (sandero luminoso?) przypyrkany na koźle.

Życie jest piękne! Wracam do zdjęć, póki światło.

donpepego bez strachu, bo nie na dachu

P.S. Zaciekawił mnie ostatnio piecyk Fender. Na zimę jak znalazł.


03.11.2011 :: 15:42 Komentuj (20)

Pejzaż ulotny



Wyspa Ziemniaczana pokryta z rzadka zaroślami cebuli smażonej, otoczona Morzem Barszczowym, w którym odbija się nasz świat.
Zdjęcie wykonano tuż przed totalną zagładą Wyspy, Morza i zarośli.

donpepego niszczyciel

P.S. A niszczyciel junior wygląda tak:


(Najlepszy barszcz robi Mama, która dnia szóstego stworzyła morze, wyspę, zarośla i tchnęła w nie życie na kuchence. Ja tylko gniotłem ziemniory)

A za oknem tak:



A jak się bliżej przyjrzeć łące, można czasem znalezć taką osobę:


(fot.: wujek Tomek, wszelkie prawa zastrzelone)

05.11.2011 :: 14:00 Komentuj (6)

Kobieta mnie bije

I dziecko do tego.

Bije mnie na głowę w kwestii posępnego rockowego image.

Bo ja sam z gitarą wyglądam jak "Płonie ognisko w lesie"

W najlepszym razie jak z jakiejś nudnej kapeli progresywnej.

donpepego posępny inaczej




P.S. Nic tak dobrze nie robi na poranne samopoczucie po wieczorze z konsumpcją, jak umycie podłóg w mieszkaniu przed pójściem spać.

06.11.2011 :: 12:42 Komentuj (14)

Poznajemy zawody

"Trzeba jednocześnie skakać, pięknie wyglądać i do tego trzymać w ręku baton" - usłyszałem wczoraj z mijanego niechętnie ekranu.

Kariera w reklamie nie dla mnie.

donpepego bez batonu

P.S. Zając Roman nie pojechał ze mną do Kielc tym razem. Dziwna noc bezzajęcza, ale w sumie niewiele stracił. A kieleccy kierowcy to totalny Dziki Zachód. Co więcej - uczą się tego od początku, bo wśród dobrych paru piratów drogowych w świętokrzyskiej stolicy były trzy "nauki jazdy" - i nie chodziło o niedoskonałości techniki, tylko o wciskanie się, wymuszanie i przejazdy po miejscach niezdozwolonych. Niech więc uważa ten, kto tam trafi. Wręcz radziłbym jazdę koleją, tylko ciepło się ubrać, bo na dworcu w Kielcach to wiadomo.

10.11.2011 :: 15:26 Komentuj (11)

Pierogi z dziećmi

Z tego co kojarzę, wątek kulinarny na moim blogu przewija się rzadko, z raz (zraz?) czy dwa maks.
Dziś nadrobię więc. Uwaga:
Przepis na pierogi z dziećmi.

Potrzebne:
dwoje dzieci lat np. 2 i 5 + jeden niebędący duchem świętym dorosły (ani mniej, ani broń Boże więcej)
dwie paczki obojętnie jakich pierogów ze sklepu
cebula, trochę masła
trzy fartuszki, w tym jeden z Gwiezdnych Wojen
dwie zjeżdżalnie własnego pomysłu (np. jedna z plastikowej trasy do Hot Wheels oraz druga z Teraz Rocka wrześniowego)
dwa garnki z wodą i solą i odrobiną oleju, jedna patelnia nieduża
dwa krzesła kuchenne
nożyczki bezpieczne

Sposób przygotowania:
Wszyscy wdziewają fartuszki, nożyczkami dzieci otwierają paczki pierogów, przystawiają krzesła blisko kuchenki pod nadzorem dorosłego, po zagotowaniu wody stają na krzesłach, wybierają pierogi, każde ze swojej paczki, i spuszczają wszystkie jeden po drugim po zjeżdżalni trzymanej przez dorosłego, każde do swojego garnka (z wrzatkiem, więc ważne, żeby bezpiecznie), aż wszystkie pierogi są już w garnkach. Potem wszyscy czekają, dorosły siecze cebulę (Tato, czemu nie płaczesz?) i podsmaża na maśle. Po odczekaniu czasu określonego na paczkach pierogów plus pięć minut na wszelki wypadek - bo dorosły nie jest duchem świętym, więc skąd ma wiedzieć czy na pewno już gotowe - pierogi zostają wyjęte, rozłożone na talerzach zgodnie z poczynionymi w międzyczasie ustaleniami i okraszone podsmażoą cebulą. Aha, można jeść. Jak kto lubi, to nawet widelcami i nożami.

donpepego szef kuchni

P.S. No właśnie, czemu nie płaczę?

12.11.2011 :: 22:31 Komentuj (11)

Pasowanie


Te dwa przedmioty, przyniesione niezależnie przez dwie różne osoby w różnym celu i różnym momencie przeleżały obok siebie 12 godzin same na stole, mijane i omiatane wzrokiem wielokrotnie, nim zauważono przed chwilą, że coś tu jakby pasuje.

To tak a propos przypadków i Nieprzypadków.

donpepego zauważyciel rzeczy błahych

P.S.1. "Nie mam sensu", wyznała mi dziś córka przy śniadaniu, tylko na krótki czas tego wyznania przybierając minorowy wyraz, jakby w nią co obcego wstąpiło - jak po ogień... A poza tym weseli się, opowiada, śpiewa, tańczy i bawi się i bystrze komentuje otoczenie, aż miło. A teraz śpi sobie.
P.S.2. Po sobotnim "czemu nie płaczę?" chodzi mi po głowie King Crimson "Epitaph" z orszakiem. I z tragarzami.

14.11.2011 :: 11:49 Komentuj (4)

Nawet chodząca katastrofa musi czasem przysiąść na chwilę

Jechałem dziś autobusem z panem o twarzy MacGyvera.
Strój sugerował, że pan zajmuje się naprawami.

Przechlapane - pomyśleć, jak małe szanse na dorównanie wizerunkowi.

donpepego szczęśliwie pozbawiony takiego problemu

P.S. Czasem nie wiedzieć skąd człowiek ma poczucie, że mógłby góry przenosić. A czasem - że przenosić... na termin późniejszy.

15.11.2011 :: 11:45 Komentuj (7)

Mikcja literacka

Struchlałem dziś nieco, a trochę mnie rozbawiło, kiedy jadąc do pracy skuterem zauważyłem ludzi, którzy piłą wycinają wielkie drzewo tuż przy mojej drodze, po tym, jak wczoraj wieczorem w "Znachorze" jeden gość wywalił podstępnie na drogę kawał drewna, żeby spowodować wypadek motocyklowy innego gościa. Skutecznie. Będę uważał wracając. Wolałbym zakończyć sezon mniej spektakularnie.

donpepego antoni kosiba

P.S. A potem dzień w pracy zaczął się podejrzanie miło. Zobaczymy, skąd rypnie.

16.11.2011 :: 12:30 Komentuj (13)

Instru



donpepego mental

P.S. Du du wrrauu wrrauuu tubudubam.

17.11.2011 :: 16:59 Komentuj (11)

Dziewczynka i chłopiec

Wieczór. Gwiazdy. Spacer.
Jedno z dzieci na prostokącie ziemi buduje domek z wyobrazni i pokazuje, gdzie drzwi, gdzie myjemy rączki, a gdzie spać.
Drugie z dzieci wskazuje na Gwiazdę Polarną i mówi "jest moja".

Bieganie, miganie latarkami, inne zabawy i sprawy - już bardziej wspólne.

donpepego pod obstrzałem skądinąd

P.S. Pif, paf! (Nie mylić z "piw - paw!")

19.11.2011 :: 21:23 Komentuj (7)

Wizyta antykoncepcyjna

Jest to wizyta złożona bezdzietnym przez dzietnych. Jej efektem jest utwierdzenie gospodarzy w zamiarze wytrwania w bezdzietności.
W zasadzie wystarczy około dwóch godzin raz na kilka miesięcy.
Uwaga! Sama wizyta nie ma działania zastępczego względem znanych metod antykoncepcji, jednak jej negatywny wpływ na motywację do aktów potencjalnie groznych w połączeniu z dodatnim wpływem na troskę o bezpieczeństwo jest niebagatelny.

donpepego teoretyk

P.S. Coś mi jeszcze chodziło po głowie, ale przeminęło z łupieżem.

22.11.2011 :: 21:28 Komentuj (5)

Jak godzinki, tylko mniejsze

Zawsze mnie bawiło określenie "minutki" oznaczające streszczenie przebiegu jakiegoś spotkania pracowego, często z planami działań na przyszłość. Ostatnio sporo tego.
Ostatnio również nowa osoba odpowiedzialna za minutki przesyła je uczestnikom mailem zatytułowanym"ostatnie minutki".

Jak chcielibyście spędzić swoje ostatnie minutki?

donpepego sekundnik

P.S. "Tato, ty masz klucz do snów" - stwierdził mój syn. Ładne. Tylko jakoś zamka nie potrafię znaleźć.

23.11.2011 :: 14:51 Komentuj (11)

Kwintesencja czadu

- tak kiedyś Szymon określił początek "Time" Pink Floyd. I nie mylił się.
Reszta zresztą też czadowa, czadowa bez reszty.

donpepego spijający kwintesencję

P.S. Ale na samym końcu tego utworu w wersji ze słynnego koncertu w Gdańsku gdybym nie wiedział, że David Gilmour mówi "dziękuję", słyszałbym ewidentnie "dzień ch..a".

24.11.2011 :: 13:59 Komentuj (9)

Zaleca się podmacywanie po kawałku



... przynajmniej do przybycia ślusarza z uprawnieniami.

donpepego yes we can!

P.S. Ostatnio nie sypiam jak zabity. Dzisiejszej nocy wykorzystałem to na wysłuchanie znacznej części koncertu, o którym mowa w poprzedniej notce. W takim półśnie niewyobrażalne rzeczy się słyszy i widzi. Wiem, pamiętam, ale już dawno aż tak.

25.11.2011 :: 14:01 Komentuj (5)

Durnolotnie

Myślę sobie: gdybym chciał zamienić to życie, które mam, na jakiekolwiek inne, musiałbym być skończonym durniem.

Myślę sobie też: gdybym o tym jednak czasem nie myślał, byłbym może durniem niemniejszym?

To taki stan umysłu, jak woreczek plastikowy na wietrze w "American Beauty", tyle piękna, że nie wiadomo co z tym zrobić.

To taki stan, jak butelka wina różowego reńskiego, którą wczoraj kupiłem - pęcherzyk powietrza jest w niej taki mniej więcej 1 centymetr sześcienny, reszta pełna; zwykle słup powietrza bywa jak kciuk, albo i co większego. A kolor piękny, szlachetny i radosny, a kształt butelki smukły i ponętny, a czcionka pełna wdzięku. I sobie leży i czeka. I się nie spieszy, bo jak się wie, to się nie spieszy.

donpepego reński winozaur

P.S. A w poniedziałek Whitesnake w Spodku. Strach się bać.

26.11.2011 :: 11:25 Komentuj (7)

Furkot

Dwa ładne wiatraczki furkotały kolorowo jeden obok drugiego. Wiatr zbliżał je do siebie, aż zbliżył, pióra im się zakleszczyły i koniec kolorowego furkotania.

Niebajka, niemetafora. Obserwacja ze spaceru.

donpepego de mello coelho

P.S. Ze starych sms-ów:
"Witam Was! Po głębokiej analizie pojadę do Umianowic w poniedziałek" (maj 2010, na mój telefon, ktoś pomylił numer, mam nadzieję, że dojechał i warto było)
"Głaskałem owieczkę. Wyszła do mnie ze stada." (wrzesień 2008, na telefon żony, ja z wyjazdu integracyjnego z działem łańcucha dostaw)

27.11.2011 :: 15:56 Komentuj (11)

Herosi w Spodku

Mam wrażenie, że widziałem wywołane dźwiękami dobrze nagłośnionej gitary basowej drgania zwiotczałej, starczej skóry obnażonych ramion Grahama Bonneta na wczorajszym koncercie Alcatrazz w Spodku.

Kolega P. twierdzi, że to najgorszy wokal Rainbow - i może ma rację. Ale facet nadal śpiewa potężnie tym swoim głosem z trzewi, trochę chyba podobną technikę ma Blaze Bailey (ten co nagrał z Iron Maiden jedną świetną i jedną kiepską płytę), tylko Graham śpiewa wyżej. Szacun, bo to bardzo forsowny, otwarty, mało ekonomiczny śpiew, nie dający pola do ukrywania braków formy. Jedzie z koksem jak trzeba ...i wygląda jak Andrzej Łapicki teraz. A ruch sceniczny - jakby czas stanął w miejscu dośc dawno temu..

Whitesnake z Davidem Coverdale - wrażenia wizualne z wyższej półki, alew mimo to dość podobne, również zespół na zasadzie stary piernik + kilku facetów, którzy z powodzeniem mogliby być jego synami spłodzonymi w różnych krajach na tournee po całym świecie w roku 1975. Przy czym kiedyś Whitesnake to był jeden mocny uniwersalny wokal, oscylujący od niskiego zmysłowego poprzez fajne ejtisowe "środki" do Zeppelinowych "górek", a teraz wszystko idzie wrzaskiem takim niemelodycznym, ale za to trzech kolesi z zespołu z bardzo fajnymi mocnymi i czystymi głosami wspomaga. Generalnie koncert uważam za świetny, skrzące się popisy instrumentalistów, sola i duety gitarowe, niemal oddzielne przedstawienie, którym było błyskotliwe i wciągające solo na perkusji, ponadto fajne, biesiadnie nieprzekombinowane utwory (m.in. tytułowy "Forevermore" z nowej płyty z przyjemnym wielogłosem), zabawna konferansjerka i zdecydowanie ognisty wykon.

No i w obu przypadkach najbardziej mnie ruszyły numery Ritchiego Blackmore'a, z którym obaj panowie w różnych latach i zespołach mieli przyjemność nagrywać i występować. I grają te rzeczy do dziś.

A w międzyczasie koncert TSA, których co prawda repertuar mi nie leży (nic w nim nie słyszę własnego zapamiętywalnego), ale brzmienie super i nie było tego czegoś co mnie trochę zdrażniło i zasmuciło w przypadku Alcatrazz i Whitesnake, czyli geriatrii w kogucich piórkach. Nic nie mam do wieku, ale wolę chyba stajla Leonarda Cohena, niż spółkowanie ze statywem mikrofonu, ruchy bioderkami i inne seksuane pozy bogów rocka. Pod tym względem TSA było bez zarzutu, choć bez większego bólu zrobiłem sobie małą przerwę na inny głos w biegu.

A w uszach pociąg dalekobieżny zasuwa do teraz. Szu szu szu szu.... Szczególniej w lewym.

donpepego hard rock fan forevermore

P.S. Ze zjawisk typowo polskich warto wspomnieć możliwość napicia się piwa podczas koncertu mimo zakazu sprzedaży i spożycia na terenie Spodka. Otóż sprzedaż i spożycie było praktykowane w majestacie prawa na zewnętrznych pasażach na poziomie pierwszego piętra, tj. na zewnątrz, bez okryć wierzchnich, które pozostawiało się na poziomie zero w szatni. Wilk syty, owca cała, wszyscy szczęśliwi.

29.11.2011 :: 15:07 Komentuj (6)

Wielka Miłość



Kolorowa jak kredki, słodka jak ciasteczka z galaretką, bezpieczna jak plastikowe nożyczki...

Najłatwiej spotkać ją w przedszkolu podczas balu andrzejkowego.

Wytańczyła mnie córka do zawrotu głowy.

donpepego i jeszcze w drugą stronę

P.S. Robię dziś w pracy rzecz zabawną, choć sam fakt że robię to coś w zastępstwie agencji, którą zadanie przerosło, jest na swój sposób pochlebny.

30.11.2011 :: 15:29 Komentuj (15)




2018: 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl