Ten Years Gone

Z tego tygodnia - w którym czwartek jest dla mnie piątkiem, bo od jutra weekend 3-dniowy wyjazdowy - do zapamiętania wtorkowy koncert SBB na katowickim Rynku. Ten zespół, oprócz nieludzko dobrego warsztatu (wybitność i wokalu, i klawiszy, i gitary, i basu, i perkusji ojj perkusji), grając na żywo wykracza poza wszelkie ramy, poza które pięknie jest wykroczyć. Nie sposób nie zgodzić się z Nietzsche'em w kwestii muzyki.

No i droga nań (na koncert) zajmująca, przez obrzeża kilku śląskich miast na koźle przewietrzyć zduszoną duszę fajno jest, ciało hartując w ten jesienny czas. Poza tym Rudy Raciborskie rodzinnie malownicze w miniony weekend, niedzielny wyryw rowerem samopas o świcie oraz kilka rozmów z dziećmi, z których jedno często cieszy i krzepi (choć równie często doprowadza do pasji), a drugie wybiera bardziej okrężną drogę do rodzicielskich serc (choć nadrabia organizacją działań, w której pozostaję daleko w tyle).

donpepego na skrzyżowaniu bezdroży i manowców

P.S. Nowy Chris Cornell na plus, a i stary David Gilmour A.D. 1978 wart mszy (wciąż żywe wspomnienie zaśnieżonych kilometrów spacerów z zaśnieżonym walkmanem A.D. 1997 czy kiedy tam w zaśnieżonej Olszówce, kojących rany po niedośnieżonych bitewnych dniach), a nowy David A.D. 2015 jeszcze do posłuchania, jak wpadnie w ręce. No i nieustannie doceniam możność pobanglania co kilka dni na instrumentach z fajnymi kolegami. Tak rzadko współczesny człowiek robi jedną rzecz na raz, zatapiając się w niej jak należy!..

01.10.2015 :: 23:23 Komentuj (2)

Nie drąż

Na palcach jednej ręki mogę policzyć filmy, po których dom, kino, czy inne miejsce w którym przebywałem, wydawały się tak dalekie do powrotu, własne odbicie w lustrze - kimś nieznajomym, a własne życie - wersją light, słodzoną aspartamem - bo tak wszedłem w film. .

Dziś do tego szczupłego grona dołączyła "Drogówka" Wojtka Smarzowskiego.

donpepego zapatrzony

P.S. Z innej beczki - zupełnie inne zapatrzenie mi się też dziś przytrafiło.

10.10.2015 :: 23:29 Komentuj (5)

Przestrzeń woła pociągowego

Piękne, niemal potrójne przesłuchanie Davida Gilmoura nowego w niedzielny poranek mi się przytrafiło, przestrzenność muzyki spotęgowana przestrzenią wdychaną pełną piersią na rowerze. Nic, że pod górkę dużo i pod wiatr, super było.

A w poniedziałek doszła do głosu żeńska strona mego "ja" - i to dwukrotnie: raz chodziło o niesympatycznego focha z gatunku "na złość mamie odmrożę sobie uszy", a raz o komplement, com go to usłyszał i trochę się nim - a dokładniej jego nietypowością - pożywiłem. Różne rzeczy człowiek o sobie słyszy, ale pierwszy raz ktoś mnie całkiem składnie pochwalił za... odgłos kroków.

Z tego wniosek, że w drogę mi, a nie między ludzi, o.

donpepego drogi

P.S. Ech.

13.10.2015 :: 21:10 Komentuj (6)

Gambit czuję

Czasem czytanie nie idzie, bo trafiają się po prostu niewłaściwe książki. Niekoniecznie złe, raczej właśnie - niewłaściwe. Z innymi rzeczami w życiu chyba podobnie. A wczoraj rano, po tygodniu, w którym ktoś komuś "napierdział na szachy" ("nieprawda! bo obok szachów!"), a poranne labirynty czynności gospodarsko-wychowawczych bywały szczególnie kręte, z poczty odebrana dubeltowa nagroda, zamówiona po taniości na popularnym serwisie aukcyjnym.



Takie wydania, jakie pobudzają ślinianki mych czytelniczych chuci najbardziej - ponaddwudziestoletnie, jeszcze rzetelnie i z polotem przetłumaczone, należycie sfatygowane i obślimtane. No i merytorycznie ten duet autorów ma moc przywracania mi tego czegoś, czego w duszy coraz mniej. I to odpakowywanie zębami i pazurami - w drodze z poczty do pracy, na światłach, litościwie płonących czerwienią, żeby dać mi trochę czasu na tę przyjemność.

donpepego milan vonnegut

P.S. A wieczorem bieg - analogowy, bez monitorowania czasu, dystansu, deniwelacji, z założeniem że tylko przebieżka kwadransowa, ale jakoś tak wyszło że do centrum i z powrotem na spokojnie, a jeszcze na początku zastanowienie, jak się w bucie kamyczek znalazł i czemu po gruntownym wytrząśnięciu obuwia nadal duch jego kole stópkę; zagadka wyjaśniona po powrocie z ciemności - rozwiązania często bywają znacznie mniej intrygujące, niż same zagadki.



24.10.2015 :: 09:38 Komentuj (7)




2018: 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl