Kuřátko od tatinka

Całą lekkość pióra zużyłem na cele służbowe, więc tępo i topornie:

plusy ostatnich iluś dni:
- fajny koncert tydzień temu na bardzo niskim poziomie, w sensie w kopalni, czuję w sobie zmianę kursu od muzyki powszechnie docenianej ku tej, gdzie artyści jeszcze muszą i chcą się mocno starać. Dwa zespoły, jakich pewnie w Polsce tysiące. Z czego jeden (ten drugi) bardzo dobry w sensie zwierzęctwa scenicznego, wpasowania w oczekiwania publiki, a drugi (ten pierwszy) bardzo dobry w sensie mi się podobał, czyli jeszcze trzy oczka wyżej. Czy to nie piękne, że takich zespołów w Polsce całe pięćsetki? A ja mimo to w koszulce z The Beatles, skądinąd nowej i bardzo ładnej i nadal uważam, że to najlepszy zespół na świecie, co jest absolutnie banalne i przewidywalne i z prądem i co mam z tym zrobić, skoro tak uważam?
- wczoraj na krótkiej wycieczce do rodzinnego miasta Butów wreszcie udało mi się kupić ich płytę - co prawda nie najnowsze "Duperele", które są duper (ups literówka ale nie poprawiam), za to "Rastakayakwanna", która też całkiem całkiem. Była też kofola i smażeny syr.
- również wczoraj płynę sobie na basenie, na głębokawym, jak ten kaczy tata, a przede mną oba kaczątka moje płyną, z czego jedno "bez niczego" (w sensie niczego zwiększającego wyporność - ja ten etap osiągnąłem w wieku lat ponad 20), a drugie z dmuchawcami na ramionach, ale też dzielne i zadziwiająco szybko. Puchnę z dumy - niestety w oczach też.

minusy:
- pogoda jak sen jaki złoty, a kozioł od chyba 2 tygodni z malutkimi przerwami na niechodzie - nie mam kiedy do warsztatu skuterowego go zaprowadzić, albo samemu podłubać konkretniej, co skutkuje pogłębiającą się frustracją oraz dzienną stratą ok. 8 złotych na kosztach paliwa
- czasu (najczęściej i energii) brak również na granie, oglądanie filmów, wiercenie, łażenie, spotykanie
- osłabłe zdolności i chęci komunikacji interpersonalnej

donpepego na bezkoźlu, ale z muzyką

P.S. Słowo "niesforna" może oznaczać, że "nie z pieca" - skoro forno to po włosku piec, to pizza z mikrofalówki, czyli "nie z forna" w menu jakiejś jadło-budki może spokojnie nosić nazwę "Niesforna" i nazwą tą nęcić konsumentów.

10.10.2014 :: 16:25 Komentuj (3)

Pindokarty i Pinokio

W pobliżu mojego domu na jednym ze stałych elementów krajobrazu jest nadrukowany - bez jakiegokolwiek porozumienia ze mną - mój pindokarty.

A oto dżdżownica o imieniu Pinokio:



donpepego zatwierdzić zielonym

P.S. Okazja dziś była chwilę posłuchać świeżych wrażeń z wyjazdu do Albanii, z elementami Serbii, Kosowa, Macedonii i północnej części Grecji. Bardzo fajnie, trochę zazdrośnie. Albania kojarzy mi się z pięknym wschodem Słońca na morzu 15 lat temu. Ciekawe, czy mam jeszcze coś z ubrań, które miałem wtedy na pokładzie promu, bo ja raczej doużywuję długo.

14.10.2014 :: 16:48 Komentuj (4)

Dostępna opcja wege



donpepego eksporter surrealistyczny

P.S. Kosztem cieni pod oczami, ale dziś już tylko dodać wiosła (jedno elektronowe, drugie analogowe) i popłynie - muzyka.

15.10.2014 :: 16:04 Komentuj (4)

Kroki muzyki i lawiny

Czasem tak sobie idę i nagle dociera do mnie, jak to fajnie móc iść. I że za chwilę widzę co innego i pod innym kątem, niż przed chwilą, i tak noga za nogą, oddech za oddechem.

Albo że muzyka gra, a ja mogę ją słyszeć - nie że jak zwykle wybrzydzam i to musi być jakaś konkretna, tylko po prostu, że dźwięki składają się w coś, samo to mnie jara.

W sobotę przy porannej kawce wyczytałem w gazecie, że wśród osób, które zasypała lawina pod Annapurną, była jedna, którą znałem. Ot, luźno dość - jakieś słoneczne chwile iks lat temu, jakieś rowery, trochę rozmów i szlajania się po mieście, parę razy ją podwiozłem tu czy tam, a w mojej kolekcji "Małych Książąt" w obcych językach 3 książki mam od niej z wojaży - wersja ukraińska, rosyjska, hiszpańska.

Nigdy bym nie przewidział, że będę jednym z tatów, co to z synami ćwiczą rzuty do kosza, takiego do koszykówki. No nie mój image zupełnie - a jednak ;-) nigdy dotąd nie robiłem tego dla przyjemności, na WF-ie nie lubiłem, a teraz okazuje się, że mam niezłego cela, ale bardziej cieszą mnie trafienia zaliczone przez przeciwnika, również wykazującego się sporą skutecznością.

donpepego między słowami

P.S. Nie ma to jak gardło rano przeczyścić wyśpiewując "Child in Time" za kierownicą, ale takim, żeby przekrzyczeć samego Gillana.

27.10.2014 :: 15:57 Komentuj (3)

Lenicja rzeczowników rodzaju żeńskiego

Miałem wczoraj okazję niemal po omacku wyźdurać padnięty, dość pancernie zamontowany akumulator z auta (skutecznie - a o ileż łatwiejsze było montowanie go w świetle poranka po naładowaniu!) i po takiemu samemu omacku wyczyścić nagrobek (okaże się, na ile skutecznie, omacek po chwili wytężania wzroku nabrał na szczęście kilku odcieni ciemności).

Słoneczne dni oglądam przez okno, a jak coś jest do zrobienia, to [tu można dokończyć wedle uznania].

Dziś lada chwila plany motoryzacyjne (niespodziewanie możliwy stał się odbiór naprawionego kozła z serwisu skuterowego, który zapowiadał dłuższe niedziałanie i konieczność pchania zepsutego kozła do domu) oraz plany kulturalne (właściwie wypadałoby mieć smoking, ale może będzie ciemno i nikt nie zauważy braku).

O ile odpali wóz z tym naładowanym akumulatorem, bo jak nie, to i z kozła, i z non smokingu będzie psińco - różnie bywa z chwaleniem dnia przed zachodem Słońca.

Z fajnych rzeczy to przyszła wypłata wraz z naddatkiem, co się należał jak psu Michał.

donpepego śwince Wojtek

P.S. Powolutku (bo wieczorami zajmuję się nagrobkami, akumulatorami i kulturą) wkręcam się w książkę "Tortilla Flat" Johna Steinbecka, polecaną daaawno temu, no ale lepiej późno niż wcale. I rzeczywiście, teraz nie dziwię się, że była mi polecana jako komuś trochę jakby z niej wziętemu ;-)

30.10.2014 :: 16:44 Komentuj (1)




2018: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl