Zamykam mocno oczy

Z pozytywów:
- czwarte podejście producenta do kwestii drabinki do łóżka piętrowego okazało się trafione (konieczna była z mojej strony fotodokumentacja ze zwymiarowanym rysunkiem technicznym), brzmi to może pieniacko, ale w rzeczywistości luz, zabawna historia.
- udane majsterkowanie meblowe - nie tylko montaż drabinki, ale też i takiego siłownika-trzymacza wewnątrzszafkowego, z pomocą patentu pozwalającego ominąć wyrwane dziurska po wkrętach, nauka: bity czyli końcówki wkrętarki nie są wieczne; są wręcz bardzo niewieczne, może uda mi się kupić nieco wieczniejsze.
- kozłu (skuterowi) strzeliło 10.000 km na liczniku, uczczone przeglądem i podmianą co bardziej zużytych podzespołów, aż szkoda że ostatnio życie wymaga jazdy autem zamiast.

donpepego nowy wariator

P.S. A na balkonie mam zapakowany w podwójny woreczek śmierdzący ser. Jak otworzę okno, to pewnie poczuję.

06.10.2013 :: 14:00 Komentuj (5)

Kluczowe czynniki

Mam dziś w kieszeni kurtki 16 kluczy. Każdy dokądś.

A wczoraj mnie jedna nieznajoma prosiła, żeby jej rozcmykować pantony.

donpepego keeper of the 16 keys

P.S. Akademicko:
- Bo na przykład w akademikach...
- Nie mieszkałem nigdy w akademiku.
- No to faktycznie, co ty możesz wiedzieć.
- Nooo, nie mieszkałem, ale bywałem często.
- No to może jednak liznąłeś...
- Ba, i to nieraz!

08.10.2013 :: 15:36 Komentuj (5)

Szszszszszszrzrzrz...

Czasem po czasie dopiero jakiś czas nam się kojarzy z czymś dla siebie charakterystycznym, refrenicznym. Czymś, co nie jest treścią, ale sosem tego czasu. Ja już teraz wiem, że tych ileś ostatnich dni kojarzyć będę z kilometrami szumu powietrza w uszach, szpalerami drzew przystrojonych stosownie do pory i pozostałymi atybutami długich, dłuższych niż zwykle jazd na koźle. Jazd trochę zbyt spiesznych, mocno skoncentrowanych na celu, zasępionych, jednak pełnych zamiejskiej świata urody, poczucia jedności z sobą samym i tym posłuszym motorkiem pod dupką. Kozioł po wymianie części kluczowych trzewi śmiga jak jastrząb, powietrze pieści, a nie smaga, dzięki opasce na uszy i rękawiczkom, a przede wszystkim dzięki sprzyjającej aurze.

Ludzi lubię ostatnio nie bardziej niż zwykle, ale trochę więcej się z nimi kontaktuję, a nie tylko prześlizguję. Kilka rozmów, spacerów, zasłyszeń, przejść przez różne kolory i kształty rzeczywistości. Pierwsze od tygodni dźwięki strun spod palców. Żarty, słowa wprost, rzeczy niepowiedziane, a wiadome. Życie.

donpepego w drodze

P.S. Słonie nie skaczą. Jeśli kiedykolwiek spotkacie kogoś podejrzanego o słoniostwo i ten ktoś będzie podskakiwał - wiedzcie, iż podejrzenie jest niesłuszne.

13.10.2013 :: 16:47 Komentuj (3)

Gwiazda jednego przeboju?

Niejeden z nas pamięta piosenkę "Wonderful Life" niejakiego Blacka.
Pod pseudonimem Black kryje się niejaki Colin Vearncombe, który na swojej stronie www.colinvearncombe.com w działce nazwanej odkrywczo Music udostępnia do odsłuchania ileś swoich pełnych albumów.
Przebój sprzed lat przebojem, ale reszta, którą tam słychać,też sroce spod ogona nie wypadła.

Ileś się skojarzeń do innych nastrojowych nudziarzy nasuwa, jedne w kwestii brzmień, inne kompozycji, jeszcze inne - samego głosu, który to wszystko spaja i nasyca... ale nie będę nic sugerować. Zwłaszcza że podobieństwa nie oznaczają zżynki.

donpepego zasłuchaniec

P.S. "Z twarzy podobny zupełnie do nikogo" - ten cytat z kolei do pana Blacka nie pasuje, bo z twarzy podobny jest do licznych, którym w większości odmawiam dorzucenia 20 groszy na bułkę.

14.10.2013 :: 14:34 Komentuj (5)

Po brzytwie

Czy humanista może być mizantropem? - zastanawiałem się dziś sunąc skuterem do pracy. Nie padało.

donpepego oksymoronofil

P.S. Myślałem, że profesor Bartoszewski nie żyje, a on żyje.

17.10.2013 :: 17:24 Komentuj (5)

W poprzek

Z fajnych rzeczy to pogoda i plecy mnie, odpukać, nie bolą, choć sprawdzian miały ostatnio, z duuużej partii nielekkiego materiału, a "Serce kobiety" Jacka Londona wzburzyło we mnie feministę, czytał ktoś? Okazało się, że Mama ma, oprócz własnego, dwa "Serca kobiety", więc mogłem u niej czytać jedno na ryczce w kuchni, a potem drugie w pokoju, bez konieczności noszenia.

Nawiasem mówiąc - wybierając się w dużym rozgardiaszu i nerwach na 1,5 dnia do Mamy nie zapomniałem spakować do plecaka słuchawek, bielizny i 3 książek (choć czas na czytanie kradziony z czasu na sen) - trochę przez pomyłkę, bo sęk w tym, że miałem przed wyjściem wypakować i zostawić u siebie najcięższą z książek, a omyłkowo wyjąłem i zostawiłem w domu kosmetyczkę z pastą, szczotką i pojemnikiem na soczewki kontaktowe. I musiałem te soczewki moczyć nocnie w czym popadło, zamiast w roztworze należnym, ale na szczęście dosyć niedługo.

donpepego książkowy przykład niewiadomoczego

P.S. A co do pogody to zupełnie mi nie po drodze z lekceważącym czy pogardliwym wydźwiękiem określenia "rozmowy o pogodzie", bo tak mam, że pogoda ma na moją chęć i niechęć do życia większy wpływ, niż większość pozostałych uwarunkowań.

21.10.2013 :: 17:53 Komentuj (9)

Zdziernik

W tajniackiej kieszeni mojej magicznej kurtki do starego Jacka Londona, którego dziś nie poczytałem (czas poczekalniowy był denerwująco długi, ale antyczytelniczo postrzępiony) dołączył nowiuteńki Paul McCartney, który na razie się zapowiada (właśnie zdjąłem folijkę i omiotłem wzrokiem list do Drogiego Mnie; słuchać nie chcę na pół gwizdka).

Stare i nowe łączy się także ostatnio pospiesznymi, awaryjnymi napowietrznymi mostami w mojej staranowanej głowiszce, z tego punktu zwrotnego nagle tak blisko czasom do siebie.

Tyle i tak wokoło, że nie wiadomo co, a jak chwilę nic, to tym bardziej nie wiadomo, co z tym.

donpepego staranowany

P.S. A weekend bardzo udany, w góry z rodziną wyrwany i w słońcu skąpany, plus rowerem bezdzietnie po świecie bliskim, a nieznanym dotąd (Dzięki, Michał!), plus dwa rowerowania z dziatwą, bardziej balastowe i mniej odlotowe, ale zawsze fajnie popedałować.

28.10.2013 :: 20:46 Komentuj (8)

Chichester

Od kilku dni chodzi mi po myślach rzeczywistość i sny. W zasadzie jedyne, co pozwala odróżnić jeden szalony świat od drugiego, to powtarzalność i ciągłość - właściwa... rzeczywistości czy snom?
Mnie wychodzi, że rzeczywistości. Wam pewnie też. I nie przepadam za nią, jakoś tak ostatnio myślę - a co gdyby zamiast jednej długiej, podzielonej na odcinki, praktycznie z założenia przegranej wojny trzydziesto- lub stuletniej, obciążonej pamięcią, sentymentami, nużącą linearnością i daremnymi dłużyznami, otóż - co gdyby mieć zamiast niej jednoaktówki?
Startując z jakiejś bazy wiedzy ogólnej i samoświadomości, każdego dnia budzić się do innej rozgrywki, nieobarczonej skutkami tysiąca rozgrywek uprzednich, ograniczonej jedynie w/w bazą? I rozgrywać ją bez rutyny?
Czy tak działa Alzheimer?

donpepego u progu jednoaktówki

P.S.1. A może ta cała rzeczywistość to tylko bezlitośnie konsekwentny wydum wyobraźni mnie zatrzymanego w kadrze jednej takiej chwili, którą poprosiłem swego czasu, by trwała wiecznie, i ona trwa? A ja nadal jestem tam, wtedy, z perspektywą po horyzont, a to wszystko tylko chodzi mi po rozumie, który notabene wówczas był mi zgoła niepotrzebny?
P.S.2. Nowy McCartney rzeczywiście nowy. Nie wiem, skąd facet bierze otwartość i świeżość, którą 20 lat temu szafował znacznie skromniej (nie ujmując niczego albumowi "Off The Ground", pierwszemu na jaki CZEKAŁEM).

31.10.2013 :: 23:35 Komentuj (3)




2018: 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl