Małe przyjemności

"I jeśli jesteś mądry, nie będziesz się litował nad przeszłością, że czegoś tam nie wiedziała i nie znała, lecz nad sobą, że to wiesz." - pisze do mnie John Fowles na 178 stronie "Maga".

A bliżej gruntu: za każde małe "można" płaci się słono pęczkami "trzeba", czasem cena wydaje się wręcz kosmiczna, ale jeśli pośród tych "można" jest np. "Nieśmiertelność" Kundery zakupiona podczas błyskawicznej wyrywki do empiku podczas przeeeprawy przez hipermarket, to chyba nie jest tak zle.

donpepego na swoim marginesiku

P.S. A poza tym słucham dziko Jorna Lande, to taki muzyczny klon Davida Coverdale'a z Whitesnake.

04.10.2009 :: 21:44 Komentuj (7)

Między sufitem a podłogą

Siadłem sobie wczoraj na podłodze w kuchni wieczorem z gitarą i ni stąd ni zowąd zagrało mi się "Diamonds and Rust" z repertuaru Judas Priest (wcześniej Joan Baez) i "Starless" (King Crimson, oczywiście ta melodyjna część), których to obydwu utworów dawno nie grywałem i zapomniałem akordów, a te jakoś do mnie same wróciły.

No a jak się tak fajnie przypomniały, to idąc za ciosem wykumałem z sufitu akordy do "Black Night" Deep Purple, "Samba pa ti" Carlosa Santany i "Paint it Black" Rolling Stonesów. Niby żadne osiągnięcie, ale bardzo przyjemne zajęcie.

Zwłaszcza w porównaniu z materiałem na 8 stron do Przeglądu dla pani Bianki, który muszę dzisiaj wypuścić koniecznie, a jestem trochę w lesie. Niestety, ani twórczość Carlosa, ani Stonesów, ani nawet Joan Baez nie ma żadnego przełożenia na tematykę Przeglądu, a szkoda.

donpepego hamol barowy

P.S. Czy dżdżownice słyszą? W sensie nie czy mnie teraz słyszą, tylko ogólnie czy słyszą?

07.10.2009 :: 11:21 Komentuj (5)

Wąs ze smrodu

Zawył mi wczoraj wilczo alarm samochodowy akurat gdym spod wieczornego prysznica się wytoczył, więc mnąc pod nosem słowo nieobyczajne wzułem buty, naciągnąłem na pachnące ciało dresy i polar wyłączywszy wyjca miast wrócić w pielesze poszedłem ku horyzontowi, ku wiecznemu płomieniowi kosowni na krańcu świata, przez parking, porzez górkę, przez szosę, przez krze...

Zdawszy sobie sprawę że przypadkiem mam przy sobie (w pewnym wieku człowiek podświadomie wpływa na takie przypadki, acz wciąż nie robi takich rzeczy zupełnie planowo) mam ze sobą "Walls and Bridges" Johna Lennona (dziś kończyłby 69 lat) i sobie posłuchałem "Scared" i "Bless You" i tak mi się mojo zrobiło, niecudzo. Taki to pozytywny efekt wkurzającej nadwrażliwości alarmu samochodowego marki Cobra.

Dodatkowym efektem, który ujawnił się dziś dopiero, było gówno, w które wdepnąłem zasłuchany w piękne dźwięki. Dobre dziesięć minut wydłubywania w pracowej toalecie i wąs ze smrodu, ktory się podówczas zaczepił pod nosem i zmącił trochę percepcję miłych chwil częstowania współpracowników ciastem. Taki wąs to fantom, to mentalne echo smrodu, jednak mimo ulotnienia się molekuł fetoru w duszy wciąż postrzegane przez mózg jako smród.

donpepego wąsacz mentalny

P.S. Uczciwie wypoada przyznać autorstwo pojęcia "wąs ze smrodu" primaballerinie Annie, której jako pierwszej się takowy niegdyś zawiesił.

09.10.2009 :: 16:40 Komentuj (6)

Gra mi

A jest to sens pisać, że straszliwie mi siadło dziś "Stadium Arcadium" Red Hot Chili Peppers? No bo siadło jak malowane. Aż mnie nosi, jak sobie słucham w samochodzie, w pracy, w domu już przedwczoraj. A pracowe zajęcia akurat takie, że nawet pogwizdać czy pośpiewać do tego się da.

Z rzeczy przyziemnych - pięć stów nie moje, bo cewka się zepsuła i trzeba było pilnie wymienić.

Na szczęście nie osobista, tylko samochodowa.

donpepego redhotliwy

P.S. Wąs pora odwiesić, nie? Bo "zgolić" w tym kontekście nie pasuje.

15.10.2009 :: 10:59 Komentuj (2)

Coś jak chińskie ciasteczko

"Zbyt długo nie wykonywałeś żadnych czynności i Twoja sesja wygasła. Prosimy zacznij od początku."



Komunikaty serwisów online, programów, a nawet urządzeń AGD i maszyn różnego typu jako źródło rad i inspiracji.

donpepego wygasły wulkan u nowych progów

P.S. Dziś na odmianę Steve Hackett (dawno temu Genesis, m.in. moje ukochane Firth of Fifth) w repertuarze z rejonów Bacha - gawoty i inne roziskrzone ślicznoty na gitarze klasycznej, dość nowy album o oklepanej nazwie "Tribute". Zachwyt.

16.10.2009 :: 16:20 Komentuj (1)

Dwie sztangi superlajtów i chłop gratis



donpepego nie na sprzedaż

P.S.1. W końcu mam film "Europa, Europa!" i jak nie padnę na ryj zbyt mocno, to go dziś obejrzę.
P.S.2. Śnią mi się ostatnio rzeczy z dzieciństwa oraz z teraz (hm bo chyba powinienm napisać z dorosłości, ale jakoś dorosłości nie przyjmuję do wiadomości), ale sięgające alternatywnej wersji zdarzeń z dzieciństwa.

19.10.2009 :: 11:30 Komentuj (5)

Potencjalność

W zasadzie to wiele leży w granicach możliwości.
No, właśnie - leży.

donpepego niekopiący leżącego

P.S. Steve Stevens - jako gitarzysta i kompozytor prochu nie wymyśla, ale strzela wybornie z przeróżnych fuzji i gnatów. Baaardzo fajna płyta "Memory Crash".

21.10.2009 :: 17:04 Komentuj (2)

Nijakkolwiek

Właśnie przed chwilą dowiedziałem się, że zapamiętał mnie ktoś, u kogo dwa lata temu przez parę chwil byłem czymś w rodzaju petenta.



Na tle ogólnie jałowego nastroju dnia dzisiejszego miło się dowiedzieć, że było się postacią zapamiętywalną.



Chciałbym żyć w kulturze, w której "ty" zarezerwowane jest dla naprawdę nielicznych osób, z którymi chce się być na "ty". Dużo milej załatwia mi się różne sprawy per pan/pani.

donpepego jałowiec równinny

P.S. Muzycznie nadal ofensywa pudel rocka - kolej na Diamond Head. Ot, muzyczka.

23.10.2009 :: 16:52 Komentuj (2)

Szczęście Ludwika

Na pierwszym planie czytany nadal "Mag" Fowlesa (to już nie czasy, kiedy można łyknąć 780 stron w 3 dni), na drugim półka z "Nieśmiertelnością" Kundery (po "Nieznośnej lekkości bytu" i "Śmiesznych miłościach" oczekuję, będzie co najmniej niezła), a na planie trzecim (bo tylko w charakterze niemateralnym) świadomość, że taki Guenther Grass, którego dotąd nic nie czytałem, to chyba mógłby mi spasować.

Czyli w sumie bliskie, średnie i dalsze perspektywy radują.

donpepego pech karola

P.S.1. A jak jeszcze sobie kupię strunę "E grube" do akustyka i nowe klucze do elektryka, to już w ogóle.
P.S.2. "Szczęście Ludwika" to nazwa ulicy w moim mieście, nazwa jeszcze poniemiecka (wówczas Ludwigsglueck). Myślę, że gdybym był gejem, to z takim adresem mógłbym mieć branie.

26.10.2009 :: 12:40 Komentuj (5)

Relacje damsko-męskie v3.1

- Śmieci?
- Wyniesione. Rachunki?
- Popłacone. Lekarstwo dziecku?
- Dane. Gary?
- Umyte.

I tak relacjonować trza, to są pozytywne, wzorcowe wręcz, choć zwięzłe relacje damsko-męskie.

Czasem zamiast "umyte" pada "Oldman", "Moore" albo "Cooper", z przyzwyczajenia.

donpepego aspirujący niedościgle do takich relacji

P.S. Piszę właśnie w mailu "Pani Kasiu, dziękuję za akceptację wkładki" - czy tylko mnie się te słowa kojarzą z pewną reklamą?

27.10.2009 :: 16:04 Komentuj (4)

Jeż Eli

Tak, oczywiście, zrobimy to na wczoraj, jeżeli jutro dostaniemy materiały, no dobra, pojutrze - taka to robota, o.

A propos wczoraj - wczoraj fajnie bawiliśmy się w jeżyka z synem, po byku domek miały te jeżyki z prześcieradła rozpiętego przez przedpokój i pełno fajnych zajęć, było super. Odnotowuję, bo nasze relacje wyglądają bardzo kontrastowo, czasem jak do ściany. A tu takie fajne jeżowisko!

A z głębokiego internetu jadą do mnie struny, tuzin cały, a do tego pokrowiec. Struny do klasyka, struny do elektryka i pokrowiec do akustyka. Tylko klucz, co się urąbał, nie zostanie tak prędko zastąpiony. Jak w życiu, jak w życiu. Zresztą w pokrowcu i tak nie będzie widać.

donpepego kolczasty marketer

P.S. Czemu we wszystkich znanych mi przychodniach panie w okienku rejestracji nazywają kartę chipową "dyskietką"? Może się wstydzą powiedzieć "chipowa"?

30.10.2009 :: 16:20 Komentuj (4)




2018: 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl