Melmag



Obawiałem się, że może być podobnie jak w przypadku innych fantastycznych rzeczy z ubiegłego wieku, które teraz okazują się rzygiem, jednak nie: "Alf" jest nadal super. Zahaczyłem o prawie cały odcinek.

Myślę, że jak będę miał kiedyś więcej wpływu na to, co i kiedy robię, może polubię się jeszcze z telewizorem.

Sporo przemyśleń słodko-gorzkich, właściwie raczej głównie kwaśnych, to jest dominujący smak.

donpepego pe ha jakieś trzy

P.S. "Listy na wyczerpanym papierze" doczytane - teraz by pewnie nie powstały, nie z powodu tego, że ludzie się nie kochają tak pięknie czy że tak pięknie nie piszą, tylko... kto teraz czeka tygodniami na list, chodzi po ścianach i zamawia rozmowy telefoniczne? Ówczesne ograniczenia są takie urocze. Teraz w obróbce "Gorączka" Tomka Michniewicza i "Adrian Mole na manowcach" Sue Townsend. Przygodowo i zabawnie, na odmianę po naprawdę dużym jak na mnie uchyleniu przedsionków serca przy "Listach".

01.01.2012 :: 18:53 Komentuj (11)

Karzeł

Śniło mi się, że uratowałem grupę ludzi przed sfrustrowanym uzbrojonym karłem w furii i pod wpływem substancji psychoaktywnych. Znaczy karzeł pod wpływem, ja na zupełnego trzeźwiaka. A silny był pieron! Uważajcie z karłami...

A było to na luźnym, choć wypaśnym przyjęciu z mnóstwem osób znanych z różnych czasów w życiu, w rezydencji która była częściowo fabryką folii, z którą współpracuję, i było miło, a w pewnej chwili koleżanka z pracy ze słowami "przedstawiam wam mojego niemęża" wprowadziła jakiegoś solarycznego blondyna, lat około 18.

donpepego śniciel

P.S. Jak to ze snami bywa - emocjonuący, ale tylko dla śniciela ;-)

03.01.2012 :: 09:50 Komentuj (8)

Stosunki



Wiem, że jako firma jesteśmy wielcy i zajmujemy się licznymi rzeczami, ale że w KRS-ie w profilu działalności mamy stosunki międzyludzkie (pozycja 102), to się dowiedziałem dzisiaj. W sumie miło.

donpepego specjalista w innym zakresie

P.S. A dowiedziałem się przy okazji corocznego musu uzgodnienia jednej rzeczy z urzędem. Nie wiem, jak funkcjonują osoby mające na co dzień do czynienia z urzędami, ale dla mnie to jest zawsze szok - jak można wymagać angażowania wszystkich świętych w firmie z podpisami i pieczątkami bach bach i znaczkiem skarbowym za 17 złotych i specjalnym spotkaniem, w celu wykazania, że tak, to my chcemy zapłacić i nikt się pod nas nie podszył, żeby perfidnie uiścić opłatę na wskazane konto na podstawie pisma od urzędu adresowanego do nas.

04.01.2012 :: 13:03 Komentuj (8)

To chyba nie haiku

Czasem, pisząc tego bloga, czuję się jak krowa, co to żre trawę, a wychodzi z niej mleko i gówno, zależnie z której strony podejść.

W sumie krowy są fajne. A jak ktoś chce po prostu trawę, to nie musi czytać. I krowa się przecież nie obrazi, muuu!

donpepego prze-twórca

P.S. Miło niespodzianie się zapowiada przyszła środa. Aż chyba obuwie wyglansuję. I płyt posłucham przed. A chwilę temu naprawiłem duży ekran, który zepsułem dwie chwile temu. Gdybym nie naprawił, było ciemno co najmniej przez trzy dni na powierzchni równej mojemu dużemu pokojowi - taka czasoprzestrzeń. Ufff. A urząd spoko - przyjmuje też listem poleconym. Więc ja puszczę list, on poleci, a urząd powie, co dalej.
A zupka chińska serowa nadal wędruje ze mną w plecaku. Dołączyła do niej jeszcze krewetkowa. Nie mogłem się oprzeć. I tak razem wędrują.

05.01.2012 :: 16:56 Komentuj (7)

Widelec

Śniło mi się dzisiaj, że moja żona czesała córce brwi widelcem.

Czytam "Śniadanie mistrzów" Kurta Vonneguta. Ten autor daje mi boski dystans do spraw. Odetchnąłem - bo film na jej podstawie, który próbowałem dwukrotnie oglądać, jest absolutnie nie-do.

donpepego deser przegranych

P.S. Moja fryzura zmierza obecnie w kierunku Barry'ego Gibba z Bee Gees. Choć przyznaję, całościowo jestem od niego znacznie mniej gibbki.

07.01.2012 :: 14:36 Komentuj (6)

Wczoraj i dziś



Spacer uroczy, regenerujący. A ta kartka wisi w domu mamy od 13 listopada 1998, kiedy ją tam powiesiłem po powrocie z koncertu Bruce'a Dickinsona. Mocną taśmę Scotch mają ci Angole. Czy Szkoci?..



No, przegiąłem, do Gibba to mi jeszcze trochę brakuje. A kaloryfer mnie rozczulił.

donpepego obrazkowy

P.S. Ha! Nóżka! Hanuszka.



08.01.2012 :: 16:42 Komentuj (9)

Przestrzeń dzielę widelcem

Czasem sobie myślę - czy coś mnie jeszcze w życiu zaskoczy?
Wczoraj zaskoczyło mnie to:



Nieźle się wpisuje w nurt kiblowy, stanowiący jedno z jąder mojej twórczości blogowej, prawda?

Oprócz pisuaru z klapką były garnitury, koafiury, koniunktury, śmery bajery, znośna ilość gadki, fajne zgubienie drogi, a przede wszystkim to:



Przepiękny koncert jednego z ulubionych zespołów - Raz Dwa Trzy. Z Żoniszką, która również przepada.
Nadal mnie ten koncert trzyma, tak bardzo pozytywnie.

donpepego przepadnięty z wieścią - albo i niewieścią

P.S. I mamy autografy na dwóch płytach! I dwie inne płyty, których dotąd jakoś nie mieliśmy!

12.01.2012 :: 15:36 Komentuj (9)

Drugi udany wieczór z kolei

Co zrobić, kiedy całe popołudnie człowiek się cieszył, że wieczorem pojeździ na rowerze, a tu wieczorem deszcz?
Najlepiej, chwilę podesperowawszy... wyjść jednak z rowerem i jeździć, aż przestanie padać, a potem jeszcze trochę. W moim przypadku wczoraj wystarczyło kilka kilometrów.

A to jeszcze nie koniec, bo po powrocie podszepnęła mi ptaszyna, że w TV leci "Obsługiwałem angielskiego króla", coś pięknego, coś czeskiego, znałem wersję czytaną, film ujął z niej właściwie wszystko, na co pozwala dźwięk, obraz i przyzwoity czas trwania, z kolorami, surrealizmem, genialnie uchwyconymi niuansami. Do tego trochę fistaszków i puszka piwa Harnaś, która po tym rowerze zagrała we mnie rozkoszniej i trafniej, niż nieraz większe ilości. Po prostu piękny wieczór!

donpepego Weltschmerzfrei

P.S. Kupiłem przedwczoraj "Teraz Rocka" i już drugi raz zapomniałem go zabrać z pracy. Pakuję zawczasu do plecaka.

13.01.2012 :: 12:44 Komentuj (6)

Majteczki

Mam ostatnio dużo w głowie migawek nagłych z przeszłości.

A to jak w przedszkolu mieliśmy totalną głupawkę jedząc kisiel, bo kolega podniósł trochę na łyżce i na ten kisiel ciągnący się z łyżki w dół powiedział "majteczki". Pękaliśmy ze śmiechu.

A to jak mieliśmy już hm w zasadzie dorośli jechać w Bieszczady i wyszło nam, że z gitarami byłoby za wiele tobołów, więc zamiast tego Szymon i ja wzięliśmy flety.

Proste.

Na których nie graliśmy - przynajmniej ja - od drugiej klasy podstawówki, kiedy próbowała nas gry nauczyć pani z muzyki w wielkiej ciąży i być może to my, klasa druga de, przekonaliśmy dzieciaka, żeby nie zwlekał z narodzinami. Bo trzydzieści fletów potrafi zrobić niezłą kakofonię. No i w tych Bieszczadach nauczyliśmy się z Szymonem grać ten chwytliwy motyw ze "Snowgoose" zespołu Camel i na zmianę albo graliśmy to na dwa flety, albo w kanonie śpiewaliśmy własną kompozycję "Kremenaros - crimen rossa" (że niby "czerwona zbrodnia") stworzoną w schronisku "Kremenaros" w Ustrzykach. Do dziś sobie ją czasem śpiewam, niestety solo.

donpepego kremenaros albatros alcatrazz

P.S. Wczoraj był też udany wieczór - to już trzeci z rzędu. TYm razem zródłem szczęścia było, że po położeniu dzieci spać nikt nic ode mnie nie chciał, było cicho, nic się nie kłębiło, nie właziło na głowę, nie bombardowało słowami, normalnie spokojnie omiatam wzrokiem - a tu piony, poziomy, skosy, łuki, światła, cienie i półcienie w bezruchu, regularne tykanie, statystycznie chaotyczne (czyli też regularne) deszczenie po parapecie, gdybym chciał coś powiedzieć pod nosem albo na głos, to mogę i nikt nie będzie dociekał, o co chodzi i dlaczego.

14.01.2012 :: 19:16 Komentuj (11)

Jeśli czytasz te słowa...



... to prawdopodobnie masz już wygryzione pół dupy. Może 23 chryzantemy pomoga to ukryć...

donpepego nieustraszony czytelnik spacerowy

P.S. A, później mi sie może przypomni, lecę ratować świat.

18.01.2012 :: 14:02 Komentuj (5)

Inżynier Pupka

Głupawka-śmiechawka wśród osób o średniej wieku 40 lat potrafi się zogniskować wokół takich samych rzeczy, co przy średniej 4 lata.

Młodsze mówiło "Jerzy Pupka", co było pewnym uproszczeniem, ale w niczym nie umniejszyło wartości głupawkowej.

donpepego bez wykształcenia inzynierskiego

P.S.1. "Taaaato, a ona skaaarżyyyy!"
P.S.2. Edit: właśnie zdałem sobie sprawę, że to trzecia knotka z rzędu kręcąca się wokół zagadnienia dupy. Od następnej zaczynam odwyk. Ale przed odwykiem ostatni strzał, no muszę po prostu, bo dumny jestem wielce z dwóch nowych wersji tytułów powieści Jane Austen, które przyszły mi do głowy na sąsiednim blogu:
- Rozwarta i aromatyczna
- Dupa i przyrodzenie
Obiecuję - od jutra nic o dupach. Przez bity tydzień.

20.01.2012 :: 12:35 Komentuj (8)

Tym razem będzie o przyrodzie



donpepego dendro

P.S. Bartek dostał od jednej koleżanki ładny rysunek - plan jak trafić do jej domu. Droga i trzy budynki - przy pierwszym napis PSSZKOLE, przy drugim KAREFFUR, przy trzecim IUSSZ. Co to znaczy? No jak to co - "idziesz z przedszkola, mijasz karfura - i już!".

22.01.2012 :: 10:25 Komentuj (18)

Magiel



A gdyby tak odwrotnie - magiel dla garderoby, a punkt przyjęć dla ludności?
Chodzilibyśmy weselsi i z mniej wymaglowanym jestestwem.

donpepego wywrotowiec

P.S. Dowiedziałem się wczoraj trochę o telewizorach, gazetach, radiach, internetach i o ludziach. Ludzie w masie są nudni i nie do zniesienia, ludzie pojedynczo bywają interesujący. Miałem frajdę z rozwiązywania zadań z treścią, nie za prostych. A niektórych rozwiązać się nie da. Pobiegałem sobie też wilczo, hożo i pięknie. A w kieszeni "Czuły Barbarzyńca" Hrabala, pasował formatem - także do odcieni duszy aktualnych.

25.01.2012 :: 10:52 Komentuj (18)

W planowaniu mediów liczy się zasięg i grupa celowa

Wysłało mi właśnie knotkę w kosmos.
Mam nadzieję, że kosmitom się spodoba ;-)

donpepego kosmoblogier

P.S. Liczy się też na finiszu tzw. human touch, czyli ludzki dotyk. Można zjeść dwadzieścia wzorów, pięćdziesiąt trendów, sto kejsów, a przychodzi co do czego i jest nagle coś.

27.01.2012 :: 14:45 Komentuj (9)

Może i pod murem

...ale ile przestrzeni u góry!

donpepego trójwymiarowy

P.S. Jutro - o rozkoszach mycia podłóg.

28.01.2012 :: 23:32 Komentuj (6)

Szmat czasu, czas szmaty

Mycie podłóg jest podług mnie zajęciem inspirującym i inspirowanym. Przy czym inspirowanym nie przez bestialskich poganiaczy, a raczej przez wewnętrznego poganiacza, bo podłogi mam jakby w domowym kontrakcie niepisanym (przynajmniej ja nie widziałem pisanej wersji tego kontraktu, ale nie w tym rzecz), no i inspirującym do wyćwiczenia swego świńskiego karku (który jak wiadomo nie umożliwia zwierzęciu spojrzeć w niebo - wystawcie sobie państwo, ze ja na podobnej zasadzie nie zauważyłem we stolycy dużej placówki hotelowej, koło której przechodziłem po trzykroć, a neon był gdzieś na wysokości Gwiazdy Polarnej) i dostrzeżeniu jakichś pozytywów, tudzież wytrząśnięcia z siebie i wypocenia egzystencjalnych smętów, zalewających po czub ryja.

A co do rozkoszy, to w punktach, bo czuję że już i tak narracja strumienia (nie)świadomości mogła Państwa znużyć, więc lecimy:

- rozkosz twórcza - improwizowane rymowane pieśni w przeróżnych stylach wyśpiewuję podczas tego mycia, wczoraj szczególnie mnie ucieszyła i w dumę wbiła pieśń "O, święty kwiatku mej małżonki", która to inwokacja odnosi się do doniczkowego szantrapy, przez którego nie możemy w dużym pokoju grać w piłę od jakiegoś czasu i musimy uważać z tańcami; z uwagi na melodię i zawodzącą stylistykę oraz rozbudowanmy tekst myślę, że przy dobrej promocji byłby to hicior łagiewinicko-licheński, szkoda że nie pamiętam jak to szło;

- rozkosz fizyczna - no, może za dużo powiedziane, ale na pewno gimnastyczna - celem dokładnego pucunku powierzchni płaskich przeczołgałem się ze szmatą w przód i wspak pod tym co na zdjęciu widać, czyli w przestrzeni pod rozłożoną kanapą, gdzie dzieci miewają czasowy domek. Da się ;-) I wbrew obawom to nie słuszna postura, tylko długość rąk jest największym wyzwaniem.



- rozkosz zawodoznawcza - myjąc podłogi napotykam nie raz i nie dwa na różne artefakty napodłogowe typu papierki, ścinki, kawałki niewiadomoczego, myślę sobie: nie będę z każdym śmieciem leciał od razu do kuchni do kosza ani nie będę ich odkładał na półki, najrozsądniej jest schować to przy sobie i potem hurtem do kosza. A że strój do podłóg mam zasadniczo jednoczęściowy, to po przejechaniu na szmacie pewnej połaci czuję się trochę jak artystka w klubie, gdzie uznanie za występ i zapotrzebowanie na indywidualną dedykację wyraża się wtykając banknoty za brzeg odzienia. Szkoda, że u mnie to nie były banknoty...

donpepego floral fiesta

P.S. A co do sugestii nt. związku dup i podłóg - w sumie ciekawa supozycja. W sensie te sprawy się na jakimś poziomie uzupełniają, dupy to wolność, niczym nieskrępowane wyrażenie spraw zupełnie nieobowiązkowych, a podłogi to jakieś takie pozytywne ujęcie wolności rozumianej jako uświadomiona konieczność. Odwracajac kota ogonem - zadarcie łba w Ustrzykach Górnych i zobaczenie tej dzikiej, szalonej ilości i wyrazistości gwiazd to też... no powoli sobie uświadamiam, że wewnętrznym koniecznościom nie mogę bez końca odmawiać.

29.01.2012 :: 22:13 Komentuj (8)

Kontakt

- Tak, jego wybierzmy! Ma dobry kontakt z rzeczywistością!
- ???
- Chciałam powiedzieć: z publicznością!

donpepego ani jedno ani drugie

P.S. Jak już lecimy z cytatami, to syn powiedział mi niedawno: "Taaato, posłuchaj rady młodszego!".
I miał rację.

30.01.2012 :: 17:14 Komentuj (7)




2018: 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl