W sumie moja ulubiona opcja



donpepego wieczornym spacerem widzący puentę pewnej rozmowy

P.S. Ktoś lubi serię "Oszukać przeznaczenie"?

17.10.2018 :: 22:22 Komentuj (1)

Klunkry i wiara

Jeszcze parę dni temu nie przypuszczałbym że tyle radości może mi dać... krzyżówka. Nie kaczka, tylko taka słowna - ale też i nie byle jaka, tylko Przekrojowa. Przekroju nie miałem w rękach od wieków, nadrabiam z rozkosza.
Poza tym - od września tryb szkolny (codziennie na 8:00, powroty z roboty też bardziej zdyscyplinowane czasowo), parę dni temu jedna z najfajniejszych prób zespołu (tak to bywa z próbami, na które człowiek nic a nic nie chce jechać), dzień wcześniej zoo w Ostrawie - przefajne miejsce, zwierzęta i ogólnie wszystko tam. Świnki i kózki to w ogóle chodzić można przy nich i dotykać.
W czytaniu oprócz ponętnie oldskulowego (szorstki papier, duży format, czcionki, grafika, STYL!) "Przekroju" także "Gold jak złoto" Hellera bardzo drobnymi kroczkami bo czasu i atłasu wciąż brak, trwoni się go na chandryczenia niezbędne w rodzinnej codzienności.
Bóle duszy od rany sprzed 2 lat fluktuują w znanej arytmii, do statusu zimnej spokojnej blizny wciąż daleko.
Kwestie staromieszkaniowe szczęśliwie ogarnięte ze znakomitym wynikiem, który cieszy zupełnie nie jako korzyść, tylko jako ulga z pozbycia się garba. Brzytwa Ockhama. Uff!
"Kler" przyswojony (dobry, wielowymiarowy film, do obejrzenia ponownie), a wczoraj przybył nabytek z allegro - "Windą na szafot", który kiedyś miałem i gdzieś poszedł się paść, więc mam nowy, z muzyką Milesa Davisa i już sobie ostrzę szeleszczące od aparatu zębiska na obejrzenie tej historii, tak sugestywnie sfilmowanej prawie 60 lat temu przez Louisa Malle'a.
Muzycznie od ostatniego pisania o tym sporo - w Bieszczadach koncertowo zespół Chango zachwycił (płyta kupiona tamże - zachwyt utrwaliła), zachwycił też Sting albumem "The Last Ship" sprzed 5 lat, John Porter Band "Helicopters" inaczej, ale wcale nie mniej, no jak tak spojrzeć - żyje człowiek tym, co mu robi dobrze, czyli muzyką, i tutaj jego szczęście.

donpepego wielobranżowy

P.S. A sny to zupełnie insza inszość, na szczęście ;-)

11.10.2018 :: 10:02 Komentuj (1)

Dowód nieistnienia

"Tak może postępować tylko ktoś, kto nie istnieje" - zapisuję tu, żeby nie zapomnieć.

donpepego postępujący nieco inaczej

P.S. To z jakiejś napotkanej netowej dyskusji wielosobowej, która zaczęła się od patologii kleru, a idiotycznym i nieuchronnym torem podryfowała ku imponderabiliom. No, może nie do końca idiotycznym, bo fakt: sam przedstawiciel tego zawodu pytany o czysto ludzkie świństwa wykręcił kota ogonem grzechu pierworodnego i darów od boga.

16.09.2018 :: 10:31 Komentuj (4)

Mów mi Lucek

W uprzejmej, profesjonalnej rozmowie telefonicznej pani chcąca zainteresować mnie współpracą na niwie wydawniczo-reklamowej, nie będąc pewną pisowni mojego nazwiska, zaczęła literować:
"L jak... LUCYFER!"

Taaa pewnych rzeczy nie ukryje ani miły głos, ani łącze telefoniczne, ani światłowód.

Nawiasem mówiąc: "Lucyfer" to "niosący światło", czyli coś jest na rzeczy z tym światłowodem.
Jakby nie ludzkie uprzedzenia - byłoby całkiem spoko imię.

Pewnie było lubiane, gdy go tak mama i tata nazywali.

donpepego niosący kubek

P.S. Cover Festival 2018 20 lipca w Piekarach - wyborne widowisko i słuchowisko. Ken Hensley z zespołem Live Fire jako główna gwiazda - magicznie i bajecznie. A panowie z Kata jako główni covermistrze wraz z świetną ekipą gości - no nie mam pytań, miód malina metalowa o smaku Judas Priest, Metalliki i Ac piorun DC. Aha, odnotowawszy, jak już o szatanach i metalu: od 2 tygodni mam metalowy uśmiech. No, półuśmiech, powiedzmy.

23.07.2018 :: 14:21 Komentuj (8)




2018: 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl