Śmierdzi ci z rynny?

W skrzynce mailowej, gdzie od czasu wprowadzenia RODO mam więcej spamu niż kiedykolwiek, powitała mnie reklama o treści: "ŚMIERDZI CI Z RYNNY? Wypróbuj...".

W internecie znalazła mnie reklama książki kogoś, kto podobno zna się na bogu i tym, czego ów bóg chce, a czego nie; książka rzekomo daje odpowiedź na pytanie, czy grzechy przechodzą z ojca na syna. Fascynuje mnie, jak ze sprytnie nawarstwianego gdybania można konstruować coś, co ma pozory nauki. I przeraża, kiedy taką quasi-nauką jedni się podpierają, żeby drugim dyktować, jak żyć.

W "Teraz Rocku" papierowym świeżutkim za to mignął mi artykuł o albumie Steve'a Hacketta, który zrobił mi smaka na posłuchanie, to słucham, a tam znienacka piosenka, która naście lat temu bardzo wpadła mi w duszę. Wtedy nie wiedziałem chyba, dlaczego, to było takie abstrakcyjne wpadnięcie. Teraz już wiem, wiem sobą. O człowieku wyrzuconym za burtę i potem jakby nigdy nic.



Tutaj tekst "Man Overboard"

donpepego z rynną za burtą

P.S. Najbliższe dni zapowiadają się koncertowo - w piątek Pidżama Porno, w niedzielę Jaromir Nohavica. A wczoraj przefajny film, w sam raz oderwanie od tępego kursu listopada - "Księga Rekordów Szutki". Szutka to miasto Romów w Macedonii. Film zasadniczo dokumentalny, ale cygańską fantazją podszyty na bogato. Taki daleki krewny "Skrzypka na dachu", ale bliżej Kusturicy niż Hollywood, no i bez nostalgii za czymś co dawno i daleko, wszystko tu i teraz. Polecam.

29.11.2018 :: 11:13 Komentuj (4)

Kwestia perspektywy i jej ruchomości

Lubię czasem w swojej głowie, właściwie to często, przyjmować, że tamta zastygła w bursztynie nocy chwila to jest prawda i wieczność, właściwa nuta, a te wszystkie inne, które później nastąpiły i następują, to tylko sny, szumy, kakofonie i ćwierć-symfonie, impulsy elektromagnetycznej imaginacji.

Nieraz nawet zajmujące.

Ale tak naprawdę, to nadal jesteśmy umówieni, jako się rzekło: kiedykolwiek, na cokolwiek, a dokładniej to tu i teraz.

donpepego mimochodem

P.S. "Kolekcja nietypowych zdarzeń" Toma Hanksa, po dostrojeniu się do stylu (czyt. pierwsze nie zachwyciło) - przepyszna książka! Opowiadania, każde o czym innym (choć okazjonalnie powtarzają się bohaterowie), fantazja, zrozumienie i sympatia dla natury ludzkiej w nietypowych wydaniach, muśnięcie poczucia humoru. Wcześniej "Adieu. Przypadki księdza Grosera" Jana Grzegorczyka od D. (C.) właściwie te same pochwały można wpisać, choć treść i styl kompletnie inny, już ostrzę kły na dalsze "przypadki". Ale radują me serce obie pozycje.

19.11.2018 :: 12:24 Komentuj (2)

Lindsey się trwoży, a ja żegnam skuter zwany Kozłem



donpepego zasłuchany

P.S. Po zachodzie Słońca, więc dzień mogę pochwalić. I spostrzeżenie sprzed chwili: od 3 miesięcy w każdym miesiącu pozbywam się czegoś, co było ze mną długo. Za długo. Dobrze, myślę.

06.11.2018 :: 20:05 Komentuj (3)

Pozostałe numery zajęte



donpepego przy bramie w pobliżu escape roomu

P.S. Escape room był serioserio trudny, ale moja drużyna o średniej wieku jakieś 13 lat (bo ja mocno zawyżam) rzutem na taśmę dała radę w regulaminowej godzinie. Oprócz tego wyjścia doświadczyłem - a właściwie: dokonałem - jeszcze dwóch innych wyjść, mniej burzliwych, ale osobiście istotnych; jedno po 9 z hakiem, drugie - po prawie 42 latach. Nieco wolniejszym człowiekiem jestem. Juhu!

24.10.2018 :: 17:52 Komentuj (8)




2018: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl