Czyt

Zupełnie nie przekonują mnie blogi o książkach, które się przeczytało, czy jakieś tam "nie jestem statystycznym Polakiem, czytam książki"; raz czytam, raz nie, sama czynność dekodowania znaków z papierowych stronic moim zdaniem nie znaczy więcej niż picie z filiżanki, wszystko tkwi w treści; no ale jak sobie tu nie spiszę, to zapomnę albo zgubię.

Paul Auster (z niegdysiejszego polecenia Filipa) "Noc wyroczni". Podczas czytania zadziwiająco - aż siarkę czuć niemal - spleciona motywami z innymi sprawami wokół mnie - np. czytam sobie o młodziaku, który swojej narzeczonej oświadcza, że zaciąga się do wojska, a dokładnie wtedy Sting z nowej płyty śpiewa mi o tym samym, drugie: w wielką rzekę ciężkich myśli o ułomności pewnych aspektów relacji damsko-męskich wplusnęła z hukiem adekwatna historia z tej książki; wrócę do niej na pewno.

Paul Auster "Człowiek w ciemności", na fali poprzedniego Austera, na szczęście tym razem pisarz powstrzymał się od nachalnego komentowania mojego życia, za to w gustowny sposób zaprezentował nietypowe rozwiązania narracyjne (się dzieje, się śni, się pisze...), które kojarzę z "Mantissy" Johna Fowlesa, ale tam mnie mniej przekonały. Kierunek trochę jak "Gniazdo światów" Huberatha (danke, Cynke), ale mniej pieczołowicie dopracowany mechanizm, bardziej akcent na emocje i rysy postaci.

(możliwe, że coś pochrzaniłem między tymi dwoma Austerami zresztą)

Zygmunt Miłoszewski "Jak zawsze". Książka doskonała. Honorowe miejsce w witrynce i na każdej mojej liście ulubionych.

Aktualnie:
John Irving "Świat według Garpa" - sentymentalnie, całkiem fajnie wchodzi, choć mikro-kręcę nosem na pewne pomysły, które kiedyś traktowałem z nabożną czcią, teraz wydają się ciut pretensjonalne. Ale mikro.
Friedrich Dürrenmatt - "Kraksa" - nowela, którą czytałem z rok temu i jakoś mi zapadła, jedna z książek z Katowic, owianych skojarzeniami z Mamą, z którą gadało się o książkach jak z nikim innym.
Zbigniew Nienacki "Księga Strachów" i wcześniej "Pan Samochodzik i Templariusze" - dzieciom, wieczorami, na głos, ale i sam mam radość, po latach wracając, a druga radość z poprawiania literówek, których w ładnej graficznie edycji Wydawnictwa "Pojezierze" jest dzikie mnóstwo, w pewnym momencie zauważyłem, że część z nich już poprawiłem jako trzynastolatek ;-)

W planach:
Szczepan Twardoch "Ballada o pewnej panience" - na razie z audiobooka poznane jedno opowiadanie, podoba się.
Ken Kesey "Lot nad kukułczym gniazdem" - zaczęty, zasmakował mocno, ale trochę jak z "Blaszanym bębenkiem" wejście w tak misternie pokazany świat wymaga czasowo mniej natarczywej rzeczywistości.
I jest na szczęście z czego wybierać z tych "owianych", w większości skromnie poutykanych na peryferiach regału. Ale jak tak czasem wezmę na chybił-trafił, otworzę, to... tak się teraz nie pisze. Nie twierdzę, że gorzej, ale inaczej.

donpepego czcionkowiec

P.S. Poza tym - słucha się, śpiewa się, palce od gitary niestety odwykły, nad tym trza popracować, świnki morskie się hoduje... Są plusy.

19.01.2018 :: 17:03 Komentuj (0)

Do po

Światy, które mnie interesują, są w większości małe lub przeszłe. Czyli takie, w których nic strasznego nie może się zdarzyć, a jeżeli już - to w niedużej skali.

Światy pęczniejące, pędzące, przepoczwarzające, nie wiadomo dokąd zmierzające - nie nęcą mnie. Nużą.

Dużo dobrego się dzieje i cieszyć powinno, a nie cieszy.
Za dużo wszystkiegokolwiek.

Najdłuższa noc, najkrótszy dzień blisko.
Dotrwać do po.

donpepego d o p o

P.S. Co by tu?

19.12.2017 :: 22:44 Komentuj (6)

Gruba nić, cienki włos

Po długim czasie dość męczącego - choć nie bez powodu - dzielenia włosa na czworo, nagle powyskakiwały sprawy, które wydają się bardzo grubymi nićmi szyte na tym tle.
Jedno - nagle pojawiona informacja, z którą nie wiadomo co zrobić - nie tylko w sensie działania (właściwie nie mam pola do jakichkolwiek działań), ale też i w sobie, gdzie to się ciągle kotłuje, a tu "wtem!" które ... czy coś powinno zmienić? Czy mam sobie pozwolić na odczuwanie tego jako dobra czy zła? I czy odczuwam, niezależnie od przyzwoleń? Zamieszane w garze.
Drugie - zajęcie hobbystyczne, co samo podpełzło z zupełnie niespodziewanej strony, zrazu obśmiane wewnętrznie (bo że jak to - ja?! to?! tam?! w takim układzie?!), a po przekornym podchwyceniu zakrawa na dość wesołą ironię losu.

Książkowo - po "Nie ma się z czego śmiać" Hellera, ciepłej, koronkowej i mistrzowsko opisanej historii choroby z paraliżem i żmudnego wychodzenia z niej w warunkach względnego dobrobytu, oraz nieustającego smakowania życia, humoru, radości, tym bardziej szokuje "Inwazja" Wojtka Miłoszewskiego, przenosząca nam Aleppo do Katowic, Warszawy, między ludzi jak ja i moi znajomi. Uch!

donpepego skontrastokołowany

P.S. Miałem dziś sen o częściowo obdartej ze skóry sarnie, która przy stole restauracyjnym jadła ostatni posiłek.

06.12.2017 :: 17:46 Komentuj (2)





2018: 01. 2017: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2016: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2015: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2014: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2013: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2012: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2011: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2010: 12. 11. 10. 09. 08. 07. 06. 05. 04. 03. 02. 01. 2009: 12. 11. 10. 09. 08. 07.


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl